Muzeum Krakowa
25.08.2021 15:46
Pracodawca
To nasza wspólna odpowiedzialność, czyli o Centrum Działań Społecznościowych Muzeum Krakowa
Dla naszego Centrum Działań Społecznościowych #jestemkrakow miniony rok był bardzo intensywny. Koordynująca jego prace Katarzyna Winiarczyk opowiada nam o tym, czym na co dzień się zajmuje.
Ryszard Kozik: Cześć Kasiu! Minął już rok odkąd teoretycznie pracujemy przy biurkach ustawionych vis a vis. W pracy nie spotkaliśmy się jednak ani razu.
Katarzyna Winiarczyk: - To dziwne uczucie, zwłaszcza gdy – tak, jak ja – zmienia się stanowisko, przenosi w inne miejsce i wpada w taką pustkę. Ciebie widzę przynajmniej na plakacie powieszonym na ścianie, a hasło z niego motywuje mnie do pracy.
Zacząłem od tego, bo prowadzenie Centrum Działań Społecznościowych rozpoczęłaś w wyjątkowo skomplikowanych okolicznościach, gdy budowanie więzi z naszym otoczeniem społecznym było bardzo utrudnione.
- Dokładnie. Komórka, której prace koordynuję, ma opiekować się społecznymi funkcjami muzeum, relacjami z otoczeniem, a te w minionym roku zostały bardzo ograniczone. Centrum Działań Społecznościowych zaczęło działać w 2020 roku ale w strukturze muzeum formalnie pojawiło się już wcześniej, gdy trwały prace nad zmianami w statucie, związane z połączeniem z Muzeum PRL-u. Intuicja, że zintensyfikowanie działań społecznościowych jest konieczne, była więc wcześniejsza.
Pierwszym dniem mojej pracy na nowym stanowisku miał być 12 marca 2020 r. Wtedy właśnie ogłoszono pierwszy lockdown. Rozpoczynanie takiej działalności w momencie, gdy relacje odgórnie są ograniczone, wstrzymane, przerwane, na pierwszy rzut oka wydawało się nierealne. Sytuacja kryzysowa nakierowuje jednak umysł na nowe ścieżki. Podczas pandemii w muzeum pojawiło się wiele inicjatyw, o których wcześniej nie myśleliśmy. Trzeba się było odnaleźć w tej sytuacji i szukać nowych dróg.
Konieczne było przestawienie się na kontakt wirtualny i wyzwolenie nowych pokładów kreatywności, wypracowanie nowych sposobów na podtrzymywanie już nawiązanych kontaktów i poszukiwanie nowych partnerów.
Czym się możesz po tym trudnym roku pochwalić?
- Ja niczym nie chcę się chwalić. Działamy zawsze jako zespół i zawsze będę to podkreślała. W różne inicjatywy, pomysły zaangażowanych jest wiele osób. Ja jestem od tego, żeby te projekty koordynować, wspierać, pomagać. Więc owszem, mamy się czym pochwalić, ale my wszyscy, zespół muzeum. Dla mnie to bardzo ważne, bo choć samo Centrum odpowiada za relacje z otoczeniem, to dla mnie bardzo istotne są także te wewnętrzne. I zrozumienie, że jedna czy nawet kilka osób nie zdołają zbudować wokół muzeum społeczności, to odpowiedzialność każdego z nas z osobna.
A wracając do pytania… Pierwszy miesiąc pracy na nowym stanowisku spędziłam w domu, jako mama opiekując się córeczką. Dzięki temu miałam więcej czasu na przemyślenie planowanych działań.
To wówczas pomyślałam o grupie społecznej bardzo blisko związanej z muzeum, czyli przewodnikach po Krakowie, których pandemia dotknęła w wyjątkowo bolesny sposób, z dnia na dzień odbierając im możliwość pracy i zarabiania. Dostrzegłam w przewodnikach grupę powiązaną z nami nie tyle więzami zawodowymi, co misją. Oni, podobnie jak my, opowiadają miasto, przekazują i upowszechniają wiedzę na temat jego historii i teraźniejszości.
Jak okazać im wsparcie, pokazać, że o nich pamiętamy? Narodził się pomysł, żeby pomoc przyjęła formę konkursu „Kraków tam i z powrotem”, a dodatkowo wpisała się w akcję Zostań turystą w swoim mieście!, organizowaną przez Krakowskie Biuro Festiwalowe. W realizującym ten pomysł zespole byli też: Elżbieta Lang, Justyna Kutrzeba-Synowiec, Magda Rusek-Karska, Dominik Oleksy, Mateusz Niemiec, a prawnie wspierała nas Hania Basiarz.
Konkurs polegał na przygotowaniu tras turystycznych do samodzielnego zwiedzania, zachęcających mieszkańców do spojrzenia na swoje miasto z nieco innej perspektywy. Prace nadesłało kilkadziesiąt osób. Wyłoniliśmy 15 tras: dla dwojga, dla uczniów, dla rowerzystów, biegaczy, rodzinne.
Zależało nam, aby akcja nie zakończyła się w momencie ogłoszenia wyników konkursu. Przygotowaliśmy nagrody finansowe, co było gestem wsparcia dla przewodników. Formą nagrody jest też prezentacja zwycięskich tras – przetwarzamy je na wersję online w formacie dostępnym także dla osób z dysfunkcją wzroku. Myślałam, że sam proces udostępniania uda się zrealizować szybciej, ale okazało się to bardzo skomplikowane. Trasy projektował i składał Dawid Karamon, dziękuję też Basi Cisowskiej-Dulian
za redakcję, Eli Lang wraz z Marcinem Patoczką za wsparcie w aspekcie dostępności oraz koleżankom i kolegom, którzy sprawdzali i będą sprawdzać trasy pod kątem merytorycznym.
Udostępniliśmy już trasy dla zakochanych (na Walentynki) i po wzgórzach tynieckich (na Wielkanoc).
A ponieważ roślinność właśnie buchnęła zielenią, udostępniamy teraz trasę po ogrodach krakowskich. Planuje publikację kolejnych do końca roku. Cały czas podtrzymujemy też kontakt z twórcami tras, konsultujemy z nimi ostateczny kształt, traktujemy ich jako partnerów.
Ta ciągłość współpracy jest bardzo ważna. „Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś” – napisał de Saint-Exupéry w „Małym Księciu”. Podtrzymywanie takiej relacji to odpowiedzialność, zaufanie, szacunek i trud. Bo przecież nie zawsze jest łatwo. Tu ważne są zarówno małe gesty, jak złożenie życzeń z okazji Dnia Przewodnika, jak i przygotowanie przez Dział Edukacji nowej oferty szkoleniowej.
Dla mnie osobiście niezwykle ważna w tym kontekście była też postać nestorki krakowskich przewodników Amelii Dunin. Chcieliśmy przeprowadzić z nią wywiad, niestety nie zdążyliśmy…
Kiedy do niej dzwoniłem, czuła się gorzej, umówiliśmy się na rozmowę za tydzień, ale już nie odebrała telefonu.
- Pani Amelia odeszła ale pozostała pamięć o tej pełnej energii i witalności wyjątkowej przewodniczce. To też element naszej misji – pamiętanie i opowiadanie o niezwykłych osobach, które są częścią Krakowa.. Nie przypadkiem w nazwie Centrum Działań Społecznościowych znalazł się dopisek #jestemkrakow, pod którym świętowaliśmy 120-lecie Muzeum Krakowa w roku 2019. Każda mieszkanka i każdy mieszkaniec Krakowa mogą o sobie powiedzieć #jestemkrakow. Mają niepowtarzalne doświadczenie miasta, swoją własną o nim opowieść.
Kolejnym elementem działalności centrum było przywrócenie krakowianom głosu dzwonu Bolesław?
- 8 września obchodziliśmy w Krakowie Dzień Solidarności Miast Światowego Dziedzictwa zrzeszonych w OWHC. To wówczas po raz pierwszy po pół wieku milczenia zabrzmiał dzwon Bolesław. To symbol wspólnoty miejskiej, gromadzącej się wokół wspólnych wartości. Kiedyś bił na alarm, teraz odzywa się, aby przypominać o ważnych wydarzeniach w historii miasta. Odzyskał głos dzięki zabiegom naszego muzeum, a poprzedziło to kilka lat pracy naukowej, także mojej.
Dla mnie samej najfajniejsze było jednak to, co wydarzyło się niejako pod dzwonem. Pod Wieżą Ratuszową ramię w ramię z krakowskimi szopkarzami, braćmi kurkowymi, orszakiem lajkonika stanęli po raz pierwszy krakowscy flisacy. Usłyszeliśmy potem podziękowania, za to, że mogli poczuć się częścią tej wspólnoty. My, jako Muzeum Krakowa (a personalnie Mateusz Niemiec, także Ania Kwiatek, którzy opiekują się tą relacją, pracując nad wystawą o Wiśle), stworzyliśmy sytuację, w której kolejna krakowska społeczność mogła się pokazać, spotkać z innymi. W ubiegłym roku odbyła się też niewielka pływająca wystawa na galarze, mamy plany dalszej współpracy ze środowiskami wodniackimi. Szukamy sposobów, jak im pomóc. Nie mają miejsca, gdzie mogliby się regularnie spotykać, porozmawiać, zrobić szkolenie, pośpiewać szanty. W ubiegłym roku 4 grudnia miało się odbyć takie spotkanie, „flisacka Barbórka” dla całego środowiska – mieli przyjść flisacy, żeglarze. Niestety, pandemia nam zorganizowanie tej barbórki wodniackiej uniemożliwiła. Mam nadzieję, że w tym roku się uda
i zrealizujemy wspólnie jeszcze wiele ciekawych projektów. W zasadzie to one są już w toku!
Centrum to nie tylko relacje z otoczeniem, koordynacja działań partycypacyjnych, sieciujących ale również działania charytatywne.
- W listopadzie Joasia Bogusz zaproponowała, że mamy sporo wydawnictw dla dzieci, którymi moglibyśmy obdarować te spędzające święta w szpitalu. Zaczęliśmy o tym rozmawiać, także wewnątrz Kancelarii razem z panem dyrektorem Michałem Niezabitowskim i uznaliśmy, że przecież można szerzej i więcej, bo przecież mamy szopki. W minionym roku z wiadomych przyczyn zdecydowanie mniej podróżowały po świecie, a trudno o bardziej symboliczny i świąteczny przedmiot niż szopka. Nawiązaliśmy współpracę ze szpitalem w Prokocimiu i Fundacją Ronalda McDonalda, prowadzącą hotel dla rodziców chorych dzieci, a potem ze szpitalem im. Żeromskiego. Dzięki temu szopki z naszych zbiorów uprzyjemniły święta pacjentom i personelowi szpitalnemu. Jak to ładnie ujął dyrektor Jacek Salwiński: „Krakowianie nie mogli przyjść do szopek, więc szopki przyszły do krakowian”. Sprawiały radość i niosły nadzieję. Dzięki za pomoc zespołowi z Centrum Dziedzictwa Niematerialnego, Gosi Niechaj, Eli Szeredy i ekipie Leszka Guzika!
Warto podkreślić, że wykorzystaliśmy także szopki wykonane przez dzieci z dysfunkcją wzroku, przygotowane podczas muzealnych warsztatów. Szpital Żeromskiego prosi już o kontynuację współpracy...
Pokłosiem tej akcji jest też projekt „Gawędy o Krakowie”?
- Skontaktowali się z nami przedstawiciele DPS im. Brata Alberta, którym także spodobała się ta akcja. Wspólnie wymyśliliśmy „Gawędy” – nasze koleżanki i koledzy (zgłosiło się kilkanaście osób) opowiedzą pensjonariuszom DPS-u o historii Krakowa. Po roku zamknięcia każda dodatkowa atrakcja jest dla nich bardzo cenna. Mieszkańcy DPS-u przygotowali też prace (dzięki współpracy z Miśką Lempart) inspirowane drzewkami emausowymi. Pokazywaliśmy je na wystawie w Barbakanie obok prac konkursowych.
Miniony rok był też wypełniony pracą koncepcyjną.
- Mało muzeów ma taki osobny departament w swojej strukturze. Musieliśmy przemyśleć i spisać cały program funkcjonowania centrum, jego zakotwiczenia w strukturze. Konieczne było też wypracowanie precyzyjnych definicji, żebyśmy tak samo rozumieli słowa, wiedzieli, co mamy na myśli, na przykład, gdy mówimy „działania partycypacyjne”.
Powstał też zespół do opracowania programu wolontariatu. To kolejne ważne wyzwanie, które stoi przed centrum. Wolontariusze to przecież grupa osób, które chcą z nami realizować naszą misję, robiąc to ochotniczo, dobrowolnie i nie żądając gratyfikacji.
Osoby zaangażowane w działalność centrum współtworzą również nowe programy merytoryczne, np. Muzeum Po sąsiedzku (Melania Tutak) czy DNA Krakowa (Kamil Stasiak).
Wielkim wyzwaniem jest też Pałac Krzysztofory. Pracujemy nad kompletnością oferty i zasadami funkcjonowania tego miejsca, zwłaszcza Sali spotkań krakowian. Ma być ona przestrzenią spotkania, budowania relacji, pracy koncepcyjnej i zespołowej. Powinna być otwarta (miejsce, gdzie każdemu okazywany jest szacunek), dostępna (zaprojektowana z myślą o potrzebach użytkowników), przytulna (miejsce nastawione na smakowanie chwili, nieprzebodźcowane), kreatywna (stymulująca umysł, kreatywność, twórczość), funkcjonalna, umożliwiające realizację podstawowych funkcji (spotkanie, praca koncepcyjna, praca zespołowa), przyjazna naturze (zaprojektowana i działająca
z poszanowaniem środowiska naturalnego).
Cały czas zastanawiamy się też w różnych zespołach, jak jeszcze bardziej otworzyć muzeum na otoczenie pod różnymi względami - oferta, godziny pracy, wychodzenie z siedziby muzeum „na miasto”…
I jak sprawić, żeby te/ci, które/którzy nas odwiedzają, czuły/czuli się komfortowo.
- To jedna z najważniejszych rzeczy. Jeżeli nie będą się u nas czuli komfortowo, to przecież nie wrócą, a na tym nam bardzo zależy.
Elementem takich działań jest umieszczenie w oddziałach Muzeum Krakowa „różowych skrzyneczek”. To oddolna inicjatywa z Wrocławia, będąca odpowiedzią na wykluczenie menstruacyjne. Brak środków higienicznych wyklucza z udziału w zajęciach szkolnych, wielu osobom uniemożliwia wyjście z domu. Mapa skrzyneczek jest dostępna online, a w środku znajdują się podpaski, tampony, kubeczki menstruacyjne. Takie skrzyneczki są już w Rydlówce, Rynku Podziemnym i Muzeum Podgórza (przekazali nam je organizatorzy akcji). Kolejnych osiem otrzymamy od gminy Kraków, dzięki współpracy z Niną Gabryś, Pełnomocniczką Prezydenta Miasta Krakowa ds. Polityki Równościowej. Z ich zawartości mogą korzystać zarówno nasze gościnie, jak i pracownice.
Z tą inicjatywą przyszła do mnie Ewelina Radecka. Centrum Działań Społecznościowych jest po to, żeby takie pomysły podchwytywać i pomagać w ich realizacji. Podkreślę raz jeszcze - dbałość o relacje
ze społecznościami związanymi z poszczególnymi oddziałami oraz z całym muzeum to nasza wspólna odpowiedzialność. Ale to także przyjemność bycia razem, satysfakcja ze wspólnego działania, możliwość inspiracji! A ja osobiście dziękuję Wam wszystkim, drogie Koleżanki i Koledzy, za wsparcie, okazaną życzliwość!