Lider biznesu - naczelne hasło UEW, a w praktyce?
- zatrzymanie w zarządzaniu wszystkim (finansami, personelem, infrastrukturą Uczelni, rozwojem) w czasach PRL;
- osoby pracujące od "zawsze" mają najwięcej praw, przez co są bezkarne i często niemiłe, traktują nowe i młode osoby z góry (jestem starsza i pracuję tu 20 lat, więc co Ty będziesz mi zwracać uwagę, że robię niezgodnie z procedurami);
- Trend robienia nowym pracownikiem "chrztu", czyli zamiast pomóc, wyjaśnić kiedy ktoś nie ogarnia na początku, to od razu oburzenie i skargi do przełożonych - osobiste doświadczenie, ciężko później było działać swobodnie, ponieważ strach przed następną skargą budzi niepokój u uczących się dopiero ludzi. Zależało im na opinii przełożonego;
- każdy od kogo czegoś wymagasz, bo coś zaniedbał, zgubił (to nierzadkie tam) nieważne na jakim szczeblu stanowiska jest, śmiało zruga przez telefon i następnie zadzwoni do przełożonego (w moim przypadku pracownik na niższym stanowisku);
- notoryczny brak odpowiedzi na maile, a tutaj przestroga dla przyszłych pracowników, którzy czytają NA WSZYSTYKO MIEJ PODKŁADKĘ. Dokumenty rozpływają się w powietrzu np. luki dokumentacji w aktach pracowniczych i to żaden problem. Później chcesz kopię świadectwa pracy, a w aktach go nie ma...tak samo jak Twojej umowy o pracę;
- przez kilka lat pracy ZAWSZE miałam super zespół młodych ludzi...dlatego każdy już odszedł, bo to skostniałe miejsce dla takich ludzi;
- odporne miejsce na jakiekolwiek zmiany, konflikty między władzami;
- mnie to miejsce przede wszystkim pozbyło wiary w siebie, bo przez kilka lat ciągłe tłamszenie, że niestety nie mogę dostać podwyżki, nie mogę dostać awans, bo nie pracuję określonej liczby lat - TAK! Awans na UEW zależy od lat pracy na UE,a nie Twoich umiejętności. Nieważne, że wszystko ogarniasz i jesteś niezastąpiony, nie pracujesz 5 lat, to nie będziesz specjalistą;
- zmiana stanowiska (załóżmy, że po 5 latach na specjalistę) nie wiąże się ze zmianą obowiązków i często też bez zmiany wynagrodzenia;
- rekrutują na specjalistę, zatrudniają na referenta, albo odwrotnie. Ruletka, to co w ogłoszeniu o pracę nie oznacza tego samego w umowie;
- nigdy niczego nie chcą dać od siebie, dlatego wymyślają ciągle kolejne bezsensowne argumenty. Jak nie skończyłeś studiów, to niestety nic się nie da zrobić, bo nie masz studiów, jak nie pracowałeś wcześniej biurowo, to niestety nie da się nic zrobić, bo nie pracowałeś wcześniej biurowo. Wymówki dostosowane do sytuacji.
- wywlekanie błędów z przeszłości za każdym razem kiedy chcesz zawalczyć o siebie, jako argument, że się nie da, bo Ty 10 lat temu na etapie nauki nie ogarnąłeś, ale inni już na Ciebie wtedy donieśli;
- HCM (system obsługi urlopów, mówiąc prosto) notorycznie błędnie wprowadzone dane, źle naliczane wymiary urlopów, trzeba pilnować jak oka w głowie - ale jak zgłosisz do kadr, to nikt Ci nie odpisze, a później nie możesz wziąć urlopu, bo HCM ma złe dane i nikt ich nie poprawia pomimo zgłoszeń. Kazano mi wziąć bezpłatny urlop, gdyż w HCM nie został wprowadzony mój nowy wymiar urlopu. W związku z pomyłką w nowym roku kalendarzowym były zaległe dni, które zniknęły w niewyjaśnionych okolicznościach. Oczywiście zero odpowiedzi od kogokolwiek (maile ze screenami przesyłane były ode mnie nawet do kierownika). Powinni mi wypłacić teraz za to pieniądze, ale w rozliczeniu na koniec pracy nic nie wyszło nie tak wg kadr (nic nowego);
Zdecydowanie to nie jest miejsce na pierwszą pracę w życiu...na żadną. Zwłaszcza dla osób, które chcą czuć się doceniane i uczciwą pracą awansować i się rozwijać.
Jest to natomiast świetne miejsce dla osób, które nie chcą się napracować, ale lubią robić szum wokół siebie, jak dużo i dobrze pracują, a do tego potrafią odpyskować. Wojna charakterów. Im bardziej wchodzisz na głowę, tym jesteś bardziej ceniony...albo "usuwany". Zależy w jakim kierunku idzie Twoja "szkodliwość".