Wartość przychodów firmy w 2024 roku wyniosła 4 mln 299 tys. zł. Wynik za ten okres pokazuje stratę w wysokości 9 mln 642 tys. zł brutto.
Wyniki firmy pokazują dużą stratę, a przychody również spadły. Jakie mają konsekwencje te liczby dla Waszej pracy? Czy obawiacie się o przyszłość zatrudnienia?
anon
06.10.2019 13:26
Inne
Pracowałem jako programista w BitEvil przez rok, a wcześniejszy rok w firmie CodeAddict, która w wyniku zakupu przez spółkę, a potem zmiany prezesa, sama tak naprawdę stała się BitEvilem.
Podczas tego czasu byłem świadkiem wielu rzeczy, które się w tej firmie wyczyniały, a które były zaprzeczeniem jakichkolwiek standardów branżowych i mógłbym pisać o nich godzinami, jednak chcąc zachować klasę i prostotę komunikatu, streszczę swoje retrospekcje do krótkiego ostrzeżenia dla kogokolwiek chcącego aplikować do BitEvila:
Na pracownikach oszczędzają na każdym kroku, darmowe (miesięczne lub dwumiesięczne!) okresy próbne bez jakiejkolwiek umowy oraz praca za najniższą krajową to u nich norma. Zdarzało się parę razy, że programiści w ogóle nie uzyskiwali pełnego (lub wcale) wynagrodzenia, ale od roku jest już z tym stabilnie. O benefitach pokroju prywatnego ubezpieczenia, multisportu czy bonów zakupowych można zapomnieć.
Niejasny system awansów, a raczej jego całkowity brak, gdzie o podwyżce pracownika decyduje chwilowy humor osoby odpowiedzialnej za finanse. Projekty prowadzone na gwałt bez jakiegokolwiek ustandaryzowanego managementu, gdzie jedyną specyfikacją jest projekt graficzny, czasami ewentualnie mail od klienta.
Zespół składający się raptem z dziesięciu osób na krzyż, co powoduje, że młodszy lub średnio-zaawansowany programista nie ma się kogo doradzić albo pod kogo okiem rozwinąć. Programista zwykle dostaje horrendalną listę zadań do zrobienia "na wczoraj" i jest z tym pozostawiony sam sobie, więc musi pracować po godzinach, w weekendy, w święta i nawet w chorobie. Oczywiście żadne nadgodziny ani praca w święta nie są dodatkowo płatne. Na rozmowach o pracę prezes chwali się i mówi o tym jak o jakiejś zalecie pracy w tej chorej firmie.
Brak działu QA (bo to oczywiście koszty, a programiści między zadaniami sami mogą wszystko testować) powoduje, że na produkcji nie wszystko działa jak należy, więc pracownicy są dosyć często zaskakiwani telefonami od managementu w soboty o 23:00.
Aspektem, która firma podkreśla w rekrutacjach jest miła atmosfera. Oczywiście, też na początku myślałem, że jest ona miła. Tak miła, że albo pracownik jest na siłę tak fajny jak inni, albo ma później psychiczną rozmowę z "członkiem zarządu" udającego HR, podczas której próbuje wmówić pracownikowi, że ten ma jakieś problemy w życiu osobistym i powinien się bardziej zaangażować w pracę. Ani prezesowi ani pozostałemu managementowi nawet przez myśl nie chce przejść to, że firma, którą prowadzą, jest po prostu wyjątkowo perfidnie nieprzyjazna pracownikom.
Na te wszystkie zarzuty odpowiadają mantrą "to nie jest korpo", myśląc, że tym usprawiedliwią fatalne warunki pracy. Zapominają jednak, że okres wychodzenia z fazy startupu trwa zwykle do półtora roku, kiedy ich firma już trzeci rok powtarza swoje motto o niebyciu korporacją i wcale nie dąży do polepszenia bytu swoich pracowników.
Mam brandingową sugestię dla prezesa, Pana Golińskiego - zmieńcie nazwę spółki na EvilAsFuck i nie kompromitujcie się więcej w branży IT.
obserwator
09.10.2019 16:01
Inne
Nie jestem z branży IT ale jestem pracodawcą. Dlaczego "anon" pracowałeś tak długo w tej firmie skoro było tak źle? Piszesz że programiści czasem nie otrzymywali wynagrodzenia ale od roku jest ok. Tzn że jest dobrze , to po co to piszesz?,a Ty na pewno zostałeś wylany z pracy i teraz mścisz się oczerniając pracodawce. U mnie w firmie też nie ma darmowych benefitów czy to znaczy że jestem gorszą firmą? Przecież wiedziałeś na co się piszesz przychodząc tam do pracy. No tak , ale trzeba pracować. I tu jest problem, bo najlepiej nic nie robić ale kasę dostawać. Zaangażowanie pracownika w pracę i w firmę jest podstawą dla mnie jako pracodawcy, z tego co piszesz nie umiałeś tego zrobić, albo nie chciałeś. Albo byłeś pracownikiem niewydajnym. To nie miej pretenscji i nie oczerniaj nikogo.
Anon
11.10.2019 17:34
Inne
Dlaczego tak długo pracowałem? Szczerze? Bo byłem świeżym i naiwnym programistą, który myślał, że to co się tam odpierdzielało to normalne i tak wygląda każda firma. Na szczęście rozmowy z kolegami z branży oraz szkolenia organizowane przez inne firmy powoli uświadomiły mnie, że Bitevil reprezentuje przeciwieństwo standardu. Początkowo (czyli przez ponad półtora roku) moje zaangażowanie było bardzo duże, zaczęło słabnąć z czasem z powodu coraz częstszych niedomówień, niejasności organizacyjnych i wymuszaniu na mnie pracy po godzinach. Czy Ty też byłbyś zaangażowany w pracę w firmie, gdzie management nie szanuje Ciebie ani Twojego wolnego czasu, przez co musisz na przykład pracować w święta bożonarodzeniowe lub w soboty w biurze do piątej nad ranem?! Te przykłady to autentyczne sytuację.
Zwolniłem się sam, jeśli chcesz dowodu, to mogę Ci wysłać na maila skan wypowiedzenia, które złożyłem. Zerwanie współpracy z BitEvil było dla mnie ogromną ulgą i zapewniło mi psychiczny komfort.
Z wydajnością nie miałem problemów, skoro sam dźwigałem wszystkie projekty ze strony front-endu i okazjonalnie zastępowałem pracowników z innych działów, pracując w technologiach mi mniej przyjaznych. W dniu mojego odejścia manager zaproponował mi dalszą pracę u nich, jeśli nie znalazłbym innej w czasie wypowiedzenia, także nie trafiłeś z argumentami.
Celem mojej opinii nie jest oczernianie pracodawcy, a raczej ostrzeżenie innych ludzi przed BitEvilem, żeby tak jak ja nie zmarnowali tyle czasu ani nerwów na tę firmę. Opisałem zgodnie z prawdą ogóły, na które pozwoliła mi umowa o zachowaniu poufności - to jedynie ułamek sytuacji, które się tam dzieją. W tym wypadku pracodawca sam się oczernia, utrzymując takie warunki pracy.
Co do benefitów - to kwestia bardzo branżowa. W IT przyjęło się to, że te benefity są. I gdy rekrutowałem się do tej firmy, oni również wymieniali chociażby prywatną opiekę medyczną w ofertach rekrutacyjnych. Przechodzę rekrutację i zatrudniam się, a oni mi dwa miesiące później mówią, że zrezygnowali z benefitów bo były dla nich nieopłacalne. No można się poczuć oszukanym.