Dzień dobry,
chciałbym poruszyć sprawę pewnego incydentu z udziałem Waszych pracowników, który miał miejsce dzisiaj około 8:12, w okolicy skrzyżowania ulicy Lenartowicza i alei Wolności (rozkopany fragment drogi z powodu prac kanalizacyjnych).
Rozumiem, że czasy są ciężkie, bezrobocie rekordowo małe i trzeba przyjmować do pracy każdego, kto ma ochotę wykonywać jakiekolwiek prace fizyczne.
Jednak wsadzanie takiego człowieka do samochodu firmowego, w którym przestaje reprezentować siebie, a zaczyna reprezentować firmę, bez żadnego przeszkolenia - jest strzałem we własne kolano.
Ryczący "kurwami" z okienka prostak, tylko z tego powodu, że szedłem asfaltem zamiast, jak sobie prostak życzył, wielkim błotem wymieszanym gliną w dzisiejszy deszczowy dzień (na odcinku 15 metrów) - to od dzisiaj Wasza wizytówka jeżdżąca po mieście.
Co więcej, po tym, gdy auto zatrzymało się na światłach na Lenartowicza, podszedłem do niego i zapytałem kierowcy (który wydawał się być spokojniejszy od pasażera) czy nie rozumie, że takim zachowaniem robi problem swojej firmie. Prostak siedzący na miejscu pasażera ponownie wskoczył na poziom "kurew" bluzganych w moim kierunku, a gdy nie pozostałem mu dłużny - ni mniej ni więcej, zaczął grozić mi pobiciem.
Reasumując: wizytówka Waszej na ulicach Sosnowca jest biała ciężarówka z chamem w środku - wyzywająca ludzi i grożąca pobiciem. Chciałbym, żebyście to wiedzieli. Ja już wiem i nie omieszkam opowiedzieć znajomym. Mam również prawo podejrzewać, że nie jestem jedyną osobą, która została tak potraktowana przez firmę "Abet".
Lekcję na temat tego jak roznoszą się negatywne opinie w stosunku do pozytywnych, mam nadzieję odrobicie już w praktyce.