Filip03.09.2023 12:22
Były pracownik
Przepracowałem w firmie ponad 2 lata, w tym 2 lata na umowę o pracę. Z początku sporo roboty, wszystkie zadania przemyślane, nie było żadnych nieścisłości, a komunikacja w firmie przebiegała bezbłędnie. Szkolenia, wyjścia firmowe, wspólne kreowanie social mediów. Niestety to było tylko z początku, za czasów gdy procesy wewnętrzne był koordynowane przez menadżerkę. Diametralnie się wszystko zmieniło po jej odejściu. Komunikacja między pracownikami, a szefostwem dramatyczna. Zero konkretów, pracownicy musieli sami sobie wymyślać i rozpisywać zadania. Skończyły się szkolenia, a przy próbie rozmowy z szefostwem na ten temat dostawałem odpowiedź 'co firma na tym zyska?'. Oczywiście nie ma mowy o jakiejkolwiek premii, a na prośbę szefostwo odpowiada, że nie ma premii, bo moja podstawowa wypłata jest inna niż innych pracowników (na innych stanowiskach), a firma nie może dopuścić się różnic...
To samo tyczy się braku okazywania wdzięczności, brak wsparcia, brak pochwał i brak szacunku. Dokładanie zadań, nawet jeśli nie dotyczą naszego stanowiska i nie mamy umiejętności w danej dziedzinie, a szefostwo wymaga w tym zakresie profesjonalizmu. Niepojęte. Odwrotnie jest w danej specjalizacji danego pracownika - nawet jeśli skończyłeś studia, pracujesz z dokumentacją, masz własne analizy, doświadczenie i Twoja praca przekłada się na realne wyniki, w firmie nie będziesz miał racji, zawsze będziesz się mylił i Twoje zdanie zawsze będzie podważone. Sposób przekazywania informacji jest kłopotliwy i prowadzający w błąd. Do firmy był ściągnięcy coach, który starał się usprawnić procesy wewnętrzne firmy i usprawnić komunikację. Poległ.
Brak komunikacji wynika też z braku określonych źródeł przekazywania informacji: mail, komunikator, telefon, słownie, przekazane przez kogoś, whatsapp lub na zasadzie 'powinieneś się domyśleć'. Warto zwrócić uwagę na przekazywanie zadań przez kogoś - na zasadzie gry w głuchy telefon. Tak samo jeśli pracownik popełnił jakiś błąd to rzadko kiedy usłyszał wprost informacje co i jak powinien zrobić - zazwyczaj inny pracownik musiał wysłuchiwać 'ochrzanu' i przekazywać koledze, co rodziło pewne konflikty.
Jakiekolwiek proste zapytanie w firmie potrafiło przerodzić się w omówienie/spotkanie trwające nawet 5 godzin, a pytający pracownik oczywiście musiał rozpisać plan, zaniedbując przy tym swoje obowiązki.
Z każdym odejściem pracownika, ubywało także obowiązków, a z braku zastępstwa, firma rezygnowała z wielu usług marketingowych, które do tej pory oferowała, tym samym zostawiając klientów z niczym.
Firma nie lubi się przywiązywać do pracowników, co szef sam kilkukrotnie podkreślał, więc jeśli ktoś chce pracować na umowie zlecenie i nie interesuje go samorozwój - praca idealna.
Firma nie przedłużyła mi umowy o pracę, a zaproponowała kontrakt B2B. Szefostwo mnie wielokrotnie prosiło i nie chciało kończyć współpracy. Oczywiście to była taka taktyka, bo względem prawa jest praktycznie niemożliwe współpracować na zasadach B2B z byłym pracodawcą, a szefostwo doskonale o tym wie :) Także z dnia na dzień wygasa umowa, a kontakt się urywa, bez żadnych wyjaśnień, bez podziękowania za współpracę. Całkowity brak szacunku.