Przepracowałem w WRA ponad 6 lat. Na umowie próbnej, z ubrań dostałem 2 komplety ubrań roboczych (koszula, spodnie, bluza) oraz bezrękawnik, kask, buty. TYLE. W resztę ciepłej odzieży musisz zaopatrzyć się sam. Przez kolejne lata dorobiłem się 2 par kaleson, 3 kompletów odzieży roboczej, 2 bezrękawników, butów roboczych średnio co rok. Szczęśliwie cieplejszej, nieprzemakalnej kurtki (ale to tylko z inicjatywy mistrza, w wąskim gronie...). W 2023 część pracowników dostała ciepłe polary, TYLKO część, ponieważ suwnicowym się nie należy (przecież one nie marzną), co z tego, że często przechodzą z suwnicy na suwnicę, a od metalu w kabinie, poniżej pasa ciągnie niemiłosoiernie. Ogrzewanie na hali to promienniki gazowe, często rozmieszczone w absurdalnych miejscach, z dala od pracujących ludzi. Hale nie ocieplone. A to wszystko przekłada się, że na warunki zimowe 5-7°C na hali wykańczalni/ magazynu! Na hali przy produkcji +40°C. Podkreślam to, ponieważ w obecnej pracy na start, dostałem więcej odzieży niż przez 6 lat w Alchemii. Środki czystości, rękawice robocze co kwartał w wystarczających ilościach. Zimą bony do posiłków regeneracyjnych, wypłacane tylko za 3 miesiące z dołu (grudzień, styczeń, luty). Choć temp. ujemna potrafiła być i w listopadzie czy marcu. Brak zapewnienia ciepłych napojów. Wszystko pracownicy muszą sobie zapewniać we własnym zakresie. W toaletach i łaźniach sprzatane raz na jakiś czas. Ciągłe braki podstawowych rzeczy jak ręczniki papierowe, gdzie do biur zamawia się odświeżacze zapachowe czy puszki coca coli, a w całej grupie drogie telefony i akcesoria. 13 lat w rękach Alchemii i tylko stały wyzysk zakładu, z brakiem poszanowania ciężkiej pracy i godności ludzkiej. Nie ma planów modernizacji, pomysłu na zakład, zawężanie profilu produkcji, mimo tego, że wiele zakładów z konkurencji nie istnieje już na rynku. W przypadku pracowników - planowanie urlopu obowiązkowo od 1 stycznia, ale plan pracy i życie pracowników się nie liczy. Ludzie nie wiedzą nawet w piątek czy mają sobotę roboczą. Zmieniają im grafik jak im pasuje. Sprzęt i suwnice po 60 lat na karku, które przechodzą odbiory, a nie powinny. Dalej widać tam miniony ustrój, bumelkę, rażące zaniedbania w BHP, pijaństwo, które pogrążyło niejedną osobę. Kadra kierownicza nie potrafiąca się ze sobą komunikować, często z wygórowanym ego, bez pomysłu, nie reagująca na zgłaszane problemy i nieprawidłowości. Brak rąk do pracy, brak organizacji, najniższe pensje, brak jakichkolwiek premii. Za to odwieczna walka o godne wynagrodzenie. Tylko tony się liczą, a już jakość nie istnieje. Liczne straty nawet na gotowym już materiale, przez bezmyślność ludzką i brak odpowiedniego przeszkolenia, a dzięki tej masówce potem zdziwienie, że klientów nie ma. A i oszczędności na każdym kroku: wyłączanie nagrzewnic na halach, nacisk na gaszenie oświetlenia (mimo jego wymiany na LEDowe przed kilku laty) i to wszystko początkowo w ciągu normalnej pracy na hali. Ludzie pracowali wtedy nawet po ciemku... Przez cały okres pracy spotkałem masę naprawdę życzliwych ludzi, wśród pracowników. Ja sam wykonywałem swoją pracę najlepiej jak potrafiłem, z ogromnym naciskiem na jakość gotowego wyrobu, stale poszerzając swoją wiedzę i doświadczenie. Niestety, największą nagrodą była dla mnie pochwała od osób z mojego otoczenia (często samych kierowców), którzy dostrzegali mój wkład. Jednak góra tego nie dostrzegała. Z czasem do pracy było co raz mniej ludzi, a co raz więcej obowiązków (nawet nie w swoim rejonie) za ten sam ekwiwalent. Często pracy ciężkiej, w największym brudzie i warunkach szkodliwych, bez przygotowania. Liczne zmiany jakie można było wprowadzić dla poprawy pracy i komfortu, spływały jak po kaczce. Za to łatwo dodawało się dodatkowych operacji i czynności oraz papierologii bez konsultacji z osobami, które pracowały z czymś na co dzień. Sam czas pracy, mile będę wspominał, ponieważ dużo doświadczenia z tego ,,nieładu" wbrew pozorom wyniosłem. Moją główną przyczyną rezygnacji z pracy były ww. czynniki, ale i (z przykrością to stwierdzam) brak jakiegokolwiek zainteresowania kierownika działem, w którym pracowałem. Stałe upominanie się o podstawowe rzeczy, często błache, a niezbędne. Prośby o lepszą organizację pracy, o konieczne zmiany na etapie realizacji zamówień klientów, w celu prawidłowej pracy wydziału - rzadko kiedy zostały spełnione. Zawsze ważniejsze były inne rzeczy i interesy. A my na hali zostawaliśmy z niczym i sami musieliśmy sobie radzić i wszystko organizować. Także jestem mocno rozczarowany osobą, która zrobiła dobre pierwsze wrażenie. Nie wspominając o kilku incydentach, które nigdy nie powinny mieć miejsca, ze strony kogoś pełniącego taką funkcję. Jest mi bardzo żal, że ze zgranego zespołu, dobrej atmosfery, została garstka ludzi, którzy nie zasłużyli na taki los. Ale jest to bolączka całego zakładu - wykfalifikowanych pracowników którzy znają się na robocie ubywa, a młodzi pracują bardzo krótko. Ogólnie na ten moment nikomu nie polecam.