Chcę przedstawić wszystkim zainteresowanym ewentualną pracą w Record przebieg rozmowy kwalifikacyjnej jaką miałem sposobność odbyć z właścicielem owej drukarni.Otóż po wcześniejszym kontakcie pan Konrad Wysocki( już w pierwszym kontakcie wydał mi się osobą oschłą ale rozumiem relacja ewentualny pracownik - szef musi być zachowana) zaprosił mnie na rozmowę kwalifikacyjną , po moim dotarciu na miejsce ww pan stwierdził jednak ,że dziś nie ma on czasu na ową rozmowę z powodu natłoku pracy więc mam przyjść na następny dzień. Troszkę zmieszany zgodziłem się choć pierwszy raz zdarzyło mi się usłyszeć coś takiego z strony potencjalnego pracodawcy. Następnego dnia pojawiłem się ponownie wedle życzenia i co owy pan sprawdzał sobie coś w komputerze nie odpowiadając na moje dzień dobry ''zlewał moją osobę '' podczas poprzednich rozmów o pracę kierownicy lub szefowie jako ''gospodarze '' wstawali przywitali się i kazali usiąść a ten gapił się w ten monitor i nic w końcu po ok. 3 minutach milczenia odezwałem się nieco zdegustowany owym zachowanie , pan Konrad odburknął '' to ty siadaj za chwile będziemy gadać'' . Po czym po upływie kolejnych 2 minut w końcu raczył usiąść i poświęcić mi czas. I tu się zaczęło z wyczuwalną nie wiadomo dlaczego do mojej osoby pogardą wydusił sądzisz ,że ktoś z takim cv jak twoje jest adekwatny do pracy w moim zakładzie ( tu mnie absolutnie zaskoczył przecież widział wcześniej moje cv i skoro zaprosił mnie na rozmowę to sądzę ,że w jego mniemaniu byłem kimś kto mógłby w ewentualności rozpocząć prace w owej drukarni) co mu powiedziałem . on na to ,że no nie wiem nie wiem ( pomyślałem wtedy człowieku co z tobą kontaktujesz się ze mną a teraz takie teksty , może nie mam tytułu profesora ale jakiś imbecylem nie jestem by nie móc aplikować stanowisko w owej drukarni , po co marnujesz mój czas i swój skoro masz takie podejście do mojej osoby)Lecz to co później nastąpiło wyprowadziło mnie z równowagi pan Konrad zaczął zadawać pytania które są nazywane p