Gdyby nie wypowiedź ~Exworker to pewnie też bym odpuścił temat, ale chyba wypada przestrzec wszystkich przed firmą, która przysporzyła mi sporo nerwów.
Podobnie jak On byłem zatrudniony w firmie niespełna 6 lat w salonie w Poznaniu na stanowisku handlowca. Nasz salon prosperował bardzo dobrze, po 4 latach dostałem awans na stanowisko zastępcy kierownika salonu i rzeczywiście w tym okresie praca była dla nas przyjemnością. Kierownik czasami jeździł pomagać w otwarciu nowych salonów w Polsce, nie jednokrotnie zajmowaliśmy się szkoleniem nowych pracowników którzy przyjeżdżali do nas z całej Polski aby ich wdrożyć do pracy, nauczyć obsługi systemu itp.
Po 5 latach mojej pracy firma zdecydowała się zatrudnić nowego dyrektora (na stanowisku które wcześniej nie istniało) i do jego obowiązków miało należeć kontrolowanie salonów APR (Apple Premium Reseller) w Polsce. Niestety mieszkanie które wynajął znalazło się dziwnie blisko miejsca w którym znajdował się nasz salon co powodowało, że pojawiał się u nas kilka razy w tygodniu udając naszego dobrego kolegę. Po czasie okazało się jednak jak bardzo był ten człowiek fałszywy. Zbliżał się czas przeniesienia naszego salonu do innej galerii. Zwolnił mojego kierownika zarzucając mu malwersację (która ze świadectwa pracy została mu bardzo szybko usunięta), kierownikiem mianował pracownika którego zatrudniliśmy… 7 miesięcy wcześniej(!) (bez doświadczenia kierowniczego), a zastępcą kierownika mnie i pracownicę którą zatrudniliśmy… 3 miesiące wcześniej(!) (także bez doświadczenia kierowniczego). Nie zorganizował im żadnych szkoleń, zostali rzuceni na głęboką wodę i tak naprawdę bardzo często ja udzielałem im informacji których potrzebowali jako kierownik i zastępca kierownika salonu. Po w miarę udanym otwarciu nowego salonu kiedy okazało się, że najprawdopodobniej wszystko im już przekazałem i wszystkiego nauczyłem (również nowych pracowników, w tym jednego podstawionego przez tego dyrektora ‘kreta’ – również mam na to do dziś dowód :) ), przyszedł do pracy wieczorem kierownik i poprosił mnie o rozmowę przed salonem. Okazało się, że firma chce mnie zwolnić posługując się tym samym kierownikiem, który pracował tam już około 9 miesięcy (w tym miejscu warto wspomnieć, że kierownik pytał mnie 2 dni wcześniej jak się robi inwentaryzację która się zbliża, bo przez 9 miesięcy mieliśmy 1 albo 2 inwentaryzacje i go nie było :) ). Niestety dla nowego dyrektora nie była to osoba pewna siebie i obeznana w kodeksie pracy, a dyrektor chyba zapomniał mu powiedzieć jak ma uargumentować moje zwolnienie. Informacja którą otrzymałem zwaliła mnie z nóg. Po 5 latach pracy na umowie na czas nieokreślony, nienagannej pracy (co weryfikowano przez 2 tygodnie gdzie w dobie pandemii powiedziano mi, żebym nie przychodził do pracy) dostałem informację, że firma mnie zwalnia, ponieważ ‘DYREKTOR MNIE NIE LUBI’. Nie wierzyłem w to co słyszę i poprosiłem o rozmowę z dyrektorem, na co kierownik odpowiedział ‘ale on nie chce z Tobą rozmawiać’. Następnego dnia stawiłem się w pracy, mój dobry znajomy adwokat podpowiedział mi na które zapisy kodeksu pracy mogę się powołać i mój kierownik otrzymał informację, że kompletuję dokumenty do sądu pracy aby pozwać firmę o mobbing. Poprosiłem również o zwolnienie z pracy w formie pisemnej gdzie wyraźnie zaznaczony będzie powód zwolnienia podany przez mojego kierownika - ‘dyrektor go nie lubi’. Do tego dochodziły nagrania gdzie słychać jak dyrektor wyzywa pracowników i kierowników wszystkich salonów w bardzo wulgarnych słowach oraz dwa inne nagrania, które przez sąd pracy zostałyby bez problemu uznane w przypadku gdy to pracownik nagrywa pracodawcę lub przełożonych i okoliczności wskazują na złamanie kodeksu pracy lub prawa. Ich narracja zmieniła się szybko, po kolejnym tygodniu szukania na mnie haka dostałem propozycję dobrowolnego odejścia lub przeniesienia się do innego salonu poza kontrolą tego dyrektora. Zgodziłem się na drugie rozwiązanie i po przepracowanym miesiącu, może dwóch miałem wypadek, wpadłem pod samochód i złamałem sobie kość ramieniową. Podobnie jak ~Exworker zostałem oficjalnie zwolniony z pracy po tych kilku miesiącach. Ciekawostką natomiast jest to, że od dnia wypadku do dnia zwolnienia mnie z pracy, ANI JEDNA osoba z którą pracowałem w obu salonach nie odezwała się do mnie ani razu. To myślę jest dobra puenta jak bardzo ta firma się Tobą interesuje drogi pracowniku. Ja ze swojej strony nie polecam pracy dla tych ludzi, polecam za to uważać na tego dyrektora, jeżeli tam pracujecie i czytacie to, to zapewne wiecie o kim mówię. Uważam, że wypadało mi o nim wspomnieć na koniec, ponieważ około miesiąc temu pewien dalej zatrudniony tam pracownik powiedział mi, że ten sam dyrektor dalej lubi rozpowiadać nieprawdziwe rzeczy na mój temat mimo, że minął już rok od kiedy nie pracuję dla tej firmy. Teraz ani mnie to nie grzeje ani nie ziębi, nie pozdrawiam cię i życzę żeby karma wróciła :)
P.s
~Exworker dobrze opisał jak wyglądała praca dla tej firmy. Nie polecam.