Maciej K.11.05.2015 11:58
Inne
Aktualnie pracuję dla K-Consult od ponad 4 lat. Z końcem bieżącego miesiąca kończę formalnie współpracę z firmą (z mojej inicjatywy), dlatego nie muszę się specjalnie przejmować tym jak zostanie ocenione to co napiszę. Czuję jednak swego rodzaju dyskomfort czytając tutaj informacje wyłącznie potępiające w czambuł absolutnie wszystko co dotyczy K-Consult. Inne informacje są z kolei nie merytoryczne, nie wnoszące wiele do aktualnego obrazu firmy, czy też szkalujące osoby, do których osobiście miałem i mam szacunek.
Ana napisała: "Tzw. szef warszawskiego oddziału to wtórny analfabeta. Aż żal ściska... [...] Chodzi w pracy w sandałach i skarpetkach, do tego spodnie od, nazwijmy to, garnituru i koszula."
Wiem dokładnie o kogo chodzi, więc czuję się uprawniony do skomentowania powyższego wpisu:
- po pierwsze, ten „facet” już od dłuższego czasu nie pracuje w K-Consult (a szkoda)
- po drugie, można było Go lubić, można było nie lubić ale pewne jest, że nie był i nie jest żadnym analfabetą; osobiście dogadywałem się z Nim absolutnie w każdej sprawie, a to dlatego, że wszystko jest kwestią podejścia i ułożenia sobie relacji z daną osobą; chcieliśmy ułożyć sobie relację dla wspólnego dobra i dobra firmy i bez problemu się to nam udało
- po trzecie, ubiór jest kwestią indywidualną tym bardziej, że On nikogo swoim ubiorem nie obrażał chodząc „w sandałach” po biurze (przesadziłem, że nikogo, bo obrazić mógłby się może „Pan” Tomasz Jacyków), a na spotkaniach biznesowych pojawiał się w garniturze, wyprasowanej koszuli i normalnych półbutach - wiem, bo widziałem nie raz
- dodam, że Jego wiedza sprzedażowa, relacje z partnerami zewnętrznymi i wyczucie biznesowe w mojej ocenie w pełni potwierdzały kompetencje.
Mags napisał/-a: "Atmosfera w tej firmie naprawdę utrudnia pracę. Żal patrzeć na to jak młodzi dyrektorzy niszczą dorobek właściciela..."
Cóż… atmosfera jest adekwatna do tego w jakich warunkach przychodzi firmie funkcjonować na rynku w swojej specjalizacji. Jeśli konkurencja, zwłaszcza w wymiarze zajeżdżania cen zwiększa się z dnia na dzień, a firma ma ambitne cele do osiągnięcia, nerwowość udziela się wszystkim, bez względu na to jakie miejsce zajmuje w organizacji. Bez wątpienia można poprawić (jak pewnie niemal w każdej firmie) relacje na linii przełożony-pracownik ale jest to trudne w sytuacji gruntownej zmiany organizacyjnej. Jak napisałem wyżej, atmosfera jest wynikową klimatu jaki towarzyszy na rynku.
Ocenę tego w jaki sposób Dyrektorzy zarządzają firmą można dokonać w wymiarze subiektywnym albo obiektywnym. A fakty obiektywne, czy się to komuś podoba, czy nie, są takie, że firma od dwóch lat realizuje zysk, co jest o tyle warte odnotowania i świadczy o niej in plus, że w ubiegłym roku firma straciła jednego ze swoich czołowych Klientów, który ogłosił upadłość...
A teraz takie pytanie z cyklu "na logikę" - czy wypada nazywać czyimiś pachołkami osoby, które po pierwsze posiadają prawne umocowanie Właścicieli do faktycznego zarządzania firmą, a po drugie robią to w sposób w pełni autonomiczny i jednocześnie akceptowany przez Właścicieli?
Tak jak napisałem wyżej, można podejść do sprawy subiektywnie i wówczas ocena będzie wyrazem wyłącznie emocji i sumą złych doświadczeń we współpracy w ramach konkretnej podległości służbowej ale można też spróbować spojrzeć zdecydowanie szerzej i odrzucając emocje (oczywiście każdy ma do nich prawo) spróbować dokonać oceny biorąc pod uwagę fakty i liczby, tym bardziej, że te są ogólnodostępne w KRS, bo przecież K-Consult jest spółką z ograniczoną odpowiedzialnością. Kto chce zatem nie sprawdzi.
Z pewnością nie jest to miejsce pracy gdzie można sobie popracować „na leżąco” w spokoju i bez stresu przez 8 godzin, a po pracy zupełnie wyłączyć myślenie o firmie. Bardzo dużo się dzieje, wiele projektów jest w fazie rozwoju, a to z kolei przekłada się na taką, a nie inną ocenę atmosfery. Jest dynamicznie, często na tyle, że nerwowo. Konia z rzędem natomiast temu, kto wskaże firmę, w której można w dzisiejszych czasach pracować tak jak pracowało się w minionej epoce PRLu. Wszędzie są mniejsze lub większe nerwy.
Zdecydowanie można natomiast zebrać tu ciekawe doświadczenia na przyszłość, co może być szczególnie cenne dla ludzi młodych, dynamicznych i elastycznie dostosowujących się pod względem czasu i miejsca pracy.
Ponieważ nie wstydzę się absolutnie własnych słów powiem na koniec tylko tyle, że moja kariera zawodowa trwa 16 lat i miałem okazję pracować i współpracować z różnymi podmiotami i różnymi ludźmi. Pracowałem ponad 7 lat w doradztwie ekonomicznym, ponad 3 lata w finansach, półtora roku w ubezpieczeniach i od lutego 2011r. w K-Consult. W żadnej poprzedniej firmie dla której pracowałem nie nauczyłem się tak dużo, nigdzie nie zdobyłem tylu doskonałych relacji biznesowych i tylu wspani