Znudzona13.09.2024 14:07
Były pracownik
Właściciel zlikwidował tę firmę i założył nową, na swoje imię i nazwisko, ale wedle mojej wiedzy, to działalność oraz postępowanie jest takie same.
Pracowałam tam kiedyś.
Rozpocznijmy od pozytywów. Płaci na czas. Nie ma jakichś nieziemskich wymagań. Nie robi problemów z nagłym urlopem.
A teraz negatywy -- właściciel często odreagowuje w sposób niekulturalny i werbalnie agresywny, nie tylko do klientów oraz przewoźników, a również do swoich pracowników. Za dni wolne obcina pensję tak jakby to był urlop na żądanie, ponieważ stwierdzał, iż gdy się nie pracuje to się nie zarabia. Kontakt z właścicielem do godziny 10:00 każdego dnia jest niewskazany - może nastąpić bardzo werbalnie agresywna reakcja w stronę pracownika jeżeli dostąpi do takiej sytuacji. Pracodawca wymaga od pracowników sprzątania biura, a także korytarzy i toalety. W budynku istnieją też pokoje na wynajem, które również od czasu do czasu trzeba posprzątać - tu zależy od dostępności wynajętej osoby sprzątającej.
W trakcie rozmowy kwalifikacyjnej była sprawdzana znajomość języków oraz geografii. Na szczęście obeznana jestem w j. Niemieckim oraz Angielskim - ta część nie sprawia problemów. Przy części geograficznej jest wymagana znajomość pierwszych cyfr w kodach pocztowych w Niemczech, Włoszech oraz w Polsce. Potem nastąpiło krótkie uzgodnienie pensji, oraz - akurat miałam czas - szkolenie z używania giełd transportowych Shiply, TimoCom oraz Trans.
W trakcie następnych miesięcy nauczyłam się jak przekształcać niewiedzę oraz niepewność w kłamstwa, jedynym celem było zawsze zdobycie zlecenia. Pracodawca niejednokrotnie ryzykował biorąc ładunki nie posiadając dla nich środków transportu, a następnie polecał sprzedawać je za jak najniższą cenę. Nic nie było bardziej istotne niż zarobek, dlatego też przy wynajmowaniu kilku nie do końca niezawodnych przewoźników zdarzyły się sprawy, po których klient już nie chciał więcej z nami współpracować.
Przy dokonywaniu płatności dla przewoźników pracodawca posiadał zapis w każdym zleceniu, iż trzeba się o tę płatność upominać. Według mnie ten zapis nie ma nic wspólnego z pozytywną moralnością, ale ponieważ on istniał, wielu przewoźników dostawało zapłatę za wykonaną usługę po bardzo długim czasie. Niektórzy -- ci, co się upominali po roku -- nigdy nie otrzymali zapłaty. Polecam zawsze czytać uważnie wszystkie zlecenia, oraz warunki współpracy.
Zdarzały się sytuacje gdy pracodawca bezpośrednio kłamał przewoźnikom o masie ładunku, który sprzedawał. I kłamał klientom o możliwościach swoich pojazdów -- przez to zniekształcone postrzeganie rzeczywistości bardzo często otrzymywaliśmy zadania od klientów, których wykonanie nie powinno być możliwe w naszym wykonaniu. Pracodawca jednak niemal zawsze radził sobie z tymi problemami, uznając że potencjalny zarobek jest ważniejszy niż potencjalne ryzyko.
Kierowcy, których zatrudniał pracodawca na własne pojazdy byli często wykorzystywani do granic swoich możliwości. Auta typu "bus", które oferował pracodawca zawsze miały za zadanie ekspresowo dostarczyć towar -- chyba, że zdarzył się wartościowy doładunek -- wtedy pracodawca opóźniał dostawy w celach zwiększonego zarobku.
W czasie gdy tam pracowałam krążyły plotki o przemocy fizycznej pracodawcy w stosunku do niektórych pracowników, jednak niestety nie jestem w stanie tego potwierdzić. Nigdy nie byłam świadkiem tych czynów, ani nikt mi bezpośrednio nie powiedział/a o przemocy wobec nich. Również mówiono o domniemanym alkoholizmie pracodawcy -- tych plotek również nie jestem w stanie potwierdzić.
Kolejnym istotnym faktem jest rodzina pracodawcy -- żona, syn i córka. Jeżeli przyjadą do siedziby firmy i poproszą o pomoc to zadaniem pracownika jest im udzielenie owej pomocy, nie zważając na obecne zadania i przerywając jakąkolwiek inną pracę.
Miejsce pracy były w porządku. Dostępny jest parking, mała kuchnia z lodówką dla pracowników, oraz toaleta. Jest również miejsce na przechowanie rzeczy osobistych za zgodą pracodawcy. Biuro jest wystarczającej wielkości dla czwórki osób -- każda pracuje przy swoim biurku i komputerze. Jedynie miałam negatywne doświadczenia z archiwum, które znajduje się w piwnicy budynku przez wszędobylskie pająki - cierpię na arachnofobię.
Ogółem -- uważam, że nie jest to najgorszy pracodawca z jakim miałam do czynienia. Jednak dobrze też nie jest. Polecam omijać, a jeżeli ktoś faktycznie się zatrudni -- podchodzić z dużym dystansem do wszystkiego. Tylko w ten sposób można utrzymać balans psychiczny w tej pracy.