Warrior20.12.2017 19:18
Inne
Bardzo chciałabym przestrzec przed korzystaniem z usług mecenasa J. Bu***icza. który to przyjmuje swoich interesantów na ulicy Sikorskiego 33. Pan ten przez 2 lata oszukiwał mojego ojca. Wziął pieniądze za prowadzenie sprawy, o której pilski sąd nawet nie słyszał! Kłamstwo wyszło na jaw w dniu wczorajszym, po tym, jak pan mecenas po raz kolejny wmówił mojemu ojcu że sędzia jest bardzo chory. Pan mecenas już 6 raz z kolei wymyślił chorobę Pana Sędziego! Przez dwa lata, pan sędzia rzekomo, uwaga: spadł z roweru i złamał obie nogi, ciężko chorował i jeszcze wiele innych nieszczęść podobno na niego spadało, że akurat w dniu rozprawy mojego ojca, biedny pan sędzia nie mógł się stawić. Co więcej, mecenas J.Bu*****icz zabronił mojemu tacie wchodzić na salę rozpraw w dniu rzekomej rozprawy, bo jak tłumaczył, obecność taty tylko zdenerwuje pozwanego. Szczyt bezczelności! Jak można okłamywać swojego klienta w żywe oczy przez 2 lata? Mój ojciec to starszy, schorowany człowiek! Pan mecenas tyle razy już wysłał Pana Sędziego na fikcyjne L4, że zwyczajnie zaczęłam się martwić niesamowitym pechem tego człowieka. W dniu wczorajszym, pan mecenas zadzwonił do taty o 8 rano z informacją, iż pan sędzia D.M jest bardzo chory i rozprawa z godziny 13.00 nie odbędzie się! Cała ta sprawa zaczęła "brzydko pachnieć." Zadzwoniłam osobiście do sądu. Podałam wszystkie potrzebne informacje i...uwaga...sąd w Pile od 2 lat nie miał żadnej takiej sprawy na nazwisko taty, a co więcej, wspomniany wyżej sędzia D.M ma się świetnie! Chodzi do pracy i jest zdrów jak ryba! Dzisiaj pan mecenas, przyparty do muru w obecności świadka, przyznał się do kłamstwa. Jeżeli pan to czyta, pragnę pana poinformować, iż pana kariera dobiega końca. Taka osoba nie może pełnić funkcji publicznej! Drodzy Pilanie, to się dzieje w naszym mieście! Kiedy jeszcze oboje z tatą wierzyliśmy w kłamstwa pana mecenasa, podejrzanym wydał mi się fakt, iż pilski sąd nie przysłał tacie pisma z terminem rozprawy. Już to było dziwne. Teraz wiem dlaczego. W jaki sposób sąd mógł wysłać pismo skoro nie miał pojęcia o istnieniu mojego ojca?! Myślę że sąd dyscyplinarny w Poznaniu bardzo się zainteresuje tą kwestią. Swoją drogą, serdeczne pozdrowienia dla Pana Sędziego D.M. Dużo zdrowia życzę! Mam tylko nadzieję, że pan mecenas już nigdy nie wyśle Pana Sędziego na fikcyjne L4.