Pracownik na medal04.04.2025 10:38
Były pracownik
Pisze ten post jako BYŁY członek IAESTE, oraz BYŁY koo ds. Logistyki Wiosennej Akcji Rekrutacyjnej tej właśnie organizacji. Jeżeli zastanawiacie sie nad wstąpieniem to lepiej to najpierw przeczytajcie.
Jestem studentem 3 roku i gdy tylko dowiedziałem się że bycie członkiem tej organizacji może poprawic szanse otrzymania praktyk momentalnie podjąłem decyzję.
5 minut w necie i widac że średnio, co każdym roku, na komitet przypada jedynie... 5 osób które dają radę otrzymać praktyki.
Patrząc pod tym kątem extra priorytet wydaje sie kluczowy.
W styczniu tuż przed sesją (22.01) dostalem prywatną wiadomość od prezydenta lokalnego komitetu o tym że poszukiwani są koordynatorzy do WARu (została mi nawet zaoferowana pozycja głównego koordynatora wydarzenia). Podczas telefonicznej rozmowy wyjaśniłem że niestety raczej nie bede miał czasu sie w to bawić ponieważ jestem juz głównym koordynatorem regat PW i od marca nie będę miał czasu zajmować sie dodatkowo ich akcją.
No i w tym momencie wleciała propozycja niedoodrzucenia tz ,,Potrzebujemy ludzi, nikt nie chce się tym zająć, jak to weźmiesz i zostaniesz koo logistyki, chociaż do końca lutego, to dopiszemy ci sporo punktów żebyś mógł pojechać na praktyki,,
No i tym jednym zdaniem kupił mnie jak paczkę żelków.
Skoro miałbym miesiąc na ogarniecie tego to nic nie stoi na przeszkodzie... prawda?
No a więc tu wychodzi kolejna śmieszna sprawa. Spotkanie organizacyjne koordynatorów WARu odbyło się dopiero... 22.02 czyli równo miesiąc po mojej rozmowie.
Na początku marca zostały mi także przydzielone podstawowe obowiązki osoby z działu IT oraz PR czyli tworzenie exceli pod standy, wyszukiwanie/namawianie ludzi na stand etc. co nie bylo wybitnie ciężkim zadaniem wiec bez słowa sprzeciwu sie tym zająłem.
Cyrki zaczęły się w połowie marca czyli... w momencie gdzie juz od 2 tygodni nie powinno mnie tam być.
Pierwszym problemem jaki sie pojawił był fakt, że osoby z organizacji wiedząc o znikomej szansie wyjazdu oraz rozumiejąc fakt ze właściwie to robią to wszystko za darmo, tylko po to aby ktoś ,,wyżej,, mógł sobie pojechać na fajne ,,wakacje,, nie chcieli przychodzić na standy i namawiać ludzi.
Cała wina za małą liczbę osób na stanowisku spadła na mnie, a co ja tak właściwie mogłem zrobić? Przywiązać ich do ławki, powiedzieć siedź i sie ładnie uśmiechaj?
Kolejne problemy zaczęły występować tuz po gdy osoby z zarzadu, do tej pory niezaangażowane w przygotowania, obudziły sie ze snu zimowego i zaczęły przydzielać mi zadania last minute typu:
Środa, godzina 21: Jutro na 9 potrzebujemy ciastek, wody... a ty jesteś koo logistyki wiec masz sie tym zając.
Żadnych proszę, zapytania czy jestem wolny, czy dam radę...nic, jedynie komenda do wykonania.
Następnie zaczęły pojawiac sie sytuację typu:
,,Na stanowisku jest puste miejsce, czemu sie tym nie zająłeś?? Czemu tego nie sprawdziłeś?? Przecież to należy do twoich OBOWIĄZKÓW,,
,,Ale jakto nie masz czasu tego kupić?!?!,,
,,Osoba która sie zapisała 1h temu nie jest dodana do grupy, czy nie możesz częściej sprawdzać tego excela?!?!,,
Albo osoby piszące wiadomości typu ,,miesiąc temu przejąłem twoje obowiązki (wysłanie 6 maili o zgody) wiec teraz ty musisz zrobić ... za mnie to będzie ,,po równo,,,,
26.03 (czyli 26 dni po tym gdy mój deklarowany okres pomocy przy wydarzeniu sie zakończył) z rana dostalem całkiem przyjemną prywatną wiadomość od kolejnej osoby z zarządu: ,,Nie wymagam nic czasochłonnego, tylko żebyś przypilnował tego ostatniego standu,, mówiącą o terminie 27.03
Ucieszony myślę sobie dobra wreszcie koniec, zajmę sie swoimi sprawami, widać tłumaczenie ze od miesiąca nie powinno mnie tu być chyba w końcu odniosło skutek. Teraz, z dodatkowymi punktami z organizacji mój wyjazd na praktyki powinien sie odbyć bez problemu.
Niestety, moja radość nie potrwała długo.
Dnia 31.03 dostałem wiadomość (od jeszcze innej osoby z zarządu) mówiącą o tym że uciekam od obowiązków i zwalam swoją robotę na innych, a osoby które nie są aktywnie zaangażowane w działalności stowarzyszenia nie mogą liczyć na żadne przywileje. Z dopiskiem ,,Ofc to nie żadna "kara" tylko tak do przemyślenia i wyciągnięcia wniosków,,
Następną godzinę spędziłem po raz kolejny opisując swoją sytuację i odpowiadając na wszelkie możliwe pytania.
Cisza potrwała do wczoraj, 03.04 gdy ta sama osoba napisała do mnie z kolejnym problemem, tym razem o rezerwacje sali (o której informacja pojawiła sie dopiero 28.03), podczas rozmowy trochr ostrzej sie odezwalem(ale no bez przesady) a rezultaty... (szkoda ze nie mozna umieszczac tu zdjęć...)
Po zakończeniu tej rozmowy i próbie kontaktu z prezydentem lokalnym, zostałem calkowicie olany, wydalony ze stowarzyszenia, usunięty z wszelkich grup a mój dostęp do materiałów/maili etc został mi także odebrany.
Fun fact:
Koordynator główny wydarzenia nie kwestionował wcześniejszych ustalen i aż do momentu mojego wykluczenia nie napisał nawet słowa wyrzutu o niewywiązywanie sie z czegokolwiek.