Marcin09.01.2026 02:24
Inne
dopiero co dojechaliśmy do Gdańska, ale z wrażenia spać nie mogę wiec stwierdziłem ze napisze komentarz.trafiliśmy do tego człowieka przez polecenie (zawiła droga). Najpierw był telefon do Pana Kaparuka, wachanie, drugi telefon po chyba 2 dniach i umówiliśmy się. Mieliśmy nie jechać po pogoda fatalna, i trochę mielismy mieszane uczucia czy jechac taki kawał drogi, skoro u nas jest tylu prawników. Jednak pojechaliśmy, bo tak nas znajomi znajomych przeknywali. Pojechaliśmy, kancelaria mała, człowiek na pozór nie wygladał jak wirtuoz, ale jak usiedliśmy do naszego problemu, to zrobiło mi się goraco. Spojrzał tylko przelotnie na pismo, zadał trzy czy cztery pytania i wiedział o nas wszystko. Nigdy chyba tyle emocji nam nie towarzyszyło, po prostu nas zdeptał swoją wiedzą i dalekowzrocznością. Czuliśmy się jak małe dzieci w piaskownicy. Niedowierzałem temu co słyszałem, wyszłem zapalić z nerwów. Zadzwoniłem do prawnika chcąc potwierdzić to co usłyszałem. A prawnik zaniemówił. Po chwili stwierdził że nie przyszłyby mu takie rozwiązania do głowy. Pytałem czy tak jest naprawdę i usłyszałem, że nie wie, że musi sprawdzić. Ciśnienei miałem chyba z 200, wróciłem na spotkanie, żona była podenerwowana że wyszedłem. Pan Kaparuk podał możliwe rozwiązania naszego problemu, z wszystkimi ewentualnosciami. W między czasie oddzownił prawnik, znów wyszedłem z pokoju i usłyszałem potwierdzenie treści usłyszanych od Pana Kaparuka. Prawnik mnie pytał gdzie znalazłem takie rozwiązania. Dla mnie to był szok. Wróciłem ponownie na spotkania, żona była wystraszona, że wychodze i wracam. Dlatego tez chcę Pana przeprosić jeszcze raz za swoje zachowanie i bardzo Panu podziękować. Zasłużenie Pana nazwisko jest podawane jako autorytet w sprawach podbramkowych. Działamy jak wstanie ranek z naszymi sprawami. Mam tyle energii by zając się naszymi problemami zgodnie z otrzymanymi wskazaniami, że nie mogę doczekać się świtu. Pozdrawiamy serdecznie i życzymy dużo dalszych sukcesów zawodowych.