Praktykant30.08.2022 12:34
Były pracownik
Byłem w firmie Elszyk na praktyce szkolnej i zgadzam się z poniższą opinią, na terenie zakładu panuje straszny bałagan, leży dużo złomu, pierwsze co zauważyłem właśnie po wejściu na teren to stojące samochody, wyglądają one jakby ktoś je tam przywiózł ze złomowiska - już sam widok tego nie świadczy dobrze o firmie i nie zachęca.
Pracowałem tam przez okres praktyki szkolnej, praca odbywała się trochę w terenie z konserwatorami, trochę w siedzibie firmy na warsztacie - codziennie rano była zbiórka podczas której odbywał się rozdział pracy oraz przydział do osoby, z którą danego dnia miało się pracować - widać było, że brakuje ludzi, bo często był problem z rozdzieleniem, z tego co się dowiedziałem w tej firmie nie ma podziału w zależności od stanowiska typu, że pomocnik konserwatora jedzie z konserwatorem na naprawy, monter jedzie na montaż - tu pomocnik konserwatora jedzie z monterem albo zostaje na warsztacie i zajmuje się wierceniem, sprzątaniem albo malowaniem - masakra, w szkole powiedzano, że stanowisko pomocnik konserwatora to jest, że się jeździ na konserwacje, a nie robi wszystko inne.
Samochody służbowe niektóre w bardzo słabym stanie, brudne, śmierdzi w środku, widać, że nikt o to nie dba.
Co do atmosfery to raczej średnia, na palcach jednej ręki można policzyć osoby, które starały się wytłumaczyć na czym polega praca i co robimy, niektórzy odniosłem wrażenie robili łaskę, że w ogóle muszą brać ze sobą praktykanta - to było wręcz widać.
Cieszę się, że praktyka już za mną i staram się odradzać każdemu tę firmę - znajomym, w szkole też zgłosiłem, że nie warto tam iść, można przez to jedynie się zniechęcić do branży dźwigowej