Przebieg rekrutacji
Problemy zaczęły się później: szkolenie miało ruszyć w kolejnym tygodniu, obiecano, że będę mógł sam wybrać termin — w praktyce takiej możliwości nie było. Gdy akurat w dniu rozpoczęcia szkolenia musiałem pilnie stawić się w urzędzie w sprawie karty pobytu, poprosiłem o przesunięcie pierwszego dnia — odmówiono, ale obiecano dopisać mnie do szkolenia od następnego tygodnia. Nie dopisano. Na pytanie „dlaczego” usłyszałem, że szkolenie przesunięto o kolejny tydzień. Tymczasem znajomi, którzy tam pracują, potwierdzili, że szkolenia w tym czasie faktycznie się odbywały. Po kolejnym tygodniu czekania napisałem jeszcze raz do rekruterki — tym razem usłyszałem, że nie ma już miejsc. W tym samym dniu na rozmowy kwalifikacyjne zapraszano nowe osoby „po znajomości”.
Przez dwa tygodnie karmiono mnie wymówkami i przekładaniem terminów bez żadnego konkretnego wyjaśnienia. Jeśli miejsc od początku nie było — dlaczego nie powiedziano tego od razu? Kompetencje rekruterki budzą poważne wątpliwości, a komunikacja na poziomie „zapomnieliśmy/pomyliliśmy się” przez dwa tygodnie z rzędu to nie kwestia czynnika ludzkiego, tylko brak szacunku do czasu kandydata.
Pytania
Rekruterka Tatiana
Rezultat:
Nie dostałem pracy