Josephine25.11.2025 00:21
Były pracownik
Pracowałem w FurniLux i do dziś nie mogę uwierzyć, że taka firma jeszcze funkcjonuje. To, co tam się dzieje, to jest jakiś dramat, a nie miejsce pracy. Ludzie powinni wiedzieć, zanim zostawią tam swoje pieniądze albo — co gorsza — swoje zdrowie.
Pierwszy sygnał ostrzegawczy? Wynagrodzenie nigdy nie przychodziło na czas. Nigdy. Najpierw kilka dni obsuwy, potem tydzień, potem tłumaczenia, że „wkrótce będzie”, potem wypłaty dzielone na raty. W końcu człowiek już nie wie, czy w ogóle dostanie swoje pieniądze, czy ma prosić, błagać, czekać, czy szukać prawnika.
A kontakt z kadrami? Zapomnij. Telefony nieodebrane, maile bez odpowiedzi. Człowiek próbuje się dowiedzieć, kiedy wreszcie wypłata, a tam cisza jak po burzy. Dosłownie jakby nikt tam już nie pracował albo wszyscy uciekli.
I w sumie wcale by mnie to nie zdziwiło, bo firma wygląda, jakby próbowała sprzedać wszystko, co się da, byle tylko jeszcze chwilę pociągnąć produkcję. Maszyny z lat 90., materiały kiepskiej jakości, chaos na hali… To nie jest rozwój, to jest agonia. Wszyscy czują, że firma się sypie z każdej strony. Atmosfera? Strach, zwątpienie i wieczne plotki o bankructwie.
Najgorsze jest to, jak traktują klientów.
Biorą zaliczki na meble, a potem każą czekać pół roku albo dłużej. Termin montażu? Zapomnij. Ludzie dzwonią, proszą, pytają, składają reklamacje, a firma udaje, że nic się nie dzieje. To jest po prostu nieuczciwe — i wobec klientów, i wobec pracowników, którzy muszą świecić za to oczami.
A jak traktują nowych pracowników?
Umowa zlecenie, zero stabilności, obietnice bez pokrycia. Pracujesz miesiąc, dwa, a potem dowiadujesz się, że „niestety współpraca nie będzie przedłużona”. Zero wypowiedzenia, zero wyjaśnień. I oczywiście — tradycja firmy — wynagrodzenie opóźnione albo wypłacane na raty. Czasem wcale.
Nie życzę nikomu pracy w takim miejscu.
I nie życzę nikomu, żeby powierzył tej firmie swoje pieniądze, swoje zamówienie, ani tym bardziej swoje zdrowie. FurniLux to firma, która tonie — i ciągnie za sobą każdego, kto ma z nią kontakt.