Pracowałem w POLKAMIE kilka lat i mogę z całą stanowczoscią stwierdzić, że firma jest wypłacalna i godna polecenia ale tylko w przypakach kiedy jest się pracownikiem rzetelnym i zdyscyplinowanym, sumiennym.
Niestety jak w każdej firmie tak i w tej, w jej szeregach można spotkać różnej maści chłopaków, od tych porządnych i uczciwych po męty społecznie nieprzygotowane do życia.
Niestety jak w każdej firmie tak i w tej, w jej szeregach kadry kierowniczej też można spotkać różnej maści kierowników, od tych uczciwych i fajnie traktujących podwładnych jak również k***rwy i podpierdalaczy jakich świat nie widział.
Jadąc do pracy w Dormagen czy Bruhl'u należy z automatu przyjąć, że lekko nie będzie.... przynajmniej na starcie. Jeśli macie jakieś doświadczenie w produkcji zbrojeń, obsłudze maszyn i nie motacie się jak koty we wojsku to będzie wam łatwiej ale jak jesteście "zieloni" w temacie i jedziedzie do przyuczenia to musicie sie zastanowić czy macie jaja do tego by stawić czoła środowisku w jakie się pchacie.
Sama robota jak to robota w stali... lekka nie jest ale da sie przezyć. Gorzej "po" robocie.
Hotele i jej mieszkańcy to tak jak napisałem wcześniej - ludzie różni społecznie. Można trafić do pokoju z fajnymi, uporządkowanymi chłopakami i fajnie się z nimi dogadywać ale można też trafić do pokoju z ochlapusami, którzy stoją pierwsi w kolejce do lizania rowa kierownikowi a sami są brudasami, alkoholikami i śmierdzącymi leniami. Kwestia losu.
Generalnie wyjazd do pracy na zbrojarni w Niemczech [i nie tylko] to decyzja słuszna ale nie dla "dziewuch" w rurkach na dupie. To robota dla twardych psychicznie i fizycznie ludzi.
Powyżej jest wiele wpisów osób, które czują się oszukane albo roszczą sobie pretensje co do rzetelności firmy, itd.
Takie opinie sie zdarzają i będą się zdarzać, bo będą je pisac osoby wywalone na zbity pysk za chlanie na umór, za nieobecności, za brak dyscypliny a nawet za to, że w opini kolegów jesteś "dziewucha" spowalniająca proces produkcyjny a co za tym idzie, obniżasz innym przerób od którego zależna jest wypłata.
Takie osoby zawsze będą wytykały tylko błędy tej drugiej strony bo swoich oczywiście nie widzą. Uznają, że to uczciwe najeb***ć się jak szpak i leżeć trzy dni na hotelu we własnych odchodach gdzie inni muszą w tym czasie zapierd*****ć podwójnie przez jego nieobecność.
Takie osoby uznają za normę ochuja****łe tempo pracy bo jak nie on to i tak kto inny daną robotę zrobi. Po co się męczyć.
Dwa słowa o kierownikach.
Tak samo jak z szeregowym pracownikiem, tak samo jest z kierownikami. Z tym, że tutaj trudniej trafić na kierownika uczciwego i dobrze traktujacego podwładnych. W dużej większości to tzw. "misiewicze" co myślą tylko o obstawieniu się kumplami albo rodziną i nie pozwalają im sie spocić a orają wszystkich pozostałych. Podpierdalacze, sprzedawczyki i zwykłe ludzkie kurw***y to znakomita większość kadry kierowniczej tej firmy.
Mnie traktowano dobrze, płacono tyle ile miałem stawkę choć nie raz miałem zwady z kierownikiem i nie raz trafiłem na dywan do szefa. Ale, że na robocie sie znałem i nie chleje tyle co inni, to w wielu momentach to moje racje były na wierzchu. Odszedłem sam, nikt nie musiał mnie zwalniać, nawet wypłacono mi ekwiwalent za niewykorzystany urlop. Namawiano mnie, żebym wziął posadę kierownika ale odmówiłem, bo nie da się skutecznie dowodzić facetami z którymi wcześniej wypiło się kielicha i zna się ich tajemnice, które chowają przed przełożonym. Za dużo ludzi musiałbym targac za pusk. A to nie dla mnie.
Pozdrawiam