Były_kierowca26.05.2015 07:14
Inne
Szukałem jakiś czas temu pracy, firma skusiła mnie dobrze napisanym ogłoszeniem a także poważną rozmową przez telefon jak i kwalifikacyjną. Miałem zjeżdżać do domu co weekend, robić międzynarodowe trasy (PL - H). Wszystko ładnie pięknie, a zarobki miały nie schodzić poniżej 6 tys. Realia były nieco inne, przede wszystkim firma brała sporo dystrybucji, typu Makro, tesco, płatność była ustalana na zasadzie stałej stawki od danego przewodu, coś na zasadzie frachtu. Oczywiście doloty i przestoje były darmowe. Kierowcy, którzy dłużej pracowali przeliczali to na stawkę kilometrową i wychodziło coś około 28 gr/km (z podstawą). Oszczędzano autostrady na rzecz dróg lokalnych w PL jak i na Słowacji. Jazda jest non stop nocą, jak brakuje czasu to kamyk i lecimy dalej.
Weekendy są częste i opłacalne ale dla tych którzy mieszkają blisko siedziby firmy - na Ursusie.
Auta często i nagminie są pozostawiane w DSV w Senec, a kierowcy, którzy chcą wrócić do domu na 9-12h muszą wracać na stopa albo zabierać się z innym kierowcą. Normalne weekendy (przy czym w rozumieniu firmy weekend to niekoniecznie sobota i niedziela) przypadają 2 na miesiąc.
Tak na prawdę, pauzę ma tylko auto.
Szef oferuje sowite premie (400 za utrzymanie się w normie, 1000 za zejście poniżej normy) za oszczędności w paliwie. Normy te da się wyrobić pod warunkiem, że będzie się jechało po prostym, na autostradzie.
Aktualnie w firmie trwa ogromna rotacja kierowców, starzy kierowcy odchodzą, część kierowców firma sama wyrzuca (podobno) za paliwo.
Plusem tej firmy są nowe Auta: Many, Dafy i Mercedesy oraz nowe chłodnie. Firma jest wypłacalna