Mydlarnia u Franciszka

Katowice

Opinie o Mydlarnia u Franciszka

przestrzegająca 2013-01-19 21:17:44
Witam, w tej firmie strach pracować. Szef wręcz wrzeszczy na pracowników, aż ciarki przechodzą. Miałam niestety okazję u nich pracować i nie wspominam tego najlepiej, a już najgorzej, gdy przyjeżdżał szef. Prawie za każdym razem potrafił znaleźć powód, żeby nakrzyczeć. Za te pieniądze nie warto tego znosić, odradzam wszystkim, omijać szerokim łukiem (opinia dotyczy jednego ze sklepów na Śląsku)
7
Julka 2013-02-02 16:38:59
Witam serdecznie, miałam okazję pracować w mydlarni u Franciszka. Oceniam pracę na + ( poznałam techniki sprzedaży i nauczyłam się organizacji mojej pracy ). Piszecie negatywne opinie nieuzasadnione, chcąc sprzedać kosmetyk naturalny trzeba być pasjonatem, uwielbiać analizować składy, działanie i uczyć się, Większość z Was pragnie stołka, gazety, komputera i po pracy. Aktualne czasy zmuszają nas do walki o klienta i rzetelne przedstawienie asortymentu. zawsze zaczynamy od podstaw - ulotki w każdej dziedzinie a potem brniemy dalej.
6
Przerażona 2014-01-02 22:05:10
Wszystko to co pisze 'odradzająca' jest prawdą praca za 700 zł a wymagania jak na stanowisko kosmetologa w poważnej firmie . 'Odradzająca' stała tylko 3 godziny ja miałam przyjemnośc stania całego dnia w mydlarni panie które mnie i koleżanke szkoliły tzn odpytywały z każdego produkty jak przy tablicy co chwile komntując ze zmieniło sie słowo lub przestawiło inaczej kazało wyjaśniać każdy składnik. Kazdemu klientowi na siłe trzeba było wciskać balsamik z masła karite smarujemy opowiadamy. Oczywiście klienta nie można odrazu skasowac za produkt tylko nawciskać mu pierdół zagadać, klient nie moze stać sam w sklepie . trzeba cały czas mówić a jak ma dość i ucieka zatrzymac siła dać katalog ulotke z krzyżówka... ach.. słynny katalog. Katalog musiałam znać słowo w słowo. Z przerażeniem wspominam tamten czas, dobrze jednak że znalazłam inną o wiele lepszą spokojną prace . A do mydlarni nie zagladam .
5
akinom 2014-04-22 15:26:53
Ja również pracowałam w Mydlarni, i również wspominam to źle ... Trzeba ATAKOWAĆ klientów zeby kupili jak najwięcej czy chcą czy nie, wciskać im stertę ulotek które na korytarzu centrum handlowego rozdapadają się im na miliony małych karteczek do niczego nie potrzebnych bo przecież mamy internet ! Zarabiałam 800 zł więc podobnie i to za niemalże pełny etat 140 godzin w miesącu , oczywiście umowa zlecenie przez co nie miałam prawa ani do urlopu ani do zwolniena L4 ani nawet do przerwy, a co wiecej przez 8h musisz stać bo usiąść nie wolno .... masakra ....
4
anka 2014-07-16 17:31:59
Witam. Ja pracuję obecnie w Mydlarni u Franciszka i szczerze POLECAM! Miła atmosfera, możliwość rozwoju, poszerzania umiejętności sprzedażowych i wiedzy. Pracuję na pół etatu (4,5h) i otrzymuję 750zł, a dodatkowo mam możliwość dorobienia z tytułu wyników (MINIMUM 200zł do pensji). Uważam, że jak za pracę 4,5 godziny dziennie w tak klimatycznym miejscu, przy takich pieniądzach to chyba nie jest źle :)...Fakt, zanim zaczęłam pracować zupełnie samodzielnie przeszłam szkolenie na miejscu a później w Krakowie w innym punkcie. Wymagają sporo (na początku miałam taką samą negatywną opinię jak Wy), ale później wyszło to z korzyścią dla mnie, a wiedza przekształca mi się teraz w dodatkowe pieniądze wypłacane do wynagrodzenia.
Odradzam jeśli ktoś szuka pracy "na chwilę" bo to wtedy mija się z celem. A warto czasami coś się nauczyć, aby później wymagać a nie krytykować od samego początku!
6
Kate 2014-12-05 16:48:54
Firma, która przed rozpoczęciem szkolenia rozkazuje podpisać "umowę" według której jeśli zrezygnujesz z pracy przed przepracowaniem 6 miesięcy musisz oddać kasę za szkolenie (wycenione na 600 czy 700 zł) to kpina. Szkolenie polega na czytaniu ulotek produktów i wkuwaniu ich na pamieć po kilka godzin dziennie. Można korzystać ze gotowego "opracowania" w którym nie ma żadnych konkretów - za to dużo pierdół z których wynika, że każdy kosmetyk jest dobry na wszystko.

Godziny pracy, stawka i ilosć przygotowania dla osoby która oprócz takiej pracy chce robić coś jeszcze przy wynagrodzeniu rzędu 700 zł (pół etatu) to gra nie warta swieczki.

Dziewczyny przeprowadzające szkolenia są różne, spotkałam kilka fajnych babeczek - ja wspominam jedną, która obgadywała do mnie swoją koleżankę ze sklepu (która miała taki sam staż jak ona), że nie zaproponowała klientowi najdroższych poduktów - bo o to właśnie chodzi - musisz naskakiwać na klienta i proponować mu rzeczy z najwyższej półki - a nie to czym mógłby być zainteresowany. Nawet jeśli jest zdecydowany kupić szmpon trzeba zaatakować go informacjami o najnowszym kremie przecizmarszczkowym za 100 zł.
Przykro wspominam też jednego z kierowników, który wpadł do sklepu gdy stałam za ladą i zaczął mnie pytać "ktoś ty". Sam nie raczył sie niestety przedstawić...

Cieszę się, zę już pożegnałam się z firmą - kosmetyki pewnie są dobre (niektóre) ale niesmak związany z obsługą i polityką jaką firma prowadzi pozostaje na lata.
4
Dramat 2014-12-10 15:08:11
Pracowałam w tej firmie ponad rok i aż się dziwie, że tyle czasu wytrzymałam! Jeden wielki dramat i każdemu odradzam! Szef był tak nerwowy, że potrafił krzyczeć, że kartka leży 10 cm za daleko. Jeden wielki koszmar! Jego wizyty zawsze kończyły się krzykiem, pretensjami – raz mi się nawet zdarzyło, że krzyczał po koleżance przy klientach bo zapomniała jednego składnika kremu! Jeden z Klientów wtedy do niego podszedł i zwrócił mu uwagę, że chyba nie ma potrzeby, żeby tak krzyczał, to wtedy się uspokoił i klepał koleżankę po ramieniu, że przecież „jest fajnie i nic się nie dzieje”! Praca u nich to była jedna wielka obłuda! Szkoleniowcy uważali się za panów wszystkich i wszystkiego! Oni wiedzą najlepiej, oni Ci pokażą jak umiejętnie wciskać klientowi produkty – sprzedażą nie można było tego nazwać. Wynagrodzenie około 900 zł za 140 godzin + czasami premia około 60 zł – czyli wychodzi jakieś 6,5 zł na godzinę (oczywiście już na rękę). Pamiętam jak z dziewczynami wiecznie się bałyśmy czy nie przyjedzie kontrola! A niech by Ci się zdarzyło usiąść na krześle i napisać sms-a ! o zgrozo! Kontrole by były raz na tydzień – wiem, bo miałyśmy u siebie taką sytuację. No i popieram wcześniejsze wypowiedzi, ulotka jest najważniejsza! Ulotka prawdę ci powie i ulotka to „rzecz święta”! Nie pracuje w tej firmie od roku, teraz mam spokojną, normalną pracę gdzie nie muszę się bać szefa nerwusa i szkoleniowców, którzy zapomnieli, ze są takimi samymi ludźmi jak my. Nie mówiąc już o wyjazdach do innych miast na kolejne szkolenia…! Praca w tej firmie była najgorszą praca jaką miałam w dotychczasowym życiu, każdemu odradzę pracę u nich a w kierunku mydlarni u Franciszka nawet nie patrzę!
5
Zadowolona 2015-02-18 18:03:39
Jestem w szoku czytając złe opinie o tej firmie! Fakt jest taki, że każda Mydlarnia ma innego właściciela - najwidoczniej osoby oceniające ją negatywnie właśnie na takiego trafiły (chyba że to jest ciągle ten sam właściciel?). Jak widać, nie wszędzie jest źle. Ja właśnie należę do tych zadowolonych. Pracuję od ponad roku i nie zamierzam tak fajnej pracy rzucać.
Początki były trudne, ale gdzie nie są: musiałam przyswoić specjalistyczną wiedzę nt. tych specyfików, szkolenie trwało maks.5h dziennie za które oczywiście miałam płacone. Dodam, że nigdy wcześniej nie interesowały mnie kosmetyki naturalne więc było mi trudno. Też podpisywałam umowę, która zobowiązywała mnie do pracy przez min. 6 miesięcy (jest w to wliczone szkolenie w Krakowie za które płaci Właściciel tzn. sponsoruje pobyt na min. 4 dni).Poza tym szkolenie wstępne to też czas i dodatkowa praca jakiejś osoby a także jej wiedza. Ja nie szukałam pracy "na chwilę" więc taka umowa mnie nie zszokowała. Ja nie miałam szkolenia z ulotek, a tylko ulotka była potrzeba do podsumowania ogólnie danego tematu (zdecydowania więcej szczegółów nt. kosmetyków dowiedziałam się od osoby mnie szkolącej). Jeśli chodzi o sprzedaż to kieruje się tym, aby dobrze doradzić klientowi biorąc pod uwagę właściwości kosmetyków. Nie jest to prawdą, że jest jakiś nakaz sprzedawania tylko drogich rzeczy. Moja szefowa jest ze mnie zadowolona, mam dobre wyniki za które mam prowizje sprzedażowe do pensji. Oczywiście, aby "wyrobić" pewną normę sprzedażową muszę PRACOWAĆ, a nie tylko stać za ladą. Mam też różne konkursy pracownicze wewnętrzne, które jeszcze bardziej mnie motywują bo albo dostaję dodatkowe pieniądze do wypłaty, albo kosmetyki z Mydlarni.
Absolutnie nigdy nie miałam sytuacji "poniewierania" od strony szefostwa...szok!
Inną sprawą jest to jakie dziewczyny mają podejście do pracy - pracowałam z dwiema dziewczynami, które chciały nic nie robić i czytać książki, bo "po co skoro
9
ew23 2015-03-23 11:29:53
Witam, pracowałam kiedyś w Mydlarni u Franciszka. Praca nie na całe życie ale na okres studiów ok. Ogólnie wymagająca, dużo nauki ale zanim podpiszę się umowę jest szkolenie. Nie zgadzam się z większością powyższych opinii - przede wszystkim jest to franczyza więc większość punktów ma różnych właścicieli! różnie można trafić jak wszędzie. Kasa jak za 4,5 godziny dziennie ok, elastyczny grafik, można wyrobić dodatkową premię. U mnie była dobra atmosfera, kasa na czas, koleżanka z którą pracowałam jest tam do dziś i awansowała na managera. Pozdrawiam
5
Nowa 2015-09-10 21:57:13
Byłam dziś na rozmowie! Po tym co piszecie, to nie wiedziałam już nic. Mega stres. Nie było tak źle. Szkolenie na miejscu w Katowicach, nie trzeba nigdzie jechać. Na pierwszy rzut oka wszystko czarno na białym babeczka wyłożyła, jak umowa, stawka, dodatki. Spoko wrażenie zrobiła, na luzie. Mówiła, że szukają na stałe (te pół roku) ale i ja nie szukam na kilka miesiecy, tylko na dłużej. Zobaczymy! Trzymajcie kciuki, będę pisać!
1
PRac 2015-09-17 15:55:30
To jest franczyza także w każdym sklepie może być inaczej
1
abc 2016-01-06 02:18:09
A czy ktoś pracował w którymś z warszawskich sklepów? Jak atmosfera i pieniądze?
1
Nat 2016-01-19 15:58:17
POLECAM! Nie wiem kto pisze te negatywne komentarze - chyba tylko lenie i nieroby! Pracuje w mydlarni juz 3 lata i jestem mega zadowolona. Jak za prace w sklepie to naprawde dobrze placa ( za 3/4 etatu dostaje z premia srednio 1600zl)! Wiadomo - na poczatku bylo sporo nauki- ale to logiczne ze trzeba znac asortyment. Poczatkowo pracodawcy wydawali mi sie bardzo wymagajacy - ale jak juz nauczylam sie pracy/ zasad itd jakie panuja w mydlarni to z czasem okazalo sie ze sa na prawde w pozadku. Robie co nalezy do moich obowiazkow, dostaje za to odpowiednia kase - czyli jest tak jak byc powinno!! Jakis czas temu ( przez krotki okres) zatrudniona byla razem ze mna dziewczyna, ktora podobnie jak Ci co pisza powyzej - wiecej czasu i energi marnowala na nazekanie i kombinacje "jak by sie tu nie narobic" niz na prace. Wcale sie nie dziwie ze ja zwolnili!
Jesli ktos chce pracowac i zarobic to bedzie zadowolony z pracy w mydlarni!
2
Ola92 2016-02-20 08:36:37
To jest Franczyza także każda Mydlarnia może mieć inne warunki bo ma innego szefa, mi zaoferowano 800 zł na rękę za 4h pracy dziennie + prowizje (wychodzi dodatkowo ok 100-150zł miesięcznie jeżeli osiągnie się pułap). Szkolenie trudne ale do przejścia - ułatwia późniejszą pracę i nikt mnie nie szkolił tylko z ulotki. Pozdrawiam
1
na_ta 2016-02-27 15:13:25
Zgadzam się z opiniami POZYTYWNYMI,ja mam 800zł na rękę (za 4,5h) + dodatkowe wynagrodzenie ze sprzedaży. Prawdą jest również to, że szkolenie wymagające ale jak się chce to się je przejdzie - dzięki temu w pierwszych dniach samodzielnej pracy czułam się pewnie i nie musiałam "świecić oczami" przed klientem. POLECAM!! Praca jak najbardziej rozwojowa.
Lula 2016-03-07 09:21:35
Ja również nie polecam. Juz pomijajac kwestie ktora sie tu ciagle przewija (ze krytykuja tylko nieroby), nie bede sie do tego odnosic bo bez sensu walkowac temat. Mnie najbardziej denerwowala ta nachalnosc w stosunku do klientow. Nieraz widzialam jak osoba która mnie szkolila wpychala klientce coraz wiecej i widzialam jak ta klientka juz miala dość i w koncu albo nie brala nic albo wychodzila z 1 rzecza. Glupio sie czulam kiedy przychodzila starsza babcia ktora nie miala pieniedzy i chciala cos kupic tanio a potem musialam wysluchiwac ze moglam jej sprzedac wiecej bo w inym sklepie potrafia. I ta cala bajka ze te kosmetyki sa lepsze - nie sa. Te balsamy czy mydla mozna kupić w wielu sklepach, tamiej a sklad podobny. I ciagle wypominanie ze tego zapomnialas, moglas jeszcze cos zaproponowac, szukanie mi zajecia na sile. Zrobilam wszystko co mialam, chcialam na chwilę usiasc, wypic herbate, to zaraz wpadal szef i byly komentarze ze podloge moge smialo myc ze 3 razy dziennie a jak juz naprawde nic nie bylo do robienia to szlam roznosic ulotki zebym tylko nie siedziala. Bo nie wolno bylo siedziec, rozmawiac przez telefon czy napisac wiadomosc bo co jak klient to zobaczy. Robienie filozofii ze sprzedazy mazidel do twarzy a najlepsze ze te wszystkie babki ktore tam dłużej pracuja sa przekonane o tym ze ich praca to nie wiadomo co. To jest cos wiecej niz mydla. Haha smiech na sali. Dajcie sobie z tym spokoj, jeszcze ta klauzula ze mozecie sie zwolnic dopiero po pol roku bo inaczej kara. To juz duzo mowi o tym co to za praca
werqa 2016-03-13 15:38:18
w mojej opinii praca ma swoje plusy i minusy.

zdecydowanie na plus jest samo miejsce pracy, to że można poznać nowe, ciekawe kosmetyki- i co tu dużo mówić lepsze od tych drogeryjnych. szkolenia prowadzą dziewczyny, z którymi można pogadac o wszystkim dlatego współczuje tym, które uczyły się na pamięć katalogów.

nie spotkałam się też z tym, żeby kogoś pociągneli do zwrotu kosztów za szkolenie. zazwyczaj umarzają tę kwotę i często wypłacają nawet kasę, którą się zarobiło na szkoleniu i w późniejszej pracy.

niestety warunki pracy są nie zawsze sprzyjające. zwłaszcza jak na głowie siedzi pani menedżer, która na siłę doszukuje się problemów i mówi co mogło być lepiej. a skoro to moja sprzedaż i moje zarobki są od niej uzależnione to chyba świadomie się godzę na to, że jak nie polecę komuś kto przyszedł po jedno mydło połowy sklepu to nie dostanę prowizji. umiem wyczuć kiedy komuś coś mogę polecić, a kiedy nie. zwłaszcza, że to ja sprzedaję, a nie pani menedzer...

do tego to o czym piszą dziewczyny- nie można siąść bo to nieeleganckie. chociaż w sumie idzie się przyzwyczaić do tego.

praca jak każda inna. ma plusy i minusy.
ja 2016-04-04 11:59:45
Zdecydowanie nie polecam! Na rozmowie zero konkretów, Pan wydzwania po godz. 20 i zaprasza na rozmowę następnego dnia (w sobotę) po południu, po czym będąc punktualnie na miejscu trzeba czekać kilkanaście minut na swoją kolej. Zadaje pytania typu ulubiona potrawa, czy lubi się zwierzęta itd. Wciska katalog i karze nauczyć się jednego produktu, proponuje dzień próbny w niedzielę i znowu wydzwania późnym wieczorem w sobotę. Żenada
D***a 2016-04-16 23:20:02
Pracowalam w mydlarni grubo ponad rok, prawie dwa. I fakt, poczatki byly trudne. Moja szefowa mnie wkurzala (straszna z niej byla baba, niekompetenta moim zdaniem), a klienci byli.., coz rozni. Jedni zachwyceni, inni zakreceni, a jeszcze inni chamscy. W kazdym razie dwoilam sie i troilam, zeby zaden klient nie wyszedl niezadowolony, strasznie przezywalam, jak cos wrednego powiedzieli.
Pojechalam na szkolenie, dziewczyna ktora mnie szkolila, powiedziedzala mi cos w stylu, ze to praca jak kazda inna, usmiechu wymaga sie na kazdym stanowisku, gdzie jest druga osoba, klient. Ze mam sie nie przejmowac, jak ktos jest niewychowanym gburem. A sama wiedze miala taka, ze jak mi powiedziala, ze w zyciu nie studiowala niczego ze zdrowiem i uroda, to uwierzyc nie moglam! Tak mnie zakrecila, ze nie potrafilam sie doczekac, az wyprobuje tych ich mazidel! Przyjechal jej szef - wlasciciel. Widzialam, ze sama lekko zbladla, ale przezylysmy jego wizyte. Potem ta sama dziewczyna przyjechala do nas. Wygladala na szczerze ucieszona, ze mnie spotkala.
Wiecie, tak sobie mysle, ze to nie byl najgorszy w moim zyciu czas. I ten wyjazd na Slask na to szkolenie tez nie byl tragiczny, jak teraz sobie przypominam. Oni tam ruch mieli jak w ulu, stali klienci, karty, rabaty, usmiechy, pitu pitu. Cos w tym jest, musi byc. Moze i drogo, moze i trudno. Wrocilam z pelna glowa, myslalam, ze takiego poziomu to nie osiagne. Ale nie bylo zle. Za 3/4 etatu mialam ponad 1200 (co miesiac z premia). Minelo juz troche czasu, dziewczyna ktora mnie szkolila chyba dalej tam pracuje, bo na fejsie ja widze. Jak odeszlam, to szybciutko znalazlam prace! Bo w tej mydlarni nauczylam sie z ludzmi rozmawiac. Jak Wam sie nie chce, to nie pracujcie! Moja szefowa byla faktycznie tragiczna. Dlatego odeszlam, rok jeszcze pracowalam w kraju, pojechalam za granice, wrocilam teraz, pracy szukam w PL. Tak tu trafilam. A napisam, bo mi jakos smutno jak czytam niektore opinie.
rowerek 2016-06-27 07:30:30
Wydaje mi się , że trarfiają tutaj osoby które chcą ponarzekać, ktoś kto jest zadowolony z pracy w Mydlarnii nie wchodzi raczej na takie strony i nie wychwytuje negatywnych opinii pod którymi che się podpisać. Mi się wydaje, że sieciówka jak każda inna, pójdzcie sobie do rossmana , a bedziecie miały kontrolę raz w tygodniu, nocki, których nie jestescie w stanie obrobić dostaw, i jeszze :polecam produkty w promocji" a kierownicy sklepu stoją nad głową, a hebe? to juz w ogóle porażka, codzienna rewizja czy czegoś nie zajumałas , w obydwu powyższych nie mozesz zajżec nawet do telefonu w ciągu nawet 10 h.
W Polsce mamy same sklepy sieciowe i wszędzie są rózne wytyczne, mozesz też poharować fizycznie w jakims reserved, lub stać na baczność 12h w sephorze, nawet nie mozesz sie po tyłku podrapać : hihi . Myślę ze przyszły takie czasy , sieciówki nas pożarły, a kazda firma chce byc lepsza od drugiej zeby konkurencja nie wykonczyła i sklep sie utrzymał, a nad pracownikami stoją jeszcze jacyś menadzeży którzy wyżej srają niz dupe mają : i tak to sie atmosfera w kazdym miejscu pracy psuje i pracować sie nie chce ! pozdrawiam
Anonim 2016-09-01 21:18:47
Pracuję w Mydlarni u Franciszka w Poznaniu, na początku było ciężko bo jest to wymagająca praca i potrzeba czasu żeby wszystkiego się nauczyć. Teraz jest to przyjemność, praca nie męczy, nie nudzi, wiele się nauczyłam zarówno o pielęgnacji ciała jak i zdobyłam więcej śmiałości i pewności siebie. Dla studentki jest to idealne rozwiązanie , nawet na studiach dziennych można spokojnie połączyć naukę z pracą. Na początku też byłam sceptycznie nastawiona ale nie żałuję, bardzo dobrze mi się tu pracuje.
mamba 2016-09-29 15:57:05
Hej dziewczyny!
Ja również nie polecam pracy w tej instytucji, a raczej bałaganie. Pracowałam w jednym z warszawskich sklepów, totalnie NIE POLECAM, moja szefowała nie miała zielonego pojęcia o tym interesie. Jest to franczyza. Lepiej pójść i pracować do call center, w umowie piszą, że przechodzisz szkolenie 2 tygodnie a tak naprawdę jesteś 4 dni, jak nie przepracujesz pół roku to ponosisz tego konsekwencje no chyba że dobrze swojej szefowej wchodzisz w .... no wiecie gdzie ;) ogólnie rzecz biorąc masakra, niby naturalne kosmetyki a klienci sami doszukują się chemii i ją znajdują. Dzięki Bogu już tam nie pracuję i mam święty spokój, a no i szefostwo nie lubi jak ma się swoje zdanie i zadaje za trudne pytania. Nie rozumiem tego jak można nie potrafić odpowiedzieć na pytanie pracownika, heloooow to chyba mówi samo za siebie ;) rozmowa o prace wygląda fantastycznie dobre zarobki plus premia, sratatata wychodzi inaczej, idziesz do pracy na cały etat a zarabiasz jak byś miała pół etatu albo i mniej.

Z ciekawości ostatnio odwiedziłam sklep w którym pracowałam i wiem, że moje następczynie tez nie są zadowolone z pracy;)

Więc moje drogie radzę się zastanowić nad podjęciem decyzji czy chcecie pracować w takim czymś czy nie ;) Ja osobiście ODRADZAM!
1
jola 2016-11-10 20:49:19
Wg mnie jest to gra niewarta świeczki. Niskie zarobki i mamienie oczu premiami. A żeby te premie dostać trzeba osiągać określone progi sprzedażowe, które są sukcesywnie podnoszone, żeby nie było zbyt prosto. Do tego ciągłe parcie na tzw "koszyk", czyli średni paragon, który musi być jak najwyższy. Bo jak spadnie w okolicach 60 zł to już trajkoczące "motywatory" nad uszami, które bardziej znają się na demotywacji. Cokolwiek zrobisz to ok i koniec tematu, ale jak czegoś nie zrobisz to już kazania. No i wszechogarniający mobbing. Pół roku i uciekać jak najdalej się da. Zero szacunku do pracowników.

Oczywiście praca jako praca ma zadatki na bycie spoko, bo jest ciekawa i można się dużo dowiedzieć. Ale cała oprawa i kadra rządząca jest straszna. Nie dziwię się, że każdy stamtąd ucieka po przepracowaniu 6 miesięcy, czyli okresu wymaganego aby nie płacić kary (!!!) za zerwanie umowy.
3
Zadowolona 2016-11-13 13:41:16
Pracuje w Mydlarni od wakacji, wiec juz troche czasu. Co za tym idzie, mogę sie już co nieco na temat ten wypowiedzieć. Uwazam, ze praca jest świetna, bardzo spokojna. Moja rodzina i narzeczony twierdzą, ze widac, ze ta praca mnie odstresowuje. Fakt, praca po 4,5 h dziennie(sobota 5 h) nie daje moze zarobków nie wiadomo jak wielkich, ale uwazam że za tak miłą i niewymagająca wysilku pracę takie wynagrodzenie jest jak najbardziej ok. Cos dla osoby która (tak jak np ja) studiuje zaocznie. Mozna tez dorobić sobie łatwo premię sprzedazowa. Mi udalo sie juz po pierwszym miesiącu pracy. Trzeba pamiętać, ze każda Mydlarnia ma innego wlasciciela. Moja szefowa jest bardzo miłą osobą, latwo jest sie dogadac, nie ma problemu z wolnym, zamianą zmian. Jedyne co,to trzeba z siebie duzo dac na szkoleniu, wykazać sie i uczyc jak najwiecej. Ale dzieki temu sprzedaż idzie bardzo łatwo.ja dzieki szkoleniu dowiedzialam sie duzo o kosmetykach o ktorych wczesniej nawet nie slyszalam. Sama uzywam juz wielu produktow "z pracy" ;) polecam jak najbardziej!
2
Polecam 2016-11-15 16:06:40
Praca jest przyjemna, zarobki jak na pół etatu też są w porządku. Wysokie progi premii które łatwo wyrobić, tak naprawdę nie ma miesiąca bez premii. Wszystko wypłacane na czas. Wiadomo, że na początku trzeba dużo się nauczyć ale później praca to sama przyjemność.
Zostaw swoją opinię o Mydlarnia u Franciszka - Katowice
test
UWAGA: Pamiętaj, aby Twoja opinia była zgodna z regulaminem i jak najbardziej merytoryczna - zależy nam na tym, by nasi użytkownicy mogli - także dzięki Twojemu wpisowi - dowiedzieć się jak najwięcej o pracy w firmie Mydlarnia u Franciszka