W sierpniu tego roku zaczęłam korzystać z usług tej placówki zdrowia. Byłam na wizycie u reumatologa pani doktor godna polecenia. W tym czasie obserwowałam pracę okulisty, żony kierownika przychodni. Trzech pacjentów czekało 2 godziny by zostać przyjętymi. W tym czasie pani okulistka przyjmowała poza kolejnością swoich znajomych, wykonała kilka telefonów i dwukrotnie wyszła z gabinetu na około 15 min. Podziwiam cierpliwość tych, który czekali by zostać przyjętymi. Po wizycie u pani neurolog, zgodnie z jej zaleceniem zapisałam się na kolejną wizytę w październiku. Przychodzę i okazuje się, że przyjmuje mnie inny lekarz. Bez żadnej informacji, pytania przepisano mnie do innego lekarza mimo, że tamten nadal pracuje w przychodni. Dzisiaj byłam zapisana na USG dłoni. Na kartce z terminem znajdowała się pieczątka na której widniała informacja, że mam zgłosić się z ręcznikiem. Miałam papierowy. Lekarz wykonujący badanie odmówił mi wykonania go, ponieważ miał to być ręcznik materiałowy. Zresztą po raz pierwszy spotkałam się z tym, że na badanie USG konieczny jest ręcznik. Zadam pytanie rzecznikowi praw pacjenta i złożę skargę na lekarza, który miał wykonać badanie.
Co mógłby zrobić pracodawca aby poprawić atmosferę w firmie:
Zauważyć, że jest wynagradzany z Narodowego Funduszu Zdrowia, a co za tym idzie podatków pacjentów.