Ja również odradzam wszystkim korzystanie z usług tej szkoły. Piszę to, jako rodzic. Przez całą podstawówkę i gimnazjum nasza córka chodziła do Zespołu Szkół Katolickich w Zabrzu. Wiele lat zajęło jej "wychodzenie na prostą": terapie, psychologowie, stany lękowe... Udało się wyciągnąć ją z problemów, w które wpędziła ją Szkoła Katolicka przy Tarnopolskiej 3 w Zabrzu, ale zajęło to wiele lat i tego czasu, stresu (jej, mojego, żony) nic nie zwróci.
Ta szkoła działa, jak sekta - ktoś już to kiedyś napisał w którymś z komentarzy i nie ma w tym żadnej przesady. Wpajanie w głowy rodzicom i dzieciom, że "w innych szkołach jest gorzej", że tu jest najbezpieczniej, że młodzież tu jest elitarna, a w pozostałych szkołach jest patologia. Otóż prawda jest taka, że patologia to jest w Zespole Szkół Katolickich w Zabrzu, tylko, że może trochę bogatsza, niż w publicznych szkołach. Zarówno wśród uczniów, jak i nauczycieli.
Lata przez które córka była zapisana do tej szkoły odbiły się na całej naszej rodzinie. Wezwania do szkoły, długie rozmowy na wywiadówkach, zmagania z nieudolnością kadry (pozdrawiam dawną panią dyrektor - Z. Kozielską). Dziwnym trafem problemy, które były z moją córką w ZSK w Zabrzu minęły, gdy poszła do liceum (już publicznego). Nie będzie przesadą napisanie, że ta szkoła odebrała naszemu dziecku najszczęśliwsze lata życia, których nie da się zwrócić...
Kwestionuję także poziom nauczania w tej szkole. Nie jest on lepszy, niż w przeciętnej szkole publicznej. Zespół Szkół Katolickich w Zabrzu ochoczo chwali się wynikami, rankingami, wynikami w konkursach... Tyle, że to wynika głównie z tego, że rodziców tutejszych uczniów zwykle stać na korepetycje, zajęcia dodatkowe itd. Gdyby rzeczywiście poziom ZSK w Zabrzu był taki wysoki, to tutejsza młodzież nie miałaby tylu korepetycji, a ma. Ponadto (przynajmniej w czasach, gdy chodziło tu nasze dziecko) obowiązywały progi przyjęć, co powodowało, że słabsi w nauce na starcie odpadali. Nie przeszkadza to władzom szkoły chwalić się niebotycznie wysokim poziomem kształcenia, który jest jak Yeti - wszyscy o nim mówią, ale nikt go nie widział na oczy.
Piszę to chcąc, by już żadne dziecko nie przechodziło przez to, przez co przechodziła nasza córka. Żeby już żadna rodzina nie cierpiała przez ZSK w Zabrzu tak, jak nasza. Szkoda, że nie mogę tego napisać na Google Maps (ZSK w Zabrzu ma tam zablokowaną możliwość dodawania opini o nich - ciekawe dlaczego).