Witam wszystkich byłych,obecnych jak i przyszłych pracowników zakładu ,,Grabo". Czytając państwa w pełni negatywne komentarze,chciałbym odnieść się do nich i wyrazić swoje obiektywne zdanie. Pracowałem w Grabo przez pewien czas,na tyle długo aby poznać jakimi prawami rządzi się ta firma. Zacznę od tego jak traktuje się nowych pracowników a wygląda to tak:wszystkim znany z inicjałów kierownik obchodzi się z nimi jak z jajkiem byle tylko nie mieli złego wrażenia w pierwszym dniu i żeby nie dostać bury od prezesa że coraz więcej osób się zwalnia-czego oczywiście przyczyną jest ciężka praca i tego jak ,,szanowne kierownictwo" traktuje starszych pracowników z doświadczeniem i umiejętnościami którzy są maszyną napędową tego zakładu. Ileż to razy słyszałem epitety ze strony głównego za lepiej lub gorzej wykonaną pracę. Komedii nadaje także zastępca kierownika który z obawy o swoje stanowisko jest w stanie (a zwłaszcza w obecności prezesa) skoczyć na główkę z dachu byle tylko zaimponować siłą wyższym. Wracając do wątku kierownika..przykładowo jako nocna zmiana czekało się aż przyjedzie przed 6 rano i usłyszeć wiadomo jaką opinię. Co stało się niemal tradycją. W tym zakładzie norma jest pojęciem względnym ponieważ ,,zawsze będzie mało". Praca na 1 zmianie jest nieustannym czekaniem na kierownika i słuchanie jak to źle coś robimy. Nie chodzi mi o to,bo kierownik jednak winien pilnować wszystko sztywno i w każdej części zakładu (za to mu płacą),aczkolwiek niektóre zachowania tego Pana są irracjonalne. Wice-kierownik nie jest może tak radykalny aczkolwiek również nie cieszy się zaufaniem większości pracowników. Pan prezes ciągle pojawia się i znika,nie rozmawia często z pracownikami,bardziej jest to ciche przejście przez hale. Pracownicy bardziej martwią się jego żona o której chodzą słuchy że nie jest zbyt lubiana,niestety ja nie znam jej i nie mogę wyrazić opinii na ten temat. Mistrzowie to według mnie jedyni pod którym okiem można pracować,krótko mówiąc nie wprowadzają tak nerwowej atmosfery jak poprzednicy. Co do zarobków oczywiście można polemizować że na niektórych stanowiskach praca jest cięższa i lżejsza. Co o ,,ciężkość" pracy powiem tyle że w większości zakładów tak jest. Najbardziej boli jednak to że zarządzajacy wykorzystują niekiedy ludzi którzy musieli podjąć jakąkolwiek prace bo los ich do tego zmusił. Tacy ludzie są w sidłach kierownictwa które doskonale o tym wie i bezwzględnie to wykorzystuje. Moim zdaniem szacunek powinien być taki sam z OBU STRON na linii prezes/kierownik pracownicy. Bez pracowników którzy robią ponad siły pan Prezes nie miałby czym jezdzić ani nie miałby po czym chodzić. Powinien uświadomić kierowników..że ci ludzie są bardzo ważni i nie traktować ich jak niewolników albo jakąś ciemną masę. Błędów które popełnia jest masa np. w okresie letnim na hali jest bardzo gorąco a szanowny zabrania wręcz otwierania okien. Chciałbym zobaczyć go w akcji przez 8 h w takim upale :) Grabo nie pozyska i nie wyszkoli nowych pracowników jeśli ci będą chodzic do pracy jak do obozu. Jest co ciężka praca fakt ale lepsze wynagrodzenie i lepsze traktowanie pracowników z pewnością dałoby temu miejscu światełko w tunelu. Co do samych pracowników są to ludzie świetni. Oczywiście zawsze znajdzie się jakąś usterka natomiast każdy jest każdemu pomocny o ile nie ma jakiś kapusiów będącym przy biurku kierownika po każdej zmianie mówiących kto jak wolno robił. Także reasumując..albo zmienić kierownika i podejście albo ten zakład zaśnie jak ,,(usunięte przez administratora)" na nocnej zmianie :) POZDRAWIAM