Moja opinia nie jest anonimowa. Pracownicy wiedzą od kogo wypływa poniższy komentarz, a wszystkie moje uwagi oraz opinie usłyszał również szef, oko w oko. Przyznając mi rację w każdym aspekcie.
Przez blisko 13 lat pracy nie spotkałam się z aż tak fatalnymi warunkami pracy, tak TOKSYCZNĄ, niezdrową, sztuczną atmosferą i brakiem szacunku jak tam. Poniżające zachowania i teksty ze strony starych pracowników, absolutnie bezzasadne, mobbing i celowe podkładanie sobie kłód pod nogi na porządku dziennym. Nie rozumiem jak zepsutym trzeba być, aby prowadzić taką grę. Zszokowały mnie prowadzone tam zagrywki. Poziom dojrzałości osób dłuższych stażem bardzo niski, chwilami miałam wrażenie, że wracam do lat wczesnoszkolnych, gdzie ludzie dopiero uczą się wartości. Wymienione zachowania i wspomniany mobbing nadal akceptowane przez szefa mimo jak powiedział „znaków, które dostaje”. Dlaczego to akceptuje? Na to niestety nie potrafił mi odpowiedzieć, usłyszałam jąkanie się. Pozostaje mi domyślać się, że albo wciąż nie ma mocy sprawczej, albo wciąż uczy się bycia szefem, albo … i tutaj sama wycenzuruję. Panie K, oby dalsze plany się udały, tego życzę, lecz tak jak wspomniałam fundamentem zawsze są ludzie, którzy tworzą firmę. Solidnej, uczciwej ekipy nie tworzy się dzięki kolesiostwu, zezwoleniu na mobbing, pomiataniu innymi itp.. Proszę też zwrócić uwagę na uczciwość pracowników wobec Pana. Jej również nie ma.
Szef miał okazję usłyszeć opinię osoby, która naprawdę nic nie traci i nie jest w sytuacji, aby desperacko pozostać w tym cyrku. Zaproponowano mi na koniec współpracy podpisanie referencji, jednak, proszę wybaczyć, wolę tę pozycję wymazać i z pamięci, i z cv, dlatego podziękuję.
Poza tym tam możesz być fatalnym pracownikiem, nie potrafić odebrać telefonu, możesz również nie potrafić się wysłowić i być absolutnie niesamodzielny (tak, to są fakty, nie złośliwość), ale jeśli pracuje tam twoja mama/wujek/siostra/partner to zostajesz. A więc atmosfera rodzinna - niestety wyjątkowo patologiczna. O ile zadania do wykonania tam naprawdę nie są skomplikowane, nie wymagają od człowieka zbyt wiele, o tyle przez fatalne warunki, nie wysłałabym do tego miejsca nawet wroga. Kompleksy i bolączki starych pracowników widać gołym okiem. Bez powodu możesz zostać potraktowany jak g.w.n. Szef, jak sam powiedział, jest świadomy, że osoba „zarządzająca” biurem niestety nie robi tego dobrze, ma fochy, jest „specyficzna” NO ALE… (i tu pojawia się jąkanie i marzenie o zmianie, ale niewiadomo jeszcze jak i kiedy).
Sytuacje, które miały tam miejsce wymagałyby obszernego opisania, aby w pełni je zrozumieć, dlatego oszczędzę tego i sobie i firmie. Szczególnie, że byłyby one mocno personalne.
Odnośnie samych warunków - cieszyłam się, że nie muszę przynosić z domu własnego papieru toaletowego. Brawo, mamy jeden plus. Oczywiście ręce po wyjściu z łazienki mogłam wytrzeć jedynie we własne ubrania, a do ewentualnego przetarcia naczyń lub stolika w kuchni służył podarty kawał brudnego materiału z magazynu. Wstyd byłoby mi na miejscu pracodawcy zapewnić tak niehigieniczne warunki. To naprawdę jest minimum.. Praca na starych komputerach, ograniczonych programach z najniższej półki. Również starych telefonach - ale tego nie da się opisać, takich telefonów chyba nawet nie znajdziemy już w sklepach.. Wstyd było nawet przed klientem wchodzącym do biura.
Mogłabym pisać i pisać, bo cyrk i odrywane role są tam każdego dnia, na szczęście moja noga więcej tam nie postanie, a mój komentarz pozostawiam dla osób, które będą myśleć o rozpoczęciu współpracy z nimi. Obyście nie zbłądzili.