Hala produkcyjna jest duża, a do tego niejedna, także różnorodność wydziałów jest spora.
Będąc nowym pracownikiem będziesz "żółtodziobem", co dodatkowo uwypukli twoja koszulka koloru żółtego.
A po okresie wstępnym jest kilka możliwości na zmianę barw - niebieska, jeśli będziesz na produkcji, zielona, jeśli będziesz w kontroli, buraczana - mechanicy, szara to technicy itd.
Praca nie jest jakoś wymagająca w kwestii wiedzy - to zakład do produkcji uszczelek na dość leciwym sprzęcie i w prostym procesie.
Ma to swoje plusy - duża szansa na przyjęcie, ale i minusy - nie brakuje w tej firmie prostych, jak i wręcz prostackich ludzi, z którymi zamiast współpracować, to będziesz musiał się użerać. Większe wymagania, z jakiejś wiedzy technicznej, albo technologicznej JAKIŚ odsiew by zrobiła. ale z drugiej strony grupa potencjalnych pracowników by była o wiele mniejsza... Coś za coś...
Po pierwsze, na co trzeba uczulić to fakt, że to jest korpo.
Od razu widać podział klas: na tę produkującą i zarządzającą. Światy oderwane od siebie na tyle, że na rozmowie kwalifikacyjnej, czy szkoleniu wstępnym to będzie git-fajnie: jakieś "testy" w układanie klocków (poważnie), czy inne cięcie karteczek...
A jak wejdziesz na halę produkcyjną, to zderzasz się z wszechobecnym hałasem, syfem i korporacyjną dokumentacją, która np. w kwestii wielu maszyn jest nieaktualna, albo wręcz bezpomocna, także uczysz i dowiadujesz się wszystkiego w locie... Ale papierki swoje, ludzie od papierków swoje...
Prawdopodobnie czytałaś/eś komentarze o tych liderach i innych kierownikach "bez szkoły", albo mających robotę po znajomości. No cóż - wielu z nich jakiejś wiedzy nie wymagało, bo awansowali z produkcji. Niestety w wielu przykładach korzystają z okazji do "odpoczynku" polegającego tylko na poganianiu...
Tak - do kadry zarządzającej można mieć sporo uwag. Ale bądźmy szczerzy i obiektywni - to samo tyczy się sporej części pracowników fizycznych.
Potrafią "nie myśleć" , marnując czas i surowce, potrafią ściany w kiblach wysmarować kałem... Bo potrafią... Potrafią (usunięte przez administratora) sprzęt, albo środki produkcyjne...
Swego czasu były tu komentarze (które imo sugerowały stylem, że pisała je w większości jedna osoba -ale to mój domysł) jak to jakiegoś porządnego pracownika zwolniono za alkohol z VW. Nie znam sprawy dokładnie, ale pracownicy, jak i pracowniczki potrafią przyjść tu do pracy "pod wpływem"(równouprawnienie- a co!), a że to był wydział VW, to szczerze poszedłbym do Hanysa z zapytaniem "czy to był ten?", bo sam miałbym w tej kwestii swoje typy...
Ludzie potrafią być też na produkcji fałszywi - ciężko mi zapomnieć afery, gdzie postawiono dwóch "żółtków" do form, ale robota nie szła, bo się uszczelki nie kleiły, kilku techników (którzy nomen omen też potrafią nie mieć zielonego pojęcia co robią i bawić się w "zgaduj zgadulę") głowiło się i troiło co zrobić, aby produkcja ruszyła, po czym przyszedł jeszcze jeden technik (ten brodaty, nie pamiętam imienia) i stwierdził, że profile są złe - stare.
Co się okazało?
Że starsi stażem pracownicy wybierali sobie lepsze półprodukty, a ich(usunięte przez administratora) od przygotowania tych półproduktów (usunięte przez administratora) m.in. właśnie z dokumentacją, dając "żółtkom" gorsze półprodukty...
Także sorry, ale w wielu przypadkach ci niekompetentni kierownicy warci są cwaniackich pracowników...
Koleś od BHP z tej firmy to chyba powinien, siedzieć, bo ileż ja to widziałem form, w których nie było osłon ochronnych, albo były one tak zamocowane i tak "wycięte", że przy niedużym wysiłku można nimi sobie rozciąć głowę, a nawet wydłubać oko...
W wakacje potrafi być spory nabór, ale z kolei w lecie są straszne upały, a na hali męcząca duchota, na którą zaradzić mogą tylko przerwy w produkcji (a są kierowniczki oburzone tym, że ludzie w ~40 stopniowe upały dostają przerwę), wiatraki i woda... Jak jest - jak sobie przypomnę pewnego formującego, który pracę na wydziale zaczynał od kilku(usunięte przez administratora) i przywiezienia sobie wody do pica na wydział, bo o dziwo nie było i nikt nie potrzebował, albo nie miał czasu dowieść...
Ale z drugiej strony w wielu przypadkach jak się będzie uważać, zaciśnie się zęby i da radę jakość połączyć z ilością, to można tu kilka miechów przepracować, bo nie brakuje tu też normalnych ludzi.
Firma organizuje dojazdy, także pewni chętni zaoszczędzą na paliwie. A nawet jakieś posiłki regeneracyjne niedawno wymyślili.
Także powiem tak : nie polecam, ale i nie odradzam. Warto zobaczyć jak to wygląda tu, w centrum Europy i sobie wyobrazić jaki wyzysk musi być w Azji.
Jak ktoś w ciężkiej sytuacji, to pracę znajdzie na kilka miechów - choć trzeba być "robotnym", bo tyle młodzieży tu widziałem, która pracować nie da rady, bo musi się pogapić w smartfona - mnie przeraża...
Ale piszę na kilka miechów, bo na dłużej, to jakoś tak perspektywy nie widzę.
Za to wszystkim (usunięte przez administratora), które w imię KRULA powtarzają, że pracownik powinien być wyzyskiwany, a BHP przeszkadza w wydajnej produkcji - o, (usunięte przez administratora) to szczerze polecam ten zakład - wydorośleją w mig ;)