Jako że od dawna walczę z zamordyzmem w Lubelskich firmach pozwoliłem sobie napisać kilka uwag na temat przeprowadzanych w Polfie Lublin rozmów kwalifikacyjnych. Po wysłaniu CV otrzymujesz telefon od Pani z HR z zapytaniem czy jesteś zainteresowany pracą na czterobrygadówce w Polfie. Odpowiadasz że tak po czym zostajesz umówiony na rozmowę mając nadzieję że jesteś już prawie przyjęty i reszta to tylko formalność. Rozmowa jest przeprowadzana przez dwie osoby - kierownika i Panią z HR co daje oczywiście efekt przewagi psychologicznej. Na rozmowie otrzymujesz pytanie: Co możesz powiedzieć o sobie? Kiedy produkujesz się stremowany kierownik stosuje dziecinną zagrywkę. Daje dorosłemu dojrzałemu człowiekowi kawałek giętkiego plastiku o specyficznych gabarytach, suwmiarkę elektroniczną ustawioną na ciężki przesuw, kartkę papieru z różnymi tabelkami i normami pomiarów i każe Ci dokonać pomiarów. Zmieszany w roztargnieniu dokonujesz pomiaru i denerwujesz się bo wychodzi to średnio a miało być tak łatwo. Jest kilka słów o stanowisku i specyfice pracy ale generalnie znowu temat wraca do systemu czterobrygadowgo tak jakby chcieli się upewnić czy rzeczywiście dasz radę pracować cztery dni po 8 godzin na trzy zmiany z jednym dniem wolnym po danej zmianie na trzech wtryskarkach jednocześnie. No i jakie systemy pracy były w poprzednich firmach. Później Pani z HR wyjaśnia superlatywy zarobków które i tak wynikają z godzin nocnych i niedziel pracujących oraz benefity które są już w większości poważnych firm. Pełna kultura dziękuję, zadzwonimy, do widzenia. Wychodzisz i od razu czujesz że zrobiono z ciebie idiotę. Po trzech dniach otrzymujesz telefon że nie zostałeś przyjęty. Czy naprawdę rozmowa kwalifikacyjna musi wyglądać jak plebiscyt dwie dekady temu? Jeżeli jest 100 kandydatów na dwa stanowiska robotnicze to wystarczy zadać kilka rzeczowych pytań online przez internet a nie ciągnąć człowieka na Wojciechowską praktycznie po nic. Wszystko jest w CV. Przecież i tak jest okres próbny aby pracownik mógł się wdrożyć. Czy aby na pewno praca w Polfie Lublin jest takim zaszczytem że pracownik musi być przedstawiony już na wstępie całemu zarządowi ? W sumie ucieszyłem się że nie radzie nadzorczej. Dla przykładu jeżeli są młodzi ludzie po politechnice chętni na to stanowisko to po co zawracać głowę komuś w średnim wieku ze średnim wykształceniem.