Komiksy oparte na wątkach i motywach obecnych w gwiezdnej epopei George’a Lucasa to zjawisko na polskim rynku nie nowe, sięgające wczesnej wiosny 1997 r. Wówczas to bowiem TM-Semic zaprezentowało pierwszy epizod brawurowo zilustrowanej przez Cama Kennedy’ego mini-serii „Mroczne Imperium”. Od tamtej pory po gwiezdno-wojenne tytuły sięgnęło czterech kolejnych wydawców, a liczba fabuł z udziałem m.in. rodziny Skywalkerów i rycerzy zakonu Jedi liczona jest w setkach. Dość wspomnieć, że co dwa tygodnie do kiosków trafiają kolejne tomy kolekcji komiksów poświęconych temu uniwersum. Podobnego szczęścia nie miała inna słynna marka science fiction, wielbiona przez przedstawicieli licznego fandomu na całym niemal świecie.
Mowa tu oczywiście o Star Treku, zaistniałych za sprawą wyobraźni Gene’a Rodenberry’ego (a także jego kontynuatorów) dziejów Federacji Kosmicznej, powstałego przy walnym udziale Ziemian sojuszu cywilizacji zamieszkujących galaktykę Drogi Mlecznej. Od 1966 r. - tj. od chwili pierwszej emisji klasycznego serialu telewizyjnego z udziałem załogi statku kosmicznego „Enterprise” – ów zbiór konceptów rozrósł się do rozległej, pojemnej fabularnie franszyzy – w tym kilku pełnowymiarowych cykli telewizyjnych, kilkunastu kinowych filmów oraz całej masy towarzyszących im produktów. Wśród nich nie mogło rzecz jasna zabraknąć komiksów, które to chętnie publikowały m.in. takie wydawnictwa jak Gold Key, DC Comics, Marvel i Malibu. Niestety żadna z tych serii nie doczekała się choćby symbolicznej edycji w polskiej wersji językowej – czy to pod szyldem wzmiankowanego TM-Semic (notabeneprowadzący strony klubowe tytułów tego wydawcy Arkadiusz Wróblewski nie krył swoich sympatii dla Star Treka) czy też Amberu lub Egmontu.
W lutym bieżącego roku ta sytuacja uległa zmianie. Stało się tak za sprawą wydawnictwa Ultimate Comics, które obok serii „Archie” (swoją drogą z rysunkami w wykonaniu Fiony Staples, autorki warstwy plastycznej popularnej także u nas „Sagi”) oraz bazującego na młodzieżowym serialu „Riverdale”, zdecydowało się zaprezentować względnie nową, bo pochodzącą z lat 2011-2016 odsłonę komiksowych przypadków podkomendnych kapitana Jamesa Tiberiusa Kirka. Toteż publikowany pierwotnie przez IDW Publication (w Polsce mieliśmy sposobność przeczytać z oferty tego wydawcy dobrze ocenianą serię „Locke & Key”) przenosił czytelników cyklu do drugiej połowy XXIII w., w czasy, gdy ziemska cywilizacja zdołała osiągnąć II stopień rozwoju w tzw. skali Kardaszewa i tym samym rozpoczęła eksplorację przestrzeni kosmicznej poza granicami Układu Słonecznego. Stało się to możliwe dzięki wynalezionemu przez Zeframa Chochrame’a (zob. kinowy „Star Trek VIII: Pierwszy kontakt”) napędowi nadświetlnemu oraz logistycznemu wsparciu ze strony przyjaźnie usposobionych przedstawicieli cywilizacji pozaziemskich – w tym zwłaszcza mieszkańców planety Wolkan. Owa współpraca zaowocowała zawiązaniem w roku 2161 Zjednoczonej Federacji Planet, w której Ziemianie pełnią wiodącą funkcję oraz skutecznie powstrzymują ekspansywne zapędy zdecydowanie mniej skłonnych do harmonijnej koegzystencji mieszkańców znanego wszechświata – m.in. Klingonów, Romulan oraz kolektywnej, sztucznej inteligencji znanej jako Borg.
Załogę statku „Enterprise” z kart tegoż albumu poznajemy niebawem po wydarzeniach przybliżonych w kinowej produkcji z 2009 r. Stąd wizerunek wzmiankowanego Jamesa T. Kirka, Wolkanity Spocka czy Uhury odpowiada aktorom zaangażowanym do tego przedsięwzięcia (w tym m.in. znanemu z roli Steve’a Trevora w przebojowej „Wonder Woman” Chrisowi Pine’owi oraz Zoe „Gamorze” Saldanie). Po niezbyt udanej dla kapitana statku rozgrywce w „piętrowe szachy” otrzymuje on raport o namierzeniu zaginionej przed dwoma stuleciami jednostki kosmicznej znanej jako „Valiant”. Niebawem dochodzi do fatalnego w skutkach zetknięcia się „Enterprise” z polem energetycznym na krańcach galaktyki. Zasoby energii niezbędnej do wejścia w nadprzestrzeń zostają znacznie uszczuplone, a niektórzy członkowie załogi przypłacają ów incydent życiem. Niewiele brakowało, by w gronie martwych nieszczęśników znalazł się również Gary Mitchell, prywatnie przyjaciel kapitana Kirka. Jak się jednak okazuje, wskutek zetknięcia z nieznaną energią w rzeczonym zachodzą przemiany manifestujące się uzyskaniem przezeń m.in. zdolności telekinetycznych. To jednak ledwie początek kłopotów, które wymuszą na Kirku wyjątkowo trudne decyzje. Druga z zaprezentowanych w tym tomie opowieści również upływa pod znakiem konieczności dokonania trudnych wyborów. Tym razem nie tylko przez dowódcę wspominanej jednostki Gwiezdnej Floty, ale też Spocka oraz szczególnie bliską temu drugiemu osobę.
Obie opowieści utrzymano w nastrojowości, które nie powinna zawieść zarówno zadeklarowanych wielbicieli marki wykreowanej przez Gene’a Rodenberry’ego, jak i fanów fantastyki naukowej ogólnie. Rozpoznawanie rubieży galaktyki trwa w najlepsze, załoganci „Enterprise” zmuszeni są do wykazywania się ponadprzeciętną improwizacją, a wi