Rynek pracownika, nie pracodawcy – w ostatnich miesiącach to określenie robi furorę, ale czy jest prawdziwe? Czy faktycznie możemy mówić o tym, że to pracownicy dyktują warunki swoim potencjalnym przełożonym?

Polacy nie chcą zmieniać pracy

Najniższe w historii bezrobocie – w największych miastach, takich jak Poznań, Warszawa czy Wrocław nie przekraczające 3 proc. – wysoki poziom zatrudnienia, a do tego ogromne problemy pracodawców ze skompletowaniem personelu, wymuszające na przedsiębiorstwach zatrudnianie imigrantów. Wszystko to mogłoby wskazywać, że w Polsce już od kilku miesięcy mamy rynek pracownika. Jest to jednak stwierdzenie trochę na wyrost, a wspomniane czynniki tylko to potęgują. Przede wszystkim aktualna stopa bezrobocia nie wynika z tego, że duża ilość ludzi znajduje pracę, tylko dlatego, że niewielka ich liczba z niej rezygnuje, a co więcej coraz mniej osób wchodzi na rynek pracy. Należy pamiętać, że w dalszym ciągu w przypadku rynku pracownika, chętnie zmieniamy zatrudnienie, gdyż wiąże się to z dodatkowymi korzyściami, chociażby w postaci większych zarobków. Tymczasem tak się nie dzieje, a ogromna ilość osób wciąż pracuje w oparciu o umowę o dzieło lub zlecenie, zarabiając jednocześnie minimalną krajową. Co więcej, średni czas poszukiwania zatrudnienia w Polsce wciąż oscyluje w granicach kilku miesięcy.

Podział na Polskę A i B wciąż aktualny

Trudno mówić o rynku pracownika w regionach, w których stopa bezrobocia przekracza 10 proc., a taka sytuacja niestety w dalszym ciągu występuje w siedmiu z szesnastu województw. Zdobycie stabilnego zatrudnienia we wschodniej i północnej (z wyłączeniem województwa pomorskiego) części kraju jest trudne. W dalszym ciągu widoczny jest zatem podział na Polskę A i B. W obu przypadkach rynek pracy znacznie się od siebie różni, co nie oznacza, że w najbardziej rozwiniętych częściach kraju to pracownicy dyktują warunki zatrudnienia. Najlepiej widać to na przykładzie wielkopolski. Stolica województwa, czyli Poznań, od dłuższego czasu może poszczycić się najniższym bezrobociem w kraju. Na koniec minionego roku wyniosło ono tylko 1,9 proc.! Z drugiej strony zarobki w Wielkopolsce nie powalają i plasują się w środku krajowej stawki. Pod tym względem lepiej mieszkać w Warszawie, Katowicach czy Gdańsku niż w Poznaniu. Wprawdzie niemal każdy mieszkaniec województwa, który chce pracować znajdzie zatrudnienie, ale nie koniecznie za stawkę, która będzie satysfakcjonująca. Wynika to z polityki personalnej firm, które oferując mniejsze wynagrodzenie są w stanie zatrudnić większą ilość osób.

Polityka wpływa na rynek pracy

Dywagacje na temat rynku pracownika wynikają również z polityki prowadzonej przez rząd. W ramach wprowadzonych reform (np. emerytalnej lub projektu 500 +) ogromna ilość polaków stanie się nieaktywna zawodowo. Tym samym niedobór rąk do pracy wzrośnie.  Samo obniżenie wieku emerytalnego sprawi, że ok. 300 tys. osób zniknie z rynku pracy. Obecny rok jest zatem czasem walki o pracownika. W zależności od przedsiębiorstwa toczy się ona w różny sposób. Polski rynek pracy nie jest jednorodny. Polityka personalna niewielkich firm jest inna niż wielkich korporacji. Podobnie wygląda sprawa z przedsiębiorstwami krajowymi i zagranicznymi. Oczywiście nie brakuje sektorów, o których już teraz możemy powiedzieć, że występuje na nich rynek pracownika. Taka sytuacja jest chociażby w branży IT. Firmy mają coraz większe problemy ze znalezieniem wykwalifikowanych programistów, a ci zdając sobie z tego sprawę, wysoko wyceniają swoje umiejętności. Mało tego, przy wyborze pracodawcy kierują się nie tylko zarobkami, ale również odległością od miejsca zamieszkania, pozapłacowymi benefitami czy atmosferą w pracy.

Wiosna i lato dla pracowników?

Wiele wskazuje jednak na to, że najbliższe miesiące będą należeć właśnie do pracowników. Większość firm nie planuje redukcji etatów, a wręcz przeciwnie – wzrost zatrudnienia. Presja płacowa, która do tej pory była stosunkowo niewielka teraz może przyśpieszyć, na co wpływ może mieć chociażby zwiększenie płacy minimalnej. Dodatkowo już wkrótce Ukraińcy będą mogli podróżować do krajów UE bez konieczności posiadania wiz. Z dużą dozą prawdopodobieństwa wielu z nich opuści nasz kraj na rzecz lepszych zarobków w krajach zachodnich, a wtedy niedobór pracowników będzie jeszcze większy. Nie można również zapominać o branżach sezonowych – tutaj również w najbliższym czasie rozpocznie się wzmożone poszukiwanie rąk do pracy. Całość może postawić pracodawców pod ścianą, którzy aby nie stracić pracowników będą zmuszeni zaproponować im lepsze warunki zatrudnienia. Dopiero wtedy będziemy mogli uznać, że w Polsce zapanował rynek pracownika.

Autor: GoWork.pl