Donkiszot Zawiadowca06.03.2018 14:30
Inne
Jako zawiadowca stacji starałem się motywować pracowników do jeszcze lepszej i bardziej wydajnej pracy, stawiając im wysokie wymagania.
Gdy mianowicie taki delikwent czy delikwentka staje na kasie to musi się zwijać pyk, pyk, pyk, jak robocik. Nie ma opcji. Jak taki ma być na podjeździe i obsługiwać klientów, to nie ma opcji, że będzie stał i kleił głupa, tylko też musi się zwijać, latać do klientów, a jak ich nie ma, to zamiatać, sprzątać papierki lub cokolwiek robić.
A jak zajęcia nie ma, to ja je zawsze pracownikom znajdywałem. I tak np. trafiało się mycie okien, pylonów, dystrybutorów, wymiana naklejek chociaż stare jeszcze nie są złe. A wszystko po to, żeby w razie czego, menadżer, w razie wizyty, nie przyczepił się o coś. A jak by się przyczepił, to premię zabierze i będą mniejsze pieniądze.
Nie chwalłem nikogo, bo choć dobrze pracowali, bo mogli spocząć na laurach i się nie starać.
Innym sposobem motywowania do pracy było ciągłe powtarzanie pracownikom, że mają szybko pracować przez uporczywe przypominanie, że są za wolni. Chodziło o to, by ich zniechęcić do tego, żeby byli powolni, żeby czując przykrość, zapragnęli być szybcy.