Szanowni Państwo,
Pozwolę sobie w tym miejscu napisać kilka słów na temat moich doświadczeń z firmą Fresh Office. Do tej pory (18lat stażu pracy ) uważałem, że mam szczęście do ludzi, których spotykam na swojej drodze zawodowej. Niezależnie od stopnia sympatii moje relacje zarówno ze współpracownikami, przełożonymi czy osobami, które pracowały dla mnie (przez ostatnie lata prowadziłem działalność usługową) były co najmniej poprawne - żeby nie powiedzieć dobre a już na pewno mieszczące się w ogólnie przyjętych ramach kultury i wzajemnego szacunku.
Dlaczego o tym piszę?
Jakiś czas temu aplikowałem do Fresh Office na stanowisko handlowca szukając dla siebie nowego kierunku rozwoju oraz naturalnej alternatywy dla wygaszanej od jakiegoś czasu działalności, którą prowadziłem blisko dekadę.
Cały proces rekrutacji trwał ponad dwa miesiące. Podczas tego czasu miałem okazję poznać strukturę działania firmy oraz odbyć kilka spotkań z poszczególnymi przedstawicielami różnych działów: począwszy od HR, szefowej sprzedaży po jednego z właścicieli spółki. Wnikliwie sprawdzano czy jestem dobrym kandydatem do współpracy z zespołem oraz czy posiadam pożądane kompetencje i predyspozycje.
W tym czasie z mojej perspektywy Fresh Office jawiła się jako dobrze zarządzana i poukładana firma z fajnymi ambicjami i realnymi narzędziami na własny rozwój. Szczerze jako przedsiębiorca muszę przyznać, że byłem pod wrażeniem tego co już "wypracowano" i jak to funkcjonowało w formie obecnej w ramach organizacji. Rozmowa z konkretnym a przy tym bardzo sympatycznym właścicielem tylko mnie w tym utwierdziła – firma idzie w dobrym kierunku więc chętnie dołożę do tego swoją cegiełkę (dekada doświadczenia w branży czystości). Co więcej czułem się tam po prostu dobrze. Finalnie po rozwianiu wszelkich wątpliwości ze strony zarządu i osób decyzyjnych wobec mojej kandydatury oraz jasnej deklaracji mojego stanowiska wobec FO (zamykam/wygaszam obecną działalność i skupiam się na współpracy wyłącznie z FO) zaproponowano mi umowę oraz przedstawiono warunki współpracy, które wstępnie zaakceptowałem.
I tutaj wydarzyła się rzecz kompletnie dla mnie nieprzewidywalna. Sytuacja, której nie rozumiem do dnia dzisiejszego.
Po zadaniu w formie mailowej kilku pytań z mojej strony dotyczących zapisów umowy, nie dostałem już nigdy na nie odpowiedzi. W zamian za to telefon od Pani z HR, która tym razem wyjątkowo chłodnym tonem oznajmiła mi, że Fresh Office nie chce już ze mną współpracować i w zasadzie to już koniec. Szok? To mało powiedziane. Dodam tylko, że tego dnia umówieni byliśmy na rozmowę telefoniczną w celu podpisania umowy….
Rzeczowa, kulturalna wiadomość, w której na większość z pytań można było odpowiedzieć: " tak/nie/nie wiem czy nawet: nie przewidujemy takiej możliwości" została potraktowana z niezrozumiałych i nie znanych mi powodów jako atak/ zagrożenie? Dlaczego i dla kogo?… Tym bardziej, że Pani z HR w mailu zachęcała przecież do kontaktu w razie pytań gdy takowe się pojawią?
Nikt nigdy nie potraktował mnie w taki sposób, co więcej nie spotkałem się nigdy i nigdzie z takim "standardem" zachowania. Wygląda na to, że zostałem ukarany za zadanie pytań dotyczących mojego kontraktu. Za to, że chciałem być transparentny dla firmy i prosić o to samo wobec mojej osoby... Bez wyjaśnienia, rozmowy, prawa do jakiejkolwiek obrony… nieodwołalnie i ostatecznie. Out. Do widzenia.
Nadmienię tylko, że gdyby odrzucenie mojej kandydatury nastąpiło z jakichkolwiek powodów na jakimkolwiek innym wcześniejszym etapie – w sposób oczywisty decyzja ta naturalnie zostałaby przeze mnie zaakceptowana z szacunkiem i zrozumieniem.
Tymczasem konkluzja jest taka, że straciłem czas. Mnóstwo czasu. Nie wspominając o przygotowaniach i zmianach, które zacząłem wdrażać "na swoim podwórku" aby móc podjąć z Fresh Office obiecaną mi współpracę. Jak zresztą można się domyślić nie było to bezkosztowe.
Czy wobec tego takie standardy komunikacji i traktowania swoich pracowników/współpracowników są dla reprezentantów firmy Fresh Office w porządku? Jak widać najwyraźniej tak.
Ocenę sytuacji zostawiam każdemu, kto poświęcił swój czas i przeczytał moją historię.
Dziękuje za uwagę.
M