To, co zrobiono z przejęciem SF przez Liberty to podręcznikowy pokaz jak można zrobić taką operację ze wszystkimi podstawowymi błędami opisanymi podręcznikach zarządzania. Liberty oraz Polkomtel kompletnie do tego nie było przygotowane systemowo, kadrowo i logistycznie, osoba odpowiedzialna za ten pomysł i proces powinna ponieść teraz konsekwencje, stanąć naprzeciw wszystkich pracowników objętych tym zdarzeniem i odpowiedzieć na wszystkie zarzuty bezpośrednio zainteresowanym. Niestety pomimo steku bzdur marketingowych, setki obietnic płynących ze wszystkich stron pracownicy oraz klienci nie odczuli żadnych zmian na lepsze. Pracownicy przesiedli się na archaiczne systemy, które oczywiście cały czas były używane w punktach od wielu lat, tylko pozostaje pytanie czy te systemy są lepsze? Obawiam się, że nie. To jak została utrudniona praca pracownikom i jednocześnie utrudniono dostęp do informacji klientom nie pozostawia złudzeń jak przemyślany był to ruch w stronę przerzucenia obsługi posprzedażnej na DOK (niestety, jakość obsługi na infolinii, jaka jest każdy słyszy, tam rotacja pracowników jest ogromna, a kadra wyszkolona jest już zmęczona i wyeksploatowana przez pracodawcę). W obietnice o braku zmian wynagrodzeń na mniejsze po okresie ochronnym i braku zwolnień już od dawna nikt nie wierzy (zresztą o braku podwyżek od 5/6 lat nikt nawet nie wspomina. Poziom zastraszenia i „zamordyzmu” w strukturach Liberty pokazuje, jakie standardy pracy obowiązują w firmie. Koordynatorzy i nowi kierownicy z wiedzą o połowę mniejszą od pracowników dawnych SF!!! Mało tego bojący się odezwać do swoich przełożonych!!! Jak może być koordynatorem flagowych (jak twierdzi zarząd) salonów osoba, która ma mniejsze doświadczenie, wykształcenie i wiedzę niż połowa pracowników mu podlegających ( chyba, że chodzi o zatrudnianie kierownika w formie marionetki i pociąganie za sznurki). Zresztą już pierwsze kroki tych osób na nowych stanowiskach wskazują, że nie będą się liczyć z ludźmi i przekaz wychodzący do pracowników był niezwykle przejrzysty: najlepiej, jeśli sprzedawcami będzie stado baranów ograniczonych do wykonywania rozkazów i nigdy niepodważających decyzji przełożonych, nieodzywających się i niemających własnego zdania. Nie wspomnę już o tym, że „starzy” pracownicy nie mają nawet szans na awans, zatrudniane są osoby z zewnątrz bez dania szansy pracownikom. Motywacja do pracy lega w gruzach. Wszystko wskazuję na to, że teraz zacznie się nagonka na „starych” stażem pracowników i polowanie na błędy i potknięcia, (których nie da się uniknąć w tego typu pracy) pozwalające zwolnić niewygodnego pracownika, zarabiającego więcej i na dodatek potrafiącego myśleć. Co do premii to proszę nie pisać, że zarabia się ile tylko chce, skoro odcięcie jest po przekroczeniu 120% procent własnego planu, jest uzależnione od tego ile wykonają inne punkty w kraju i nie może przekroczyć 50% wartości wynagrodzenia, ( co jest mocno niesprawiedliwe, bo są różne podstawy wynagrodzenia i dochodzi brak wpływu na poziom realizacji planów w innych placówkach) Dodatkowo plany naliczane są historycznie i im więcej punkt zarabia tym większe plany do realizacji ma za chwilę. Przychodzi moment gdzie żadnej premii już nikt nie widzi, bo nie jest w stanie przekroczyć założonych progów. Pracownicy nazywają to programem demotywacyjnym.
Zamiast maksymalizować efektywność pracy, robione jest wszystko, aby efektywność zmniejszać. Kilka lat temu pracownicy byli doceniani i czuli się potrzebni, teraz czują się jak zbędne koło u wozu. Niestety dla Liberty prawda jest taka, że za chwilę pozbędzie się kadry, która ma ogromną wiedzę, umiejętności i która w większości znajdzie pracę lub otworzy własne działalności dosyć szybko. Salony zostaną wtedy z pracownikami, którzy co prawda nie zarabiają wiele, ale też nie potrafią wiele, nie dadzą wiele firmie, będą się długo uczyli i nie będą dobrą wizytówką firmy, (bo jak wiadomo, jaka płaca taka praca i taki pracownik). Oczywiście nie ma osób niezastąpionych, ale chciałem pokazać, w jaką stronę zmierzają firmy telekomunikacyjne, bo tak naprawdę takie ruchy są coraz bardziej widoczne też w innych telekomach. Granica poszanowania pracownika bardzo niebezpiecznie przesuwa się w stronę, o której nikt nie chce mówić głośno i wszyscy zasłaniają się świetnymi hasłami marketingowymi. Pracodawcy chwalą się, jakie to rewelacyjne warunki pracy tworzą dla swoich niewolników (socjale, ubezpieczenia, karty sportowe, samochody, telefony i itp.)
Niestety zapominają o tym, że to jest tylko jedna część medalu. Pozostaje pytanie o to czy pracownik się spełnia, czy praca sprawia mu przyjemność, ma perspektywy rozwoju/awansu, czy nie cierpi przez pracę rodzina pracownika, i itd. Niestety ta część w Liberty nie jest spełniona w żadnym stopniu i najbardziej widoczne jest to dla pracowników, którzy pracowali wcześniej w Polkomtel. Ktoś zapomniał, że pracownik spełniony i zadowolony jest o wiele bardziej efektywny i wydajniejszy. Czasami wystarc