Na wstępie: imiona i nazwiska zastąpiono pseudonimami. Wulgarne określenia są cytatami słów osób z zakładu.
Nie polecam tam pracy. Mój brygadzista, pan A., wydzierał się na mnie regularnie, niezależnie od tego, co robiłem – byłem obiektem wiecznej krytyki. Chwilowo nie miałem nic do roboty, więc poszedłem pomóc innym – i otrzymałem krytykę, że coś robię. Na hali było ponad 35°C. Dystrybutor wody był zepsuty, przerwy trwały 30 minut, chyba że pan A. postanowił je skrócić, drąc się: „WIDZĘ, ŻE MASZ DZIŚ DUŻO WOLNEGO CZASU! NIE OPIERDALAJ SIĘ ZA BARDZO Z JEDZENIEM! MAM DLA CIEBIE DUŻO ROBOTY!”.
Zamontowano kraty na bramach, by robale nie wlatywały. Bramy nie były długo otwarte, bo raz miał być prezes. Od tego momentu lato czy zima – bramy były zamknięte. Przy otwartych panowało 20°C i znośna wilgotność, po zamknięciu – 30–35°C i wilgotność 60%. Klimatyzacja była, ale niepodłączona. Usłyszałem różne wersje: A) agregaty spadły z dachu podczas wichury, B) brak pieniędzy na agregat.
Zrobiłem zdjęcia termometru – zniknęły, bo pomiar był niewygodny dla kierowniczki „Biały Kask nr 1”. Raz miałem wiatrak do chłodzenia – kierowniczka wydzierała się, że zanieczyszcza produkt. Kontrolowałem sytuację spokojnym tonem, aż się zmęczyła.
Kolejny problem dotyczył pracownika „nieomylnego” KJ. Zgłosiłem, że odmawiam pracy w warunkach szkodliwych i niebezpiecznych dla zdrowia, oddaliłem się w kierunku jednej z bram. Pan A. przysłał innego, bardziej odpornego pracownika i wprowadził rotację, by nikt nie był narażony na tak duże ciepło przez długi czas.
Spadek zaangażowania w zespole wynikał z pracy w akordzie zbiorowym, coraz większych godzin i coraz mniejszej wypłaty, pogarszających się warunków (wysoka temperatura, zadania wykonywane wcześniej w cztery osoby – ja robiłem sam lub w dwóch) oraz ciągłych „poleceń pracy”, które formalnie nie były zgodne z KP. Ataki nasiliły się po moim urlopie, zgłoszonym trzy miesiące wcześniej. Na dwa dni przed urlopem powiedziano mi, że mam przyjść do pracy, mimo że urlop zgodnie z KP zaczynał się w sobotę. Musiałem negocjować zwrot kosztów apartamentu i biletów.
Kazano mi wykonywać prace, których nie powinienem wykonywać, np. mycie hali, obsługa wózków i wciągników bez uprawnień. Pan A. celowo utrudniał mi obsługę wózków, bym ich nie zaliczył i musiał płacić zakładowi. Doznałem wypadku, którego bałem się zgłosić – celowo wjechał we mnie wózkiem pracownik, który przyznał się do tego. Wcześniej pan A. mobbingował innego pracownika za orientację – ten się zwolnił, pan A. sam został zwolniony.
Na hali pan A. nakazał mi zabrać telefon do szatni, gdzie innemu pracownikowi ukradziono telefon. Miałem go mieć przy sobie dla ułatwienia kontaktu. Pan „Biały Kask nr 2” zrobił mi i innemu pracownikowi zdjęcia, że używamy telefonu w strefie wybuchu, mimo że nikt nie miał certyfikowanego telefonu ADAC.
Na te praktyki mam świadków, nagrania i dokumenty. Nie jestem pierwszym, którego zaszczuto psychicznie.
Cały opis kończę informacją, że na podstawie art. 55 §1 KP zakończyłem zatrudnienie w tym zakładzie. W okresie mojego zwolnienia miałem w dwa tygodnie trzy kontrole w ZUS, lekarka również – nic nie wykazały. Pracownik, który wjechał we mnie wózkiem, został zwolniony. Całość skrócona bo opis miał by 16k znaków.