Pracowałem tam dłuższy czas, wiec wiem jak to wyglada. Jeśli chodzi o poprzednie opinie to kierownik „zielony” według mnie jest o wiele spokojniejszy niż kiedyś. Ma te swoje dziwne poczucie humoru, dogadywanie i styl mówienia, ale jak od początku sobie nie pozwolisz na głupie docinki to odpuszcza- tak było w moim przypadku.
Najważniejszy jest BRAK SZACUNKU do pracownika, dzięki któremu defacto szefostwo ma pieniądze.
Od wiosny tamtego roku wprowadzili dwie zmiany na filecie, ostatnio było tak z ubojem i waga. Mogę ocenić to na plus, bo miała to być praca w systemie dwuzmianowym po 8 godzin. Kto chciał zostawał i dłużej.
Wszystko wyglada pięknie, ale do czasu. A dokładnie do grudnia ubiegłego roku kiedy to zatrudnili dyrektora i tak o to Algas stał się poważna firma. Na początek dali mu służbowego jeepa za 100 pare tysięcy, a wyplate ponoć dostał z 4 zerami.
Miał dobry start, bo przychodził na hale, interesował się, słuchał ludzi, działał kiedy trzeba było pomoc komuś. Itd. Ale im więcej władzy dostał to skończyło się dobro ludzi. Mogl wywalić kogo chciał, wszyscy byli odsyłani do niego, bo do szefów nie można było się dostać, załatwiał wszelkie sprawy związane z firma, wymyśla remonty, nowe maszyny, wprowadza nowe rzeczy,wprowadzil limit palenia do jednego razu, z czasem chce zakazać wnoszenia telefonów do pracy, zakazal pracownikom możliwość wybrania sobie towaru do kupienia, a jego gadanie „bo w Madeju to było... tak i siak... a w madeju to...” No ludzie! To jest algas, w nie drugi madej. Ale tak właśnie się dzieje. Algas staje się jakaś jego firma. Gdyby nie fakt, ze było widać samochody szefostwa to nawet byśmy nie wiedzieli ze wciąż tutaj są. Pościągał kilku ludzi z madeja, a naszych się pozbył. Tak było na css, jak i na algasie.
Ukraińcy? Nawet oni nie chcą tutaj pracować. Wyjeżdżają i nie wracają.
Pościągali ludzi od agencji z moldawii, Gruzji i Ukrainy- ale jak szybko się pojawili, tak szybko uciekli. Zostało ich kilku. A ich praca jest taka mozolna, taka powolna.. widać, ze robią na godziny to im nie zależy. Ruszaja się jak muchy w smole. A reszta musi na nich robić, bo się nie wyrabiają. Tego oczywiście nikt nie widzi, ale gdyby Polak tak pracował to od razu byłby telefon i ochrzan. Dodatkowo odkad się pojawili to nie możesz nawet zapomnieć kluczyka z szafki bo zabiorą ci pieniądze jeśli masz. Zdesperowany pan dyrektor ponoć zastanawiał się nawet nad uchodźcami z nepalu, bo mogą przyjechać na dłużej.
Zaczęli robić po 18 samochodów na dwie zmiany. Do poki byli ludzie jakoś to szło, ale teraz? Tragedia..
Ludzi nie ma- największa zmora tego zakładu. Nie ma ludzi na uboju, na patroszenie, na wadze, na filecie- No czyli wszędzie. Waga pracuje po 15 godzin nawet bo osoby z nocek zostają na druga zmianę bo nie ma ich kto zamienić. Nawet kierowników nie maja wystarczająco. 2 kierowników na uboju, 3 magazynierów i 2 kierowników rozbioru, a gdzie zastępcy w razie choroby badz urlopu? No nie ma, wiec chłopaki chodzą do pracy nawet chorzy. A w razie urlopu to drugi będzie robił na dwie zmiany. Podziwiam ich,bo za żadne pieniądze bym tego nie robił. Obarczeni są odpowiedzialnością za ludzi i towar. Latają, próbują jakoś ogarnąć ten haos na hali, sprawdzają, naprawiają, kontrolują-a jak teraz kiedy nie ma ludzi to starają się zrobić wszystko, żeby to jakoś szło. A w zamian dostają tylko ochrzan. I nie ważne, ze przez brak ludzi wszystko się sypie.
Ale wiecie jak to oni mówią „ na twoje miejsce mamy 40 innych” ale jakoś ich nie widzimy, przydałoby się chociaż 10. Mówił tak stary, mówili młodzi, teraz mówi tak i dyrektor. Niczego się nie nauczyli. Dalej nie szanują.
Robią 18 samochodów nie mając ludzi i jakie są skutki? Na rannej zmianie brakuje pojemników i palet. Brak miejsca w chłodniach bo zakład nie jest przygotowany na taki tonaż, ale co tam, najważniejsze ze kasa się zgadza. Towar stoi na hali, bo się nie mieści, ludzie latają i kombinują jak to ogarnąć. Po prostu haos. Oczywiście jak był czas gdy było wystarczająco ludzi był spokoj, teraz trzeba łatać dziury. Ludzie się denerwują, nie maja sił i marzą tylko by wrócić do domu. Tak, w tej pracy trzeba mieć stalowe nerwy, najlepiej się nie przejmować, mieć tzw wyrąbane. Inni, którzy musza pracować ze względu na swoje sytuacje materialne maja gorzej, bo boja się odezwać i robią co im karzą. Ludzie już się po sobie śmieją z nowych rządów w algasie, a to dopiero początek. Nic tylko czekać jak się wszyscy pozwalniają, a firma upadnie, bo do tego to wszystko prowadzi. A szefostwo się obudzi i będzie ups.
Tyle wad, a tutaj jakoś pracowałem. Dlaczego? Proste, przyzwyczaiłem się. Ale to już przeszło swoje granice! Moje nerwy nie są warte tych pieniędzy. Wole zarobić mniej, a być spokojniejszym. U każdego w końcu to pęknie. Życzę powodzenia w takim prowadzeniu firmy! Proponuje się douczyć trochę jak to powinno się robić DOBRZE. Pozdrawiam kierownikow z rozbioru, oni zawsze byli wobec nas fair mimo ze i im puszczały nerwy.