Niestety, ja nie mam nic pozytywnego do powiedzenia o wrocławskim Vive Profit. Praca nie jest nad wyraz wymagająca, bo oprócz ogarnięcia kasy, pozostaje tak naprawdę podnoszenie i rozwieszanie ubrań, zapoznanie się z asortymentem i chemią na sklepie i to tyle. Wiadomo, zmiany po 12 godzin bywają wyczerpujące, ale w normalnych okolicznościach człowiek jakoś to ogarniaZ (usunięte przez administratora)zachowanie kierowniczki i jej zastępczyni sprawia jednak, że praca zamienia się w koszmar i realny powód do problemów ze zdrowiem psychicznym. Kierowniczki mieszkają ze sobą i przyjaźnią się prywatnie, więc dbają głównie o siebie nawzajem. W sklepie zatrudniona jest też dziewczyna, z którą kierowniczka przyjaźni się od czasów szkolnych z rodzinnej miejscowości, a co za tym idzie zawsze może liczyć na specjalne względy w przypadku premii, układania grafiku czy ogólnej organizacji pracy. Jeśli chodzi o kierowniczki, trzeba przygotować się na to, że na terenie sklepu pojawiają się raczej rzadziej niż częściej, bo większość 12 godzin swojej pracy spędzają w biurze przy kawie i Spotify. Wiadomo, kierownictwo zawsze ma na głowie też sprawy biurowe, ale w przypadku sklepu o takiej powierzchni 2 pracowników na zmianę dwunastogodzinną + kierownik w biurze to mało śmieszny żart. (usunięte przez administratora)zachowań z ich stron było tyle, że nie starczyłoby tu miejsca, żeby wszystkie wymienić, ale nie chciałabym się nawet w to zagłębiać zbyt mocno. W przypadku próśb grafikowych mogłam być pewna, że wszystkie dni wolne to będą te, o które nie poprosiłam. Zmuszanie do wykorzystania planowanego urlopu podczas zamnięcia sklepów z powodu lockdownu to także standard. Nieplanowane notoryczne wzywanie do pracy w dniu wolnym z powodu braku pracowników na sklepie to także powszechne działanie. Nie wspomnę już o darmowych nadgodzinach, gdzie zmiana w grafiku trwała od 9:00 do 21:00, a realnie w pracy trzeba było być od 8:30 do 21:30 (przygotowanie sklepu, zmiana plakatów, rozliczenie kasy). Premia zabierana za najmniejsze błędy. W przypadku pomyłki na kasie dokładanie ze swoich, a ew. nadwyżki do wspólnego worka, z którego potem organizuje się urodziny kierowniczki. Wytykanie błędów przy klientach, izolowanie od innych pracowników w ramach kary za jakąkolwiek krytykę i 12 godzin stania na kasie to nic dziwnego dla (usunięte przez administratora) Kierowniczki na tyle boją się buntu, że nawet podczas przerwy kilkukrotnie wchodzą do socjalnego, podsłuchując rozmowy telefoniczne, a kiedy „przypadkiem” usłyszą złe słowo o sobie, natychmiast trzeba skończyć rozmowę i posłuchać, co będzie do zrobienia po przerwie na sklepie. Jeśli chodzi inwigilację, to spędzając czas w biurze standardem jest obserwowanie pracowników na kamerach, czytanie prywatnych wiadomości na kasie i wychodzenie z biura tylko po to, żeby zwrócić uwagę na niewłaściwe zachowanie. Kierowniczka nawet w domu sprawdza kamery i na prywatnych czatach pisze, że przy kasie nie można stać bezczynnie albo nie wolno opierać się przy ścianie. Problemem było nawet wyjście do toalety i picie zbyt dużej ilosci wody. Pisanie prywatnych wiadomości na wspólnych grupach trwa 24/7. Każde L4 jest komentowane między trzema przyjaciółkami, kwestionowane są powody zwolnienia, a po powrocie można nasłuchać się wiele złego na swój temat i uszczypliwych komentarzy. Jeśli chodzi o wyniki sprzedaży, ew. potknięcia komentuje się je na forum całego zespołu, zwracając uwagę tylko tym, których kierownictwo nie lubi. Niejednokrotnie uzyskiwałam najlepsze wyniki sprzedażowe, klienci mnie chwalili, ale nawet obiektywne cyfry nie wpływały na wysokość premii, pochwały, itp. Przyjaciółki kierowniczki i tak otrzymały wyższe wynagrodzenie i były stawiane na piedestale, podczas, gdy pozostałym pracownikom wytykało się błędy. Zamiast tarczy rządowej w czasie COVID zaproponowano nam bezpłatny urlop z groźbą zwolnienia w przypadku odmowy, a następnie po buncie pracowników sprzedaż ubrań dla firmy przez prywatne profile na Vinted przy konieczności wypracowania 80% etatu. Finansowo naprawdę nie było na co narzekać, jak na pracę w sklepie razem z premiami można było naprawdę sporo zarobić, ale żadne pieniądze nie są warte straconego zdrowia psychicznego i fizycznego. Nie polecam nikomu, kto się chociaż odrobinę szanuje. Życzę tej firmie zmiany kierowniczek, a obu paniom więcej pokory, szacunku do drugiego człowieka, świadomości własnego nepotyzmu i zrozumienia, że bycie kierownikiem nie upoważnia do poniżania swoich pracowników. Pracownikom życzę też dużo odwagi do głośnego mówienia o(usunięte przez administratora)i natychmiastowego odejścia, bo ja trwałam w tym zdecydowanie za długo.