Wystawili mnie do wiatru. Z dużym wyprzedzeniem umówiłem zmianę opon na zimowe. Dwa dni przed terminem rozmawiałem telefonicznie z Panią z Lew Car, która oznajmiła mi, że nie mogę mieć pewności czy mnie przyjmie, bo najprawdopodobniej nie będzie jednego pracownika. Termin miałem na piątek na rano, a w sobotę wyjazd rodzinny. Osłupiałem. Powiedziałem: co mam teraz zrobić? Pani odpowiedziała: jak Pan nie rozumie sytuacji to niech Pan zabierze od nas opony. Zostałem na lodzie. Dosłownie i w przenośni.