Kandydat31.08.2019 15:22
Inne
Wrażenia z rozmowy kwalifikacyjnej na stanowisko kierownicze w biurze głównym:
W zasadzie nazywanie tego spotkania rozmową kwalifikacyjną to duża przesada. To było raczej przesłuchanie. Prowadzone przez panią Katarzynę K. (chociaż biorąc pod uwagę powiązania pani z zus nie powinno to dziwić). Pani na spotkaniu nieprzyjemna, traktująca kandydata jak petenta w urzędzie, używająca protekcjonalnego tonu, prowadząca przesłuchanie (tylko ona miała prawo zadawać pytania). Na otrzymaną odpowiedź jaki poziom wynagrodzenia mnie interesuje - parsknęła ironicznym śmiechem. Po skończonym przesłuchaniu stwierdziła, że ona już skończyła, wstała i wyszła. Zapomniała pewnie, że kandydat również ma prawo do zadawania pytań i dowiedzenia się czegoś więcej o stanowisku, firmie czy zespole. Ale nie było na to szansy. Jak również nie było szansy na to by zapytać jak będzie dalej przebiegał proces rekrutacji.
Oczywiście nie było żadnej informacji zwrotnej (a minęło już sporo czasu).
Jeżeli pani ta tak samo jak kandydatów traktuje pracowników, to wyrazy współczucia dla tych, którzy z nią pracują.
Dno, dno i kilka metrów mułu.