Dundee27.09.2018 11:43
Inne
Firma nabija ludzi w bambuko wykorzystując ich naiwność.
Zażyczyli sobie 700zł za rzekome "tłumaczenie dokumentów", bo przeciez "z czegoś muszą się utrzymywać" - za rzekome zorganizowanie wyjazdu do Dundee do pracy w sezonowej w fabryce. Oczywiście jak juz się zapłaciło i podało wszystkie dane okazało się, że ogłoszenia od docelowego pracodawcy były podawane kilka miesięcy wcześniej na stronach różnych uniwersytetów łącznie z danymi kontaktowymi. Za darmo.
Prawda była taka, że całość była zorganizowana w praktycznie 100% przez pracodawcę.
1. Wszystkie dokumenty podpisane w Polsce są nic niewarte - umowa główna podpisywana w Dundee zrywała wszelkie poprzednie umowy zawarte między pracodawcą a pracownikiem. No i jest po angielsku :) Także dzięki za tłumaczenie, proszę państwa :)
2. Ten cały Ośrodek Pozaszkolnej Nauki bla bla stwarza pozory bycia pośrednikiem przekazującym wszelkie istotne informacje między nami, a pracodawcą. Bzdura. W fabryce pracują polacy (również na stanowiskach menedżerskich) i wszystko można załatwiać osobiście, nie płacąc 700zł. Zresztą i tak koniec końców trzeba było tak robić.
3. Nikt nie poinformował nas o tragicznym dojeździe do fabryki. Tak, w lini prostej drogą szybkiego ruchu było 10 minut samochodem. Niestety na dojazdy autobusem trzeba przeznaczyć 1-1,5h w jedną stronę. Dodajcie do tego 12h w pracy w ciągu dnia. Niewiele tej doby zostaje na sen.
4. Wszelkie ustalenia wstępne są o kant (usunięte przez administratora) rozbić. Dla przykładu - miały być poczynione jakieś przygotowania wstępne, żeby łatwo założyć konto bankowe. Śmiech na sali. Dopiero pracodawca wymyślił skutecznie rozwiazanie.
5. Jedyny faktyczny udział tego Ośrodka polegał na zorganizowaniu mini-busa (oczywiście płatnego na miejscu) z Edynburga do Dundee. Dość droga ta usługa. 700zł warta.