Praca wydaje się być spoko, zarobki jak za jedną zmianę też można przeżyć, ale ludzi i ten cyrk to śmiech na sali, w jeden dzień się słyszy że są nadgodziny, na następny już ich nie ma..w jeden dzień mamy to robić, a następny co innego już nam każą, planowanie produkcji jest na niesamowicie niskim poziomie. Zastanawiające jest gdzie uczyli się ludzie, którzy organizują zwykłym pracownikom pracę, bo moim zdaniem powinni się uczyć w dobrych szkołach, ale poziom jaki jest zaprezentowany, ten cały syf i wszystko co się tam wyprawia świadczy o tym, że "jeśli ma się wtyki to ma się prąd". Szacunek do nowych pracowników ze strony starych wyjadaczy, po 2-3 miesiącach żaden, wtedy musisz już wszystko idealnie robić, jak trzaskasz błędy bo nie ma komu wytłumaczyć to później jazda od brygadzistki..jakaś osoba na dziele się przytrafi, ale pod wpływem grupy i ona nie zawsze jest chętna aby pomagać. Same kobiety i obmawianie za plecami jest w standardzie, zero zaskoczenia. Brygadzistki też z pozoru miłe, ale fałszywe..nie ma co się z nimi w bliższe relacje wdawać. Praca ok, gdyby nie śmieszne normy, których nowi nie są w stanie ogarnąć, a jak już są to i tak zawsze coś się zjebie po czym pretensje. Przyjmują teraz każdego bo zmiana hali na większą, ale tym którzy się nie wczują odradzam bo odpowiedzialność wielka, płaca niewielka, wymagania ogromne, a atmosfera jak w trupiarni, rozmawiać nie wolno, uśmiechać się nie wolno, aż wracając do domu żyć się nie chce. Pozdrawiam