Pracuję w Roboto jako redaktor tłumaczeń od ponad roku. Przyszedłem do firmy z relatywnie niewielkim doświadczeniem, ale dość szybko miałem okazję się rozwinąć dzięki różnorodnym tłumaczeniom, zarówno ze świata gier wideo, jak i kinematografii. Wiele projektów jest od siebie odmiennych, każdy z nich dostarcza swego rodzaju wyzwań i okazji do wykazania się kreatywnością czy humorem, co jest bardzo przyjemne, zwłaszcza kiedy obserwuje się potem w internecie reakcję fanów danego tytułu na swoje tłumaczenia. Jeśli chodzi o wynagrodzenie czy swobodę w pracy, to jestem zadowolony. Jednak najbardziej cenię sobie w tym wszystkim zespół i osoby, które się na niego składają – z nikim nie miałem nigdy żadnej sprzeczki, a wręcz przeciwnie, ludzie w Roboto są przyjaźnie nastawieni, chętni do rozmowy i nawiązywania znajomości, a także efektywnej współpracy i burzy mózgów przy projektach. W naszym zespole znajduje się wiele osób z dużym doświadczeniem, które śmiało można pytać o poradę, gdy ma się wątpliwości, co bardzo pomogło mi dopasować się do zespołu w trakcie pierwszych tygodni pracy. Mimo że praca redaktorska wydaje się powodować, że kontakt z ludźmi jest nieco ograniczony, to wcale tak nie jest – często dyskutujemy wewnątrz redakcji czy tłumaczy na różne tematy związane z projektami czy np. odpowiednim tłumaczeniem danych kwestii dialogowych. Dzięki mojemu zaangażowaniu w pierwszym miesiącach pracy miałem okazję do zrealizowania kilku dodatkowych zadań polegających np. na tworzeniu wytycznych dla tłumaczy, co również stworzyło nam wiele okazji do interakcji. Innym plusem jest polityka firmy, która zachęca nas, by nie robić nadgodzin, jeśli nie jest to koniecznie (tzw. work-life balance). Natomiast jeżeli chodzi o aspekty czasami utrudniające pracę, mogę wymienić wśród nich takie rzeczy jak dostęp do tzw. plików referencyjnych, czyli dodatkowych informacji dotyczących tłumaczenia danych fraz, które można zrozumieć na kilka sposobów. Zdarzają się sytuację, w których klienci takowych plików nie załączają. Zazwyczaj jednak da radę rozwiązać ten problem poprzez skierowanie pytań bezpośrednio do danego klienta. Jest to jednak zjawisko bardziej typowe dla branży niż konkretnie tej firmy.
W skrócie: jako redaktor tłumaczeń polecam pracę w Roboto, jest to miejsce z dobrą atmosferą, gdzie można się dość szybko odnaleźć i pracować na przeróżnych projektach w gronie bardzo fajnych ludzi.