Nie polecam tej pracy najgorszemu wrogowi! Stanowczo odradzam każdemu objęcie stanowiska konsultanta ds. obsługi klienta w tej firmie, co w praktyce oznacza, że niejednokrotnie będziecie 7,5 godziny gadać przez telefon aż do utraty głosu (dosłownie). Owszem, jeśli macie nóż na gardle, to bierzcie, co dają, ale to jest jakaś masakra, co tam się dzieje, niewielu długo wytrzymuje na takim stanowisku... Jedno słowo opisujące te prace? B*rdel w 3-zmianowym czasie pracy.
Brak kadry, bo nikt nie chce zapewne pracować w takich warunkach za takie pieniądze (albo zatrudniają strasznie nieogarniętych, t*pych ludzi), do tego źle dobrany grafik, przez co nieraz pracujesz dosłownie za 3 osoby, non stop odbierasz telefony i nie masz nawet kiedy zjeść, bo głupio Ci zostawić drugą osobę samą na placu boju...
3 miesiące okresu próbnego przez jakąś zaprzyjaźnioną z nimi agencje pracy (Trenkawalder bodajże), którą oni Ci narzucają i praca na umowie zlecenie, po tym okresie łaskawie może dadzą Ci umowę o pracę... Po tym okresie stawka ok. 2300 + 300 złotych "ochłapów ze stołu Pańskiego", co nazywają premią za wyniki w pracy, czyli odbieralność na poziomie powyżej 90% i brak reklamacji. Na pytanie o podwyżkę, wciąż zbywają Cię nigdy niekończącymi się obietnicami, że za kilka miesięcy, "bo wtedy zbiera się zarząd", po czym temat albo upada, albo znowu dostajesz jakąś obietnice, to robienie z ludzi idiotów, rasowi z Was politycy. Wymagają angielskiego, bo zdarzają się obcokrajowcy w roli klientów, a o kursach językowych możecie pomarzyć.
W przypadku reklamacji ze strony roszczeniowych klientów, wszystko jest bezpardonowo zwalane na pracownika i zawsze jest to Twoją winą, "klient ma zawsze racje", nawet jeśli jest on - delikatnie mówiąc - jest niezbyt rozgarnięty, niekulturalny, czy do Ciebie krzyczy, a do tego nie zna podstawowych zasad działania usługi, czy nie ma umiejętności obsługi smartphon'a.
Często jako pracownicy tej firmy będziecie odczuwać frustracje i bezradność, będziecie zdani tylko i wyłącznie na siebie, będziecie zmuszeni okłamywać i zwodzić klientów, bo nikt nie będzie Wam w stanie pomóc, bo - na przykład - ktoś nieco wyżej nie raczy odebrać telefonu, albo nie będzie mial o czymś zielonego pojęcia. Wszelka złość i wiadro pomyj ze strony klientów za ten status quo oczywiście będzie lądował na Waszą głowę. BRAK JAKICHKOLWIEK SENSOWNYCH I MERYTORYCZNYCH SZKOLEŃ, wszystkiego będziecie musieli nauczyć się sami przy pomocy kolegów, a kierownictwo tak naprawdę samo do końca nie ogarnia, co robicie i samo się w tym gubi, więc nie liczcie na pomoc z ich strony. Wszyscy Was traktują jak (usunięte przez administratora) bo to najniższy szczebel pracy w firmie i wszyscy robią łaskę, że Was czegokolwiek uczą, a sami siedzą na pracuj.pl jak koledzy z działu rozliczeń i nie robią absolutnie nic, prócz rozliczeń i odpisywania na reklamacje, a i tego ostatniego nie potrafią zrobić porządnie, bo z pretensjami klienci dzwonią do Was. Jeśli oczekujecie od pracy wrażeń rodem z obozu przetrwania (łącznie z głodową pensją) oraz odrobinę beki z klientów, czy wielkich "koordynatorów" oraz przełożonych, to zapraszam do tej pracy, bo czasem można było się nieźle uśmiać (ale był to raczej śmiech przez łzy z besilności). Na domiar złego, dowalą Wam jeszcze obowiązki w związku z inną ich firmą - Innogy GO, czy Express.
Pozdrawiam konsultantów, bo wiem, że tu zaglądacie i bardzo Wam współczuję.
DO KLIENTÓW: zapoznajcie się uważnie z regulaminem usługi, bo są tam bardzo ciekawe kruczki prawne. Niektórzy za przekroczenie przepisów w razie wypadku byli obciążani kwotami od kilku do ok. 20 tysięcy złotych za uszkodzenie/zniszczenie auta, czy to uczciwe i w porządku, to pozostawiam do Waszej oceny. Kierowców na porannej zmianie nie ma, więc nie liczcie na przestawienie auta z Waszej posesji, czy miejsca parkingowego w tych godzinach, dzwońcie na straż miejską, bo infolinia nic w tej kwestii nie jest w stanie zmienić. Często firma dolicza kilkanaście groszy/złotych do każdego kursu, częste awarie nie są winą konsultanów, a wynikiem licznych zaniedbań ze strony mocodawców, działu IT (o ile można zaliczyć do niego, np. gościa po AWF-ie, który nigdy nic nie ogarnia), błędów systemu, jego obciążenia oraz bugów samej aplikacji. Ale to wszystko wina konsultantów.