Kraków jest jednym z miast, które wyjątkowo dosłownie wzięło sobie do serca opinie, że w obecnych czasach outsourcing to jedyny sposób na przetrwanie na rynku. Od dwóch lat stolica Małopolski zajmuje dziewiąte miejsce w rankingu Tholons „Top 100 Outsourcing Destinations 2015” na najbardziej atrakcyjne miasta dla inwestycji outsourcingowych. Tylko w 2014 r. powstało w Krakowie ok. 6 tys. outsourcowych miejsc pracy. Na ponad 100 firm outsourcingowych przypada blisko 40 tys. osób. Dla jednych krakowian to sukces i ogromna szansa dla miasta, dla innych totalna porażka i dowód na wyzysk. „Bo to, że Polska z uwagi na niskie płace jest wyjątkowym kąskiem dla firm zachodnich, wiadomo od kilku lat. Dlatego powinniśmy stworzyć specjalne regulacje prawne chroniące polskich pracowników” – argumentuje jeden z antyoutsourcingowych forumowiczów.
Na liście miast – kąsków dla outsourcerów znalazły się również Warszawa i Wrocław. W porównaniu z Krakowem zajmują wprawdzie znacznie bardziej odległe miejsca – Warszawa 30., Wrocław – 62., ale z każdym rokiem przeskakują o 2–3 miejsca w górę.
Nic dziwnego, bo ze swoimi 30 proc. średniej europejskiej (865 euro) uchodzimy za tanią, a jednocześnie wykształconą siłę roboczą. Według danych Eurostatu tańsi od nas są w Europie jedynie Litwini (644 euro miesięcznie), Rumuni (507 euro) i Bułgarzy (409 euro). Zarabiamy niemal połowę tego, co Grecy (1541 euro), i ponad trzy razy mniej niż Niemcy (2995 euro). Nie wspominając już o Wielkiej Brytanii (3160 euro) czy Irlandii (3949 euro). A trzeba dodać, że im większe doświadczenie, tym pensje naszych zachodnich sąsiadów większe.
Na forach biznesowych poświęconych outsourcingowi mnóstwo jest ogłoszeń minifirm pod hasłem: mam magazyny i tanią siłę roboczą. Między innymi dlatego rosyjski gigant branży IT, Luxoft, właśnie w Krakowie ulokował bazę do obsługi całej Europy. W polskich oddziałach Luxoftu – obecnie poza Krakowem także we Wrocławiu – zatrudnionych jest ponad tysiąc Polaków. I co chwila poszukiwani są nowi. Bo jest taka rotacja. Podobnie w firmie UBS. I chociaż oficjalnie firma oferuje pracownikom wiele dodatków, jak m.in. prywatne ubezpieczenie medyczne, wycieczki krajoznawcze itd. itp., to wiele zespołów rezygnuje po pierwszych kilku miesiącach.
Niektórzy, jak 26-letni Łukasz, wychodzą z założenia, że lepiej mieć pracę, niż jej nie mieć, a wpis w CV, że pracowało się rok czy nawet kilka miesięcy w międzynarodowej firmie kurierskiej, też robi swoje. – Oczywiście warunki były słabe, wiem, że za granicą zarobiłbym w tej samej firmie dwa razy więcej, ale traktowałem to jako pracę tymczasową. Gdybym był starszy, miał rodzinę, na pewno nie dałbym się złapać ani na umowę terminową, ani na taką pensję – dodaje Łukasz.
Odpływ
„W outsourcingu pracownicy mają sposobność pracy i zdobywania doświadczenia w wielu różnych branżach”. Uczestniczą w ciekawych, nieszablonowych projektach znanych firm i – co nie mniej ważne – mają możliwość nawiązania kontaktów, które mogą zaprocentować w przyszłości. W porównaniu z tradycyjnym modelem zatrudnienia outsourcing ma dawać znacznie większe możliwości rozwoju, „gdyż firmy takie z definicji dbają o rozwój i szkolenia swoich najlepszych pracowników” – ogłasza jeden z outsoucerów.
Ale chyba nie do końca jest tak pięknie, skoro pracownicy z outsourcingu są jedną z najczęściej zmieniających pracę grup. Ich ucieczka ma nawet swoją nazwę, angielską oczywiście: attrition, czyli „zjawisko odpływu pracowników z sektora SSC, BPO i ITO (branża IT – red.)”. W Polsce badała je firma rekrutacyjna Antal. Z ponad 60 polskich firm outsourcingowych w badaniu zgodziło się wziąć udział ponad 31 tys. pracowników. Anonimowo oczywiście. Ponad 73 proc. badanych stwierdziło, że było świadkiem attrition w firmie, w której byli zatrudnieni. Największe attrition dotyczy tych, którzy pracowali w outsourcingu rok, ale nie dłużej niż trzy lata. Powody są zawsze te same. Brak szansy na podwyżkę, nikłe możliwości rozwoju i awansu. Jednocześnie badani przyznali, że gdyby firma zaoferowała im jasną ścieżkę kariery, dodatkowe benefity, dobrą atmosferę w pracy oraz atrakcyjne wynagrodzenie, to wtedy by z niej nie rezygnowali. Outsourcerzy badają, czemu tak się dzieje. Przeprowadzają exit interview, który ma wykazać przyczyny odejścia pracownika. Dobrze poprowadzone exit interview ma być cennym źródłem informacji o attrition.
Zdaniem dr Mościckiej-Teske człowiek jest istotą złożoną, nie wystarczy mu wikt i opierunek. – Dlatego do dobrego samopoczucia w miejscu pracy potrzebujemy zaspokojenia wielu potrzeb – nie tylko materialnych, ale też tych duchowych. – Praca to po rodzinie nasze drugie naturalne środowisko. Dlatego tak ważne jest, aby dobrze się w niej czuć. Nawet jeśli na początku wynagrodzenie i regulamin mogą nam wystarczać, to jest to wyłącznie tymczasowe. Oczywiście można wyłapać i plusy outsourcingu. Jako pierwsza praca, dla mło