rumia, Maciej Dzwonnik, gdynia, kosakowo, port gdynia, farmy wiatrowe, Farmy wiatrowe na Bałtyku
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Morskie farmy wiatrowe buduje się w Europie od ok. 10 lat, pionierami na tym polu były Dania i Wielka Brytania, ale szybko dołączyły do nich Niemcy, i to właśnie te trzy kraje mają najwięcej takich farm w Europie. To alternatywne wobec węgla źródło energii, a farmy morskie generują też więcej prądu od farm lądowych – nadmorskie wiatry są silniejsze i bardziej przewidywalne, a same wiatraki są większe.
Polska chciałaby dołączyć do grona państw wykorzystujących takie źródła energii, bo nasz obecny system energetyczny, którego łączna moc przekroczyła już 41 gigawatów, jest w ponad 70 proc. oparty na elektrowniach opalanych węglem
Po środowej konferencji w Urzędzie Gminy w Kosakowie wiadomo jednak na razie tyle, że Port Gdynia – wraz z władzami Gdyni, Kosakowa i Rumi – chce wziąć na siebie montaż wiatraków i budowę zaplecza logistycznego zarówno na czas budowy, jak i późniejszej obsługi farm (w tym celu podpisano list intencyjny).
Dolna Austria napędzana wiatrem. Ponad milion gospodarstw korzysta z czystej energii
Odnawialne źródła energii zamiast węgla
Budowa farm wiatrowych ma być jedną z największych inwestycji w historii polskiego przemysłu energetycznego. Warte miliardy złotych przedsięwzięcie z biegiem lat może zapewnić nawet 20 proc. krajowego zapotrzebowania na energię. Rozpoczęcie budowy farm wiatrowych planowane jest na 2022 rok, a związane z tym prace oraz obsługa serwisowa będą realizowane nieprzerwanie przez co najmniej 18 lat.
Czas ucieka, bo wkrótce wycofane zostaną z eksploatacji najstarsze, węglowe bloki energetyczne, a to spowoduje, że do 2035 r. niezbędne będzie wyłączenie ponad 20 GW źródeł wytwórczych. Rozwiązaniem tego problemu ma być rozwój energetyki odnawialnej, która wypełni tę lukę. Morskie farmy wiatrowe mają więc pomóc w transformacji energetycznej Polski ku gospodarce niskoemisyjnej i pomóc w walce z zanieczyszczeniami powietrza.
– Wspólnie z miastem Gdynia, Rumią i Kosakowem podejmujemy inicjatywę mającą na celu rozwój wolnej od CO2 energetyki odnawialnej – mówił w środę wiceprezes Portu Gdynia Grzegorz Dyrmo. – W wieloletniej perspektywie udział w tak ogromnym przedsięwzięciu zapewni nie tylko rozwój Portu Gdynia, ale całego regionu, który będzie zaangażowany w proces budowy, eksploatacji oraz późniejszy serwis morskich farm wiatrowych.
Port z gminami liczą na zysk, ale kto zbuduje farmy?
Wyliczenia ekspertów pokazują, że zainstalowanie morskich farm wiatrowych o mocy 6 GW do 2030 roku stworzy 77 tysięcy miejsc pracy w całym kraju, wygeneruje około 60 miliardów złotych wartości dodanej do PKB i 15 miliardów wpływów z tytułu podatków CIT i VAT. Będą to gigantyczne inwestycje, warte miliardy złotych, do zrealizowania których potrzebny jest odpowiedni port oraz rozległe zaplecze przemysłowo-usługowe na lądzie.
W praktyce wyglądałoby to tak, że do portu będą wpływać elementy konstrukcyjne (tam będą też składane i stamtąd wypłyną, by ostatecznie stanąć w morzu). Natomiast na terenie wspomnianych gmin mogą funkcjonować zakłady produkujące materiały na potrzeby farm wiatrowych oraz firmy obsługujące budowę.
Pracę dzięki farmom znalazłyby natomiast osoby związane nie tylko z samą ich budową, ale też krajowe przedsiębiorstwa, które będą mogły ubiegać się o kontrakty na realizację fundamentów, wież, kabli morskich, stacji transformatorowych, usług budowlanych, a także produkcji samych wiatraków.
Ostatecznego inwestora samej farmy, która powstałyby na południowym wybrzeżu Bałtyku, poznamy najwcześniej za kilka miesięcy. Na razie „w grze” są dwa podmioty: konsorcjum polskiej spółki Polenergia wraz z norweskim Equinorem (dawny Statoil) oraz PKN Orlen i należąca do niego spółka celowa Baltic Power, która w kwietniu br. rozpoczęła badania warunków środowiskowych i wietrzności na Morzu Bałtyckim.
Z informacji "Wyborczej" wynika też, że podpisany w Kosakowie list intencyjny nie został oparty o jakiekolwiek wiążące ustalenia z żadną z tych spółek i ma jak na razie charakter informacyjny - oznajmia jedynie gotowość gmin i portu do wzięcia udziału w procesie inwestycyjnym.