Z perspektywy pracownika fizycznego można odnieść wrażenie, że z roku na rok warunki w zakładzie ulegają pogorszeniu, a ludzie mają już po prostu dosyć.
Jednym z głównych problemów jest zarządzanie i dobór kadry kierowniczej oraz brygadzistów. Odnosi się wrażenie, że awanse nie wynikają z kompetencji, doświadczenia czy umiejętności liderów, ale z układów i znajomości. Mistrzowie zmian wydają się oderwani od rzeczywistości na hali. Liczą się wyłącznie metryki produkcyjne i wyniki na papierze, a ignoruje się to, w jakich warunkach pracownicy muszą te cele realizować. Zamiast budować dobrą atmosferę, tworzy się system presji, wzajemnego pilnowania i przekazywania informacji.
Kolejna kwestia to drastyczne cięcie kosztów kosztem ludzi. Na stanowiskach, gdzie kiedyś pracowały 2–3 osoby, dzisiaj często zostaje jedna osoba, która musi wykonać tę samą, a czasem nawet większą normę. Doświadczeni pracownicy, którzy znali maszyny i procesy od podszewki, masowo odchodzą z firmy. To powinien być sygnał ostrzegawczy dla zarządu, a nie powód do ciągłego narzekania, że „nie ma ludzi do pracy”.
Te braki kadrowe są później wykorzystywane jako argument do odmawiania pracownikom urlopów. Trudno przerzucać odpowiedzialność za złą organizację na dół. Kuriozalne są też sytuacje z przeszłości, gdy w przypadku braku zamówień (np. w piątki) oczekuje się od pracowników wypisywania urlopów wypoczynkowych lub nawet bezpłatnych. Przepisy jasno mówią o przestoju z przyczyn leżących po stronie pracodawcy – pracownik gotowy do pracy nie powinien ponosić strat finansowych ani tracić dni wolnych przez błędy w planowaniu produkcji.
Stan techniczny maszyn pozostaje wiele do życzenia. Wiele z nich jest niesprawnych, a mimo to praca na nich bywa kontynuowana. Najważniejsze wydaje się „odznaczenie” czegoś w systemie komputerowym i książce maszyny, a nie realne i bezpieczne usunięcie awarii. Podobnie wygląda kwestia BHP przy pracach remontowych czy modernizacjach na hali. Kurz, pył, hałas i intensywny zapach chemii (np.przy burzeniu starych budynków), po którym pracowników bolały głowy, były ignorowane, a praca musiała iść dalej bez odpowiednich pomiarów i zabezpieczeń.
Warunki termiczne w lecie to osobny temat. Przy temperaturach na hali przekraczających 30°C, sięgających nawet do 40°C, gdzie pracuje się w ciężkim obuwiu, długich spodniach, kasku i okularach ochronnych, dwie dodatkowe przerwy po 5 minut to za mało przy ciężkiej pracy fizycznej. Co ciekawe, w te najbardziej upalne dni kadra z biur rzadko schodziła na halę.
Na koniec kwestia finansowa – tzw. „podwyżka inflacyjna” rzędu 1,20 zł brutto na godzinę to w obecnych czasach żart. Przy pracy w systemie 3-zmianowym, często przez 6 dni w tygodniu i przy tak ogromnym obciążeniu fizycznym oraz psychicznym, trudno traktować to jako realne docenienie człowieka. Zwykły pracownik dźwiga na sobie cały ciężar wyniku, awarii i braków kadrowych, a w zamian dostaje tylko większą presję. Warto, aby zarządzający w końcu zapytali, dlaczego ludzie mają coraz mniej powodów, by chcieć tutaj pracować.