Ja do nich jeździłem od 97 roku jeszcze jak byli na starym miejscu i powiem że wszystko było dobrze robili to co do nich należało ale bez zbędnych słów i nie grymasili, można było porozmawiać o wszystkim szczególnie dwóch takich starszych panów wysoki i niski. Ale teraz byłem ostatnio ze swoim prywatnym autem bo jeszcze jeżdżę z czterema autami służbowymi i był jakis diagnosta około 40 lat taki 175 cm wzrostu i mówi mi że za duża emisja spalin, fakt z domu do nich mam 600 m auto nie zozgrzane ale jak sobie teraz przypominam zawsze ci poprzedni panowie pytali się czy zogrzałem auto czy nie i robili badanie wszystkie auto się rozgrzało i było wszytko okey. Ten diagnosta nie a ja mu zapomniałem powiedzieć ze auto nierozgrzane, zaczął mi wymyslać że auto zepsute że niszczę środowisko i truję ludzi że takie auta powinno się wycofywać. No zaraz sobie myślę nie tym tonem do mnie, zrobił cały przegląd wszystko wyszło dobrze i mi mówi że przez tą emisję auto nie może przejść badań że musze wymienić prawdopodobnie katalizator i przyjechać ponownie, Mówie mu żeby teraz sprawdził jeszcze raz jak sie auto rozgrzało to odpowiedział mi że nie ma już czasu i tyle muwię mu że jaki to jest problem dla niego, to on że ja mu dyktuję co ma robić ale z wielkim problemem i łaską sprawdził jeszcze raz i co się okazało? że wszystko ze spalinami jest dobrze bo wcześniej auto faktycznie nie było rozgrzane. Młody naiwny człowiek chce w ten sposób chyba zrobić karierę w MOTOZEG niech mu będzie ale ja już z żony autem tydzień temu pojechałem na bernardyńską i dzisiaj z jednym autem słuzbowym tak samo i jeszcze dostałem jakiś upominek poczęstował mnie kawą cukierkiem w ten sposób MOTOZEG przez takiego świra pajaca stracił moje dwa prywatne auta cztery służbowe. teraz jak byłem drugi raz na bernardyńskiej i opowiedziałem cało historię to się smiał i ci co czekali co powiedział że już miał trzy takie przypadki. Ale na mieście słychać właśnie takie wiadomości o MOTOZEG początkiem listopada ten sam gość cofnął skodę octavię pięcioletnią z którą właściciel pojechał do serwisu z naprawą ci patrząc się na niego ze zdziwieniem i śmiejąc się w oczy powiedzieli mu żeby zrobił z 5 km na trasie i gdzieś pojechał jeszcze raz i faktycznie to pomogło.
Bravo MOTOZEG i tego diagnostę nowego. Ale mnie i aut służbowych juz nie zobaczycie.