Programista za niecałe trzysta 30.04.2025 19:10
Były pracownik
Pracowałem tu przez 23 miesiące jako programista aplikacji webowych i w związku z powyższym uważam za stosowne zamieszczenie krótkiej opinii z podziałem na plusy i minusy, które widzę po niespełna dwóch latach spędzonych w Plasticonie. Część kwestii, które poruszę jest istotna w mojej ocenie stricte z perspektywy software developera.
----------
Plusy:
1. Niewątpliwie zespół, najważniejszy dla mnie aspekt, niezależnie od pracodawcy. Ten, z którym ja miałem przyjemność współpracować przez ten okres był najlepszym i najbardziej zgranym, o jakim mógłbym pomyśleć. Jednocześnie był to team niesamowicie kompetentnych osób i specjalistów w swoich dziedzinach - zarówno jeżeli chodzi o team developerski jak i osobę techniczną. Chylę czoła zdecydowanie.
2. Stabilność zatrudnienia - jeżeli ktoś szuka stabilnej pracy w długoterminowej perspektywie to niewątpliwie Plasticon stwarza ku temu możliwość i jeżeli dla kogoś jest to jednym z priorytetów to zdecydowanie jest to miejsce dla niej/niego.
3. Work-life balance - tu faktycznie praca była od 7 do 15, od poniedziałku do piątku. Żadnych nadgodzin, żadnych telefonów po godzinach pracy, czas wolny to czas wolny, praca to praca, przynajmniej na moim stanowisku.
4. Przełożeni - w sprawach organizacyjnych typu urlopy czy konieczność wyjścia wcześniej z pracy w razie potrzeby - nigdy nie zdarzyła mi się sytuacja, w której byłby z tym jakikolwiek problem, przełożona/y zawsze szli mi na rękę w tych kwestiach.
5. Jest możliwość zmiany stanowiska w strukturach firmy, dużo poznałem osób, które pracują tu wiele lat i pracowały na różnych stanowiskach, więc to jak najbardziej jest możliwe!
----------
Minusy:
1. Brak jasnej komunikacji z pracownikiem dot. kryteriów oceny, możliwości awansu, etc. Na etapie rekrutacji ani przez cały okres zatrudnienia ani razu nie zostały ze mną explicite omówione takie kwestie jak kryteria awansu na wyższe stanowisko, kryteria czy częstotliwość podwyżek, okresy zawierania kolejnych umów o pracę. Nie na tym polega dobry employer branding.
2. Jeżeli jako programista ktoś szuka możliwości rozwoju zawodowego w oparciu o rynkowe narzędzia i technologie, to nie tu. Tech-stack nie należy do najnowszych. Tu trzeba kogoś, kto lubi dłubać w legacy code. Dla niektórych może to być plus oczywiście, dla mnie, jako osoby na początku swojej kariery programisty (niecałe 3 lata doświadczenia) jest to szalenie istotny aspekt.
3. Bałagan organizacyjny - pod to hasło mógłbym podpiąć bardzo wiele kwestii. Począwszy od tego, że ustalanie wymagań biznesowych nie odbywa się w ogóle (albo sporadycznie) w formie pisemnej, poprzez ciągłe zmiany decyzji, nierzadko na bardzo zaawansowanych etapach prac nad aplikacjami, gdzie nagle trzeba zmieniać lwią część logiki i uprawiać wyższą akrobatykę, żeby biznes dostał co chce (kto wie ten wie).
Omawianie szczegółów nowych funkcjonalności to nierzadko 5 czy 10 minut w biegu i na szybko, bo na więcej nie ma czasu. Nie ma kogoś, kto sprawnie delegowałby zadania i rozdzielał je między programistów, kto żonglowałby priorytetami i terminami. Jeżeli chodzi o terminy nie ma w ogóle albo są na już, bo komuś się coś przypomniało, że coś musi być zrobione na wczoraj, na już i czemu jeszcze nie działa jak powinno.
4. Dział IT nie jest odrębną jednostką i podmiotem tak jak inne działy, a raczej przedmiotem. Nie jest reprezentowany przez osobę, która łączyłaby świat biznesu i świat IT i sprawnie organizowała pracę swojego zespołu.
5. Wynagrodzenie... Tutaj przytoczę anegdotkę. Gdy po 3 miesięcznym okresie próbnym przedłużałem z firmą umowę to zaproponowałem wynagrodzenie X. Usłyszałem wówczas, parafrazując (bo dosłownie z racji na perspektywę czasową nie jestem w stanie przytoczyć), "trzeba patrzeć na branżę w jakiej działa firma, na to, że Toruń nie jest dużym miastem". Tym czasem przed decyzją o odejściu jedną z ofert pracy, które dostałem dotyczyła pracy na analogicznym stanowisku, w dużo mniejszym mieście (60k mieszkańców), w mniejszej firmie za wynagrodzenie o 25% wyższe niż obecnie i najpewniej wciąż wyższe niż otrzymałbym tutaj przy przedłużeniu umowy po 3 latach pracy.
6. "Drobne" szpilki wbijane co jakiś czas, np. próby zmuszenia pracowników do urlopów w okresie świątecznym 2024 czy zakaz spożywania posiłków (nawet kanapek) przy biurku ze względu na wykładzinę na podłodze (serio, pracowałem w wielu miejscach, ale z takim absurdalnie kuriozalnym zakazem podyktowanym takim argumentem nie spotkałem się nigdy).
7. Plasticon to nie demokracja, kto wie, ten wie.
-----
Podsumowując - wiele się tutaj nauczyłem, zarówno dobrych jak i złych praktyk (kto wie ten wie) jeżeli chodzi o technologię czy o kulturę organizacyjną. Nie był to dla mnie długi etap w karierze, niemniej myślę, że bardzo wartościowy bądź co bądź. Zrozumiałem w czym lepiej się czuję, a w czym zdecydowanie gorzej, a nad czym muszę popracować. Jestem na pewno bardzo wdzięczny za osoby, z którymi pracowałem i które bardzo ciepło z tego miejsca jeszcze raz pozdrawiam!