zażenowany 05.11.2009 22:58
Inne
Witam
pracowałem tam kilka lat na kierowniczym stanowisku. Na początku zaślepiony, z głową pełną pomysłów. Następnie seria sukcesów. Pochwał nie było, ale zarząd sie nie czepiał. Kontakt był 3 razy w roku zatem z perpektywy kilkuset kilometrów było do wytrzymania. Wtedy już wiedziałem, żę to pomyłka, ale jakoś utopijnie chciałem wierzyć, iż uda sie przeforsować jakiś swój pomysł, podnieść w tym czasie podupadajacą firmę. NIc bardziej mylnego. Zarząd, a w zasadzie [usunięte przez moderatora]przekonane o swojej nieomylności nie dopuszczały nikogo do głosu. Oczywiscie ja sam nie byłem jedynym sprawiedliwym, który mógł ratować firmę. W tym czasie była grupa ludzi z oddziałów i centrali majacych pomysły i głowę na karku. Cóż zarząd, który nie ma absolutnie poza znajomością języka żadnych kompetencji do kierowania firmą dalej brnął w absurd. NIestety tak często jest, iż to co wystarczyło w pierwszej połowie lat 90-tych jest niczym wobec poważnego zarządzania na rynku konkurencji doskonałej. Oczwiście nie każdy kto budował firmę 20 lat temu jest nieudacznkiem. W przypadku EU jednak porażka jest dziełem zarządu i może jeszcze 1 czy 2 z wysoko postawionych pracowników. Efekt jest taki, że w 2009 roku firma zamknęła 2 z 4 oddziałów poza centralą. Atmosfera jest bardzo napięta, zarząd nierozumie powodów porażki, odgrywa sie na podwładnych. O etyce podejmowania wielu decyzji porsonalnych, jakosci rozmów z zarządem nie bedę awet wspominał, gdyż słó szkoda. NIe polecam firmy