Witam wszystkich.
Pracowałem przeszło 10 lat temu na obiekcie w Zabrzu.
Przyjąłem się do pracy na początku wakacji, pierwsza zmiana a raczej pierwszej nocy, szkolenie z zasad i przepisów panujących na obiekcie z jednym z szefów zmiany. Szkoleniowiec miał za zadanie przekazać ogromną ilość informacji poczawszy od sprawdzania ruchu osobowego i towarowego przez dokonywanie czynnosci zwiazanych z asekuracja przed nieautoryzowanym otwarciem transportu, po kontrole osób wychodzących z magazynu i zakładu, niejednokrotnie powtarzając czynność po "tysiac" razy, ponieważ lepiej zapytać kilka razy niz popełnić błąd który w charakterystyce tamtej pracy był wręcz niedopuszalny, chociaż i one się pojawiały dość często na początku.
Było 4 szefów zmiany. Były to odpowiednie osoby na właściwych stanowiskach. Kazdy z nich wnosil jaka rozna ceche w prace, dla przykladu, stanowczosc, punktualnosc, dawka humoru nie zapominajac o jego czarnej odmianie. Z uwagi na to że praca w ochronie nie była sluzba mundurowa, ale można porównać coś do niej. Rygor i dyscyplina. TAK! Praca w porze nocnej z szefem obiektu przypominała czesto pracę w takich formacjach, napotykanie się na ciągły opór, sprzeciw negowanie zakazy. Praca na dniowkach była nudna ze względu monotonnosc a przez to bardziej męcząca. Wszyscy szefowie na całym świecie maja swoich lepszych podwładnych którzy w egoistyczny sposób podchlebiaja się wyższym. Nieinaczej było w tym przypadku. Jeśli duża uwagę przykładasz do szybkiego awansu wystarczy podzielac zdanie szefa obiektu sygnalizując i donosząc na swoich kolegów i współpracowników w zamian na lepsze zmiany, korzystniejszy przebieg pracy, w razie czego można liczyć na parasol ochronny szefa, szybszy awans, w tym przypadku z umowy zlecenie z której startuje prawie każdy ochotnik na wymarzona umowę o pracę. Chociaż niektórzy solidnie tępili kretów (nie (usunięte przez administratora) i donosicieli :D
Jak wspomniałem wyżej na początek umowa śmieciowa parę groszy wpisane i można robić godziny, z komentarzem brzmiacym mniej wiecej: spraw się ladnie a w kieszonke grubo wpadnie. Brak maksymalnej ilości godzin, hak dasz radę to 720h w miesiącu można zrobić xD
Kompletny* strój stróża zapewnia kierownik, z pominięciem butów które w tamtym czasie należało mieć swoje. Ekwiwalent za buty otrzymywały osoby zatrudnione jedynie na UoP.
Co do samej specyfiki pracy. Dość zróżnicowana w zależności od pory dnia, dnia, tygodnia, dzień powszedni, święto, lub weekend. Pogoda czy mróz stoisz i czekasz aż zakwitniesz na placu chyba że jesteś wybranym przez szefa zmiany to masz ciepła posadkę na bramie wjazdowej. To nie jest tak że hejtuje tylko, owszem były w mojej krótkiej karierze momenty śmiechu i radości.
Żarty przed rozpoczęciem zmiany redukują stres i zwiększają morale pracownika.
Rozumiem że szefowie zmian wydawali nie zawsze słuszne (sprawiedliwe) polecenia jednakże takie jest życie oni też dostawali pewnie takie same od kierownika. No właśnie... kierownik... osoba która jak tylko zjawiała się na obiekcie, każdy przypominał sobie gdzie jego miejsce. Na wyjeździe gdzie trzeba było stać przez wiele godzin, pomimo że świecił pustkami, ale trzeba tam stać w razie jakby coś podjechało. Trzeba pytać czy można wyjść skorzystać z ubikacji bo podjazd zostanie bez nadzoru oczu...absurd.
W tamtych czasach była jedna wielka dobra ekipa która była podzielona na tych i tamtych. Ogólnie ludzie w porządku, o ile rozmawiało się z nimi twarzą w twarz, w razie nieobecności niektórzy nie stronili od wydawania własnych uwag i niemiłych komentarzy na zasadzie w oczy przyjaciele za plecami wrogowie.
Pozdrawiam cały zespół ;)
Rozważając wszystkie za i przeciw, uważam że praca fajna, ciekawa niezbyt ciężka bardziej obciążająca. Gdyby nie naiwność lat młodzieńczych całą keriere mógłbym zaliczyć do naprawdę udanych przez wzgląd na fakt że była to moja pierwsza praca po skończeniu szkoły.
Poprzez zakończenie pracy przez spalone mosty chciałbym przestrzec wszystkich przed popełnieniem mojego błędu. Nie warto. . .
Zdaję sobie sprawę że wyszedł trochę poemat ????, nie ująłem wszystkich Wad i zalet pracy.
Polecam spróbować: emerytom, rencistom, osobom bez większych aspiracji i oczekiwań oraz wszystkim którzy chcą podreperować domowy budżet po linii najmniejszego oporu.
Nie polecam: Nikomu.