BabyCam - firma zajmująca się produkcją placów zabaw. Produkcja znajduje się na tyłach Syntexu. Około 2500m2 hali.
Praca sama sobie w tej firmie jest spoko, ale zarządzanie pracownikami, traktowanie ich, pieniążki oraz organizacja pracy - tu już tak kolorowo nie jest.
Produkcja dzieli się na dwie umowne części: ślusarnia oraz montaż.
Na ślusarni praca jak to na ślusarni - brudna, surowa stal. Cięcie, szlifowanie, spawanie, gięcie itp. Należy wspomnieć, że na ślusarni jak ktoś tylko spawa to już tylko spawa, jak ktoś szlifuje to już tylko szlifuje. Stanowiska są już przydzielone. Praktycznie nie zdarza się tak aby zostać dłużej po godzinach. Pracę na ślusarni zawsze ogarnia się na czas.
Na montażu praca czystsza - składanie pomalowanych już elementów, skręcanie itp. Choć to najczęściej na montażu zdarza się, że trzeba dłużej zostać bo samochód do wysyłki już czeka, a towar jeszcze nie skręcony (to wspomniana już na samym początku kiepska organizacja pracy oraz błędy w rysunkach technicznych, których nikomu nie chce się poprawiać :-) ).
A teraz komentarz do organizacji pracy oraz traktowania pracownika.
Jeden z trzech współwłaścicieli firmy - PD (Pietrucha) - jako jedyny z trójki ogarnia co się dzieje na hali. Ale z nadmiaru informacji i obowiązków chyba już świruje co objawia się obrażaniem pracowników, lataniem jak wariat po hali i wydawaniem niezrozumiałych i często głupich poleceń.. Ciężko się z nim dogadać; raz mówi tak, a za chwilę co innego i już pracownik nie wie co ma robić. Zrobisz tak albo tak - dostaniesz joby :-). Zrobisz po swojemu - dostaniesz joby :-). PD to uparty człowiek, nie warto z dim dyskutować. Już wiele osób przez niego odeszło...
Pozostali dwaj współwłaściciele siedzą tylko w biurze i mają w głębokim poważaniu to co się dzieje na hali - po prostu nie chcą się ubrudzić :-). To PD odwala czarną robotę za 5000zł miesięcznie, a tamci się z niego śmieją :-). Uważam, że z całej trójki Paweł jest mega spoko.
W pracy obowiązuje zakaz palenia (oprócz przerwy). A i tak każdy palacz chowa się po kątach i pali :-). Przerwa 30 minut jeśli pracujemy 8 godzin. Jeśli 10 to kolejna przerwa ma 20 minut.
Warunki socjalne: szafki w szatni pamiętają jeszcze czasy Gierka :-). W kuchni zlew, mikrofale, czajnik. Cukier, kawę i herbatę kupuje firma. Piwo trzeba samemu.
Reasumując – praca sama w sobie jest spoko, ale kokosów się nie zarobi. Za to można nieźle ściemniać :-). Atmosfera – naprawdę spoko, ale tylko wtedy jak Pietrucha nie lata po hali ;-P.
Pozdrawiam.