O pracy w "Orlenie Trzebinia" nie wiem nic. Natomiast jeśli chodzi o grupę konwojową i stróżów obiektowych to znam z jednego z miast wojewódzkich :) Porażka. Ludzie, którzy nadawaliby się co najwyżej na portierów na podrzędnym obiekcie konwojowali utargi za stacji paliw. Oni nawet nie stali obok ochroniarza - poziom umiejętności, wiedzy, poziom intelektualny w ogóle zerowy. Kierownik były milicjant pracował 2 godziny dziennie albo wcale nawet nie przychodził do pracy - zero pojęcia o ochronie, typowy bezmózgi beton: najbardziej to się interesował, zeby mu jego prywatny samochód odprowadzić do mechanika z którym miał uklady. Zatrudniał sieroty koleżków w poprzedniej firmy co kopert z utargami nawet do trezora nie wrzucali ! Kiedy wprowadzili nowe przepisy dotycące pojazdów do przewożenia kasy to można było wydawać połowę normatywu amunicji - i to go najbardziej interesował czy przypadkiem nie wzięli więcej jego konwojenci :) To że jeździli w kółko te same trasy dzień w dzień i prawdopodobieństow napadu było rpzez to wyższe - mniejsza o to, ważne że nietryb i alkoholik był kryty, bo wykonywał polecenia z góry :) Nawet kamizelek kuloodpornych i hełmów nie dostawali osobistych tylko poszewki a wkłady balistyczne przekładali ..................
Tak się składa, że akurat pryuwatne firmy potrafią prezentować wiekszą jakość np. "Impel". Generalnie pracy w tym wynalazku nie polecam nikomu, kto siebie samego traktuje poważnie - 13 pensja i dodatki na święta czy jakieś tam packzi dla dzieci to nie są argumenty. Generalnie kto ma łeb na akrku to ochronę powinien omijaćw Polsce szerokim łukiem .... teraz policja, wojsko potrzebują ludzi. Ochrona jest pracą dla sieroty życiowej.