PRZESTRZEGAM przed AptArbeit Firma Edyta Graca Uniwersał, bo już sama treść oferowanej
przez firmę umowy świadczy, że traktuje zleceniobiorców jak wyjętych spod prawa niewolników, których oszukuje i obarcza kosztami swoich świadomych oszustw wobec US i ZUS.
Wiedzę na temat działań firmy czerpię z niesfinalizowanej z nią współpracy. W ramach umowy
zlecenie miałam się podjąć opieki nad osobami starszymi w Niemczech.
Mimo, że miałam już zorganizowany transport i oczekiwano mojego przyjazdu ( dostałam w tej sprawie telefon z Bonn ), AptArbeit nie chciała mi przesłać umowy. Było jeszcze 3 dni do wyjazdu , umowa doszłaby kurierem wciągu jednego dnia, ale mi odmówiono, twierdząc, że dostanę ją już w po rozpoczęciu pracy.
Podróż miałam opłacić sama, wyjazd bez umowy, firmy nie znam - trochę mnie to zaniepokoiło. Ostatecznie dostałam umowę mailem ale odmówiłam jej podpisania i zrezygnowałam z wyjazdu.
Z tak aroganckim i nieuczciwym traktowaniem zleceniobiorcy nie spotkałam się nigdy.
Mimo, że pracuję jako opiekunka już kilka lat i wiem, że firmy dokładają starań, by ominąć koszty ZUS i minimalną stawkę godzinową, ale umowa z AptArbeit to taki majstersztyk prymitywnej bezczelności i cynizmu, że postanowiłam poprosić o kontrole firmy przez US, ZUS i PIP oraz ostrzec przed firmą w Internecie.
Doskonale wiem, że jest wiele osób, które w poszukiwaniu zatrudnienia, nieświadome nadużyć, podpisują te krzywdzące ich umowy i apeluję o ostrożność, bo mogą na siebie ściągnąć poważne kłopoty.
Przede wszystkim, firma nie przestrzega prawa i nie wypłaca minimalnej stawki godzinowej za pracę i to zarówno w kraju ( nie krępuje się i tę zaniżoną stawkę wpisuje w umowę ), jak i za granicą.
By ominąć minimalne stawki za pracę w Niemczech, firma nie prowadzi żadnego rejestru przepracowanych godzin i w umowie wpisuje fikcyjną, drastycznie zaniżoną liczbę zleconych godzin, mianowicie 20 godz. miesięcznie, tj. 40 (!) minut dziennie. Przewrotnie zastrzega nawet w umowie, że więcej zleceniobiorcy pracować nie wolno i w razie wyższej konieczności, musi ten fakt raportować do firmy w ciągu 7 dni, ale za ten akt niesubordynacji nie należy się wynagrodzenie.
Ponieważ praca opiekunki nie trwa 40 min. dziennie i pani Edyta Graca jest tego świadoma, bo ponoć sama opiekunką była, za pozostałe godziny pracy, niezależnie od ich liczby zleceniobiorca dostaje kompensatę, w postaci nieozusowanych i nieopodatkowanych diet, a to jest nielegalne.
Oczywiście, całe świadczenie pobierane przez zleceniobiorcę ( wynagrodzenie za owe 40 min. pracy dziennie i diety ) nijak się ma do przewidzianego prawem minimum.
By móc uchylać się od obowiązku zapłaty, p. Graca, przekonana o swojej nieograniczonej omnipotencji, „wyłączyła” w umowie chroniący zleceniodawcę art. 746 par. 1 i 2 KC , tak jakby powszechnie obowiązujące prawo dało się po prostu „wyłączyć”.
AptArbeit zastrzegła sobie też w umowie, że to zleceniobiorca pokryje wszelkie należności publicznoprawne, także zaległe, gdy firma zostanie do ich opłacenia zobowiązana na mocy decyzji uprawnionych organów.
Doskonale wie, że oszukuje ZUS i US i to tylko kwestia czasu, gdy się o swoje upomną i zamierza kosztami swoich oszustw obarczyć zleceniobiorcę.
Umowa zawiera też zapis szeregu okoliczności, powodujących niewypłacenie wynagrodzenia, bądź je ograniczających ( np. za czas pobytu podopiecznego w szpitalu zleceniobiorca ma dostać mniej, ale nie wiadomo ile mniej i zależy to od doraźnej decyzji firmy ).
Za pierwszy i ostatni dzień pracy wynagrodzenie jest ograniczone do 50 %.
Umowa nic nie wspomina o kosztach transportu, za to wspomina, że firma nie uwzględni żadnych kosztów, o których nie wspomina w umowie. Zleceniodawca, który ma sam sfinansować podróż i za którą, według werbalnych zapewnień firmy, ma dostać zwrot, może wiec tego zwrotu nigdy nie dostać.
Umowa zawiera listę kar i to wysokich, bo 5 tys.
Niektóre są absurdalne, bo np. za rozmowę z podopiecznym, bądź jego rodziną na tematy organizacji pracy, zleceniobiorca musi zapłacić 5 tys. zł.
Firma, mimo, że nie jest z nami związana stosunkiem pracy i nie płaci nam, gdy nie pracujemy, usiłuje kontrolować naszą dyspozycyjność i domaga się urzędowych zaświadczeń, nawet gdy nam ktoś w rodzinie zachoruje. Za niedostarczenie takiego zaświadczenia jest też 5 tys. zł. Kary.
Katalog „przewinień” za które firma karze jest bardzo długi i trudno się oprzeć wrażeniu, że AptArbeit postanowiła się dorobić, traktując ludzi jak niewolników, dlatego jeszcze raz przestrzegam i apeluję o uważne czytanie umów i niegodzenie się na wyjazd bez podpisanej umowy.