Praca okey, jak to w transporcie. Raz uda się szybko, raz i 15h dniówki - jak to na drodze.
Natomiast pracodawca, Pan "M" - przy pierwszym kontakcie wydawałoby się w porządku, konkret.
Ni stąd, ni zowąd czepia się, wrzeszczy, zarzuty od rzeczy, po czym okazuje się, że pomylił osoby... No ok, ale sytuacja powtarza się raz za razem, do porzygu. Panie "M" - czyżby schizofrenia?
Samochody - to już woła o pomstę do nieba... Nie ma mowy, aby auto przeszło przegląd legalnie, stukanie z zawieszenia skąd tylko się da. Leje się wszystko, kierowca na prawdę musi się wczuć w samochód - to dlatego, że ani wskaźniki, ani światła nie działają. Oczywiście kierunkowskazy również żyją własnym życiem.
Poza tym wszystko jest OK.
Aha! Zanim zatankujesz auto zadzwoń i zapytaj czy możesz zatankować - czy na koncie są środki.
Po zadaniu pytania, zadzwoń jeszcze raz i zapytaj o to samo. Dziwnym trafem mimo zapewnień środki w tajemniczych okolicznościach zanikają - problem z niezapłaconym paliwem masz w gratisie.